Oobleck

Apr 28 2023
Sposób, w jaki to sobie wyobrażałem, nie był tym, czym się okazało. Kiedy byłem z Ginny w Kolorado, Melanie zakochała się w kimś innym.

Sposób, w jaki to sobie wyobrażałem, nie był tym, czym się okazało. Kiedy byłem z Ginny w Kolorado, Melanie zakochała się w kimś innym. Wiem, że przekonałem sam siebie, że powinna zakochać się w kimś innym, ale do tego czasu zmieniłem zdanie.

Facet sprzedawał heroinę. Zarobił na tym dużo pieniędzy, ale nie zrobiło to z niego palanta. Lubiłem go. Czubek jego głowy był łysy. Wyglądał jak Szekspir. Nie winiłem Melanie. Był dla niej dobry. Wstrzykiwanie heroiny wyleczyło jej bóle głowy — wraz ze wszystkimi innymi bólami, które odczuwała od dłuższego czasu, niż pamiętała.

Heroina to środek przeciwbólowy, przeciwbólowy. Wstrzykuje się go do krwi, która trafia prosto do ośrodków bólu w mózgu. A euforia, której doznała Melanie po uwolnieniu się od bólu i bólu, którego doświadczała przez całe życie — fizycznego, psychicznego, emocjonalnego, duchowego, jak kto woli — dała jej umysłowi, ciału i duszy spokój i ciszę oraz radość, której nigdy nie wiedział. Kochała heroinę . Zaparło jej dech w piersiach. To było niebiańskie. A facetowi, który dał jej heroinę, była nie do opisania wdzięczna. Żałowałem, że sam o tym nie pomyślałem. Ale nie miałem. On miał.

Melanie była sama, kiedy w końcu znalazłem jej dom. Widziałem ją przez przednią szybę. Siedziała pod przyćmioną lampą z żółtym abażurem i czytała Prousta. Proust był jej przyjacielem. Jej przyjacielem był Tomasz Mann. Nabokov był jej przyjacielem. Jej przyjacielem był Anthony Trollope. Miała wszelkiego rodzaju przyjaciół — Angel Miguel Asturias, to „ Sto lat samotności”.facet, Isaac Bashevis Singer, VS Naipaul, VS Pritchett, James Purdy, Alberto Moravia, Christopher Isherwood, ten facet Mishima, lista była długa - miała cały świat przyjaciół. Zawsze miała książkę do przeczytania i zawsze czytała ją uważnie i cierpliwie, od deski do deski, zanim sięgnęła po następną. Jej włosy były trochę rude, jakby była na słońcu. Zapukałem do drzwi i usłyszałem, jak odchrząknęła. Zawsze musiała odchrząknąć, zanim cokolwiek powiedziała. Była wiecznie nieśmiała.

– Otwarte – usłyszałem, jak mówi.

wszedłem do środka. Melanie miała na sobie białą jedwabną koszulę nocną, którą jej kupiłem tuż przed klęską w Burlingame. Nie spodziewała się mnie. Spodziewała się kogoś innego. Nie wstała. Po prostu siedziała, zaznaczając palcem swoje miejsce w książce i wyglądała na zaskoczoną, że to ja — zaskoczoną, szaloną i rozczarowaną, a może nawet trochę triumfującą .

„Dlaczego tu jesteś ? ” Zmarszczyła brwi, lekko.

– Właśnie wróciłem – powiedziałem.

„Nie możesz tu być. Ktoś nadchodzi.

"Kto?"

"Przyjaciel."

"Muszę z tobą porozmawiac."

„Nie teraz, nie”.

Facet tam dotarł. Nie zapukał. Po prostu wszedł, jakby tam mieszkał. Przedstawiła nas. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Zapomniałem jego imienia. Wyczyściłem to. Miał utykający, jakby rybi uścisk dłoni. Był wątły, delikatny, niemal zniewieściały — miał długie, chłodne, szczupłe palce, ciemną, ładną skórę, duże bydlęce brązowe oczy i gładką, łysą głowę z kosmykami delikatnych jak u dziecka czarnych włosów wokół uszu. Był powściągliwy, ostrożny, bystry, dobrze to rozegrał. Lubiłem go. nie mogłem nic na to poradzić. On był spoko. Melanie zaznaczyła swoje miejsce w książce zakładką z frędzlami, wstała z krzesła i cicho stanęła obok faceta z Szekspira. Dotknął jej włosów. Wyglądała na zmartwioną. Nie do końca podobało mi się, że miała na sobie koszulę nocną, którą jej dałem – nie dlatego, że jej ją dałem, ale dlatego, że paradowanie przed jakimś facetem, którego prawie nie znaliśmy, było trochę zbyt ryzykowne. Wydaje mi się, że nie do końca udało mi się uzyskać obraz.

Wydawało się, że zakładają, że odejdę, ale nie odszedłem. Zostałem. Zostałem na całą noc. Cokolwiek się między nimi działo, chciałem zobaczyć na własne oczy. Nie chciałem, żeby w mojej głowie pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości. Nie chciałem, żeby istniała choćby najmniejsza możliwość, że źle zrozumiałem, co się między nimi działo. Zostałem. Widziałem. Nie było żadnych wątpliwości; nie było nieporozumień.

Wydawało się, że nie przeszkadza mi ten Szekspir, że zostałem. On i Melanie spojrzeli na siebie i wzruszyli ramionami, jakby chcieli powiedzieć, że nie ma dla nich znaczenia, kto jeszcze chce się kręcić, i tak zostaną załadowani. Wyszedł do swojego samochodu po narkotyki.

Wendy spała w jedynej sypialni. Melanie wykorzystała salon jako sypialnię . Pod przeciwległą ścianą stało duże, świeżo pościelone łóżko z mnóstwem poduszek.

– Może ci się to nie podobać – powiedziała Melanie, kiedy zostaliśmy sami.

"Patrzeć. Zakochałem się w tobie – powiedziałem. „Byłem wielkim dupkiem, wiem, ale jestem w tobie totalnie zakochany. To właśnie muszę ci powiedzieć.

„To nie jest to, co powinienem usłyszeć”.

„Mam to dla ciebie”. Wyjęłam czarne aksamitne pudełko z pierścionkiem zaręczynowym. "Chcę cię poślubić. Chcę, żebyśmy się pobrali.

Melanie wyglądała, jakby miała się rozpłakać. Nic nie powiedziała — wyglądała, jakby miała się rozpłakać. Nie wyglądało jednak na to, żeby miała się rozpłakać ze szczęścia; nie miały być łzami radości.

Facet wrócił. Schowałem pudełko do kieszeni. We trójkę poszliśmy do kuchni. Ich akcesoria dla ćpunów były schowane za tacą ze sztućcami w jednej z szuflad. Były tam domowej roboty strzykawki, wygięte łyżki, zapałki, waciki i nowa porcja sproszkowanego lateksu. Melanie poszła pierwsza. Facet od Szekspira zręcznie związał jej ramię, jakby robił to już setki razy. Żyły w zgięciu jej łokcia nabrzmiały.

„Boże, masz dobre żyły” — powiedział facet od Szekspira. Pochylił się i pocałował wnętrze jej lewego ramienia. Światło z sufitu odbijało się od jego łysej głowy. Melanie miała kilka zagojonych śladów nakłuć w największej z żył. Heroina była brązowa. Jego łącznikiem była meksykańska mafia.

Nigdy nie widziałem, żeby Melanie była czymś bardziej zainteresowananiż była w tej długiej, jasnej, chudej, domowej roboty igle do wstrzyknięć podskórnych, coraz bliżej żyły na jej ramieniu. Wyglądało to tak, jakby facet się z nią droczył. To było jak gra wstępna. Przesunął czubkiem igły po powierzchni jej skóry, a jej powieki zatrzepotały. Potem wbił ją. Skrzywiła się lekko i do strzykawki przesączyła się strużka krwi. Oczekiwanie sprawiało, że się pociła. Tak bardzo chciała, żeby ta mieszanina jej krwi i jego heroiny wytrysnęła z trzonka strzykawki do jej ramienia - a kiedy w końcu to się stało, całe jej ciało westchnęło z taką ulgą, że prawie spadła z krzesła. Opadła. Jej koszula nocna zsunęła się po bokach jej nóg i odsłonił krocze majtek. Były z czarnego jedwabiu, z jaskrawoczerwonymi kiściami wiśni. Facet wyciągnął igłę.

Potem była moja kolej. Facet nie był ze mną miły. Ze mną był skuteczny. Związał mi biceps. Zacisnąłem pięść. Wziął mieszankę heroiny i zagotowanej wody z łyżki przez nowy kłębek waty, nakłuł skórę w jednej z moich żył, pozwolił, by igła się rozluźniła, i pstryknął sutkiem na końcu strzykawki, aż zobaczyłem własną. krew w strzykawce staje się bordowa i aksamitnie brązowa. Potem wstrzyknął mi całość z powrotem do żyły — i dość szybko zauważyłem, że jestem odrętwiały. To było jak sen. Mogłem się uszczypnąć i nie bolało, i się nie obudziłem.

Nagle zrobiło mi się niedobrze w żołądku. Słyszałem, że heroina przyprawia ludzi o mdłości za pierwszym razem, ale działy się też inne rzeczy. Gdy tylko to wszystko przeszło przeze mnie, dręczyło mnie poczucie winy, wyrzuty sumienia, żal i tak wszechogarniająca miłość do Melanie, że myślałam, że zwymiotuję. zamierzałam rzucić .

Nie chciałem, żeby brała heroinę. Narkomani są źli. Okradają ludzi i pieprzą się z nimi, i mają w dupie wszystko poza byciem napiętym. Chciałem, żebyśmy wrócili do Burlingame, na podwórko, z brzydkimi szczeniakami Susie, które skubały jej kostki. Chciałem, żebyśmy się pobrali i żyli długo i szczęśliwie. Na litość boską, miałem w kieszeni ten cholerny pierścionek zaręczynowy. Czego ona, do cholery, więcej chciała? Oczywiście to była moja wina. Wiedziałem to. Nie winiłem Shakespeare'a. Nie winiłem Melanie. Obwiniałem siebie. To ja pieprzyłem Ginny na naszej kanapie. To przeze mnie Melanie czuła się tak źle, że codziennie bolała ją głowa, przeze mnie była tak smutna, że ​​chciała umrzeć. To ja rzuciłem ją w Sacramento i znów pojechałem zobaczyć się z Ginny — a teraz byłem tutaj, zmęczony, brudny, nieogolony, cuchnący tabouli i bzdurami New Age,co się dzieje, nic nie czułem. Nie czułem , kropka — nic. Byłem bezsensowny. Znieczulony. Zdrętwiały. Nic nie boli. Nic nie było dobre ani złe, ani jedno, ani drugie.

Ledwo zdążyłam do łazienki, a już zaczęłam wymiotować wszystko, co zjadłam przez cały pobyt w Kolorado – cały ten hummus, tofu i brokuły. Wymiotowałem rzeczami, których nie jadłem. Wymiotowałem rzeczami, których nigdy nie jadłem — żywymi jaszczurkami, martwymi liśćmi palm, rozmoczonymi papużkami i rzeczami, które wyglądały, jakby pochodziły z książki doktora Seussa.

Oobleck!

Bartłomieja i Ooblecka .

Ha!

Wymiotowałem wielkimi porami coraz bardziej zielonego ooblecku po całej nowiutkiej łazience Melanie – co skłoniło mnie do myślenia o każdej innej książce doktora Seussa, jaką kiedykolwiek przeczytałem. nie mogłem nic na to poradzić. Odkąd moja mama przeczytała mi na głos I pomyśleć, że widziałem to na Mulberry Street, kiedy miałem pięć lat, moja wyobraźnia zawsze po prostu działała. Jestem jak dzieciak z książki. Marco. Widzę zmęczonego, starego zrzędę ciągnącego cichą ulicą Brooklynu rozklekotany jednokonny wóz, który błyskawicznie zmienia się w słonie i żyrafy ciągnące wielką orkiestrę dętą. Chciałem, żeby przestał, ale tak się nie stało. Moja wyobraźnia działała bez końca, naładowana heroiną lub nie naładowana heroiną. Skąd się to wzięło? nie wiedziałem. To jednak musiało być trochę zabawne. Zajrzałem do muszli klozetowej i zastanawiałem się, wow, gdzie do cholery się podziałoto pochodzi? Może to był mój wyrostek robaczkowy. Migdałki? Adenoidy? Jak wyglądały migdałki? Czym w ogóle, do cholery, były migdałki? Co oni zrobili? Nie mogłem się doczekać, kiedy opowiem Melanie i facetowi od Szekspira, jak dobrze się bawiłem, wymiotując wnętrzności w jej nowej łazience. Miałem opracowaną całą rutynę komediową. To było zabawne. Miało ich to rozśmieszyć, aż rozbolały ich brzuchy. Kiedy wróciłem do salonu, ten Szekspir i Melanie leżeli razem w jej łóżku i nie wyglądali, jakby byli w nastroju do komedii. To byłaby trudna publiczność, bez względu na to, jak zabawny byłbym.

Latem w Sacramento jest gorąco. Nawet w nocy. Nie potrzebujesz koców. Nie potrzebujesz ubrania. Nawet prześcieradło to za dużo. Oboje leżeli w jej dużym łóżku bez ubrań. To było jak Nashville Skyline , jak Lay Lady Lay . Okno było otwarte. Na parapecie paliło się kilka świec. Nie było wiatru. Płomienie nie migotały. Rozbłysły, gdy wosk się przelał i odsłonił nowy kawałek knota, ale płomienie nie zachwiały się.

Facet leżał wsparty na stosie poduszek przyciśniętych do ściany. Jego ramię znajdowało się pod głową Melanie. Jej twarz była wciśnięta w bok jego szyi. Jej ręka leżała bezwładnie na jego piersi. Jego ubranie wisiało schludnie na oparciu kanapy. Biała koszula nocna Melanie i czarne majtki z wiśniami leżały na podłodze.

Zdjęłam ubrania i położyłam się z nimi do łóżka. Nie wiem, co do cholery sobie myślałem. Może myślałem: hej, Melanie próbowała wszystkiego na mój sposób, przynajmniej ja mogłem zrobić to na jej sposób. Jej sposób polegał na tym, że chciała być z tym facetem. Dobra. To było w porządku. Po prostu poszedłbym dalej i też byłbym z sukinsynem. Nie mogłem sobie wyobrazić, że nie chce być ze mną, kropka. Nie wyobrażałam sobie, że tylko onachciał być z tym facetem Byłem zwiedziony. Jej sposób był taki, że nie chciała mnie tam. Nie chciałem w to uwierzyć. Była we mnie absolutnie zakochana, zawsze była i zawsze będzie. Nie mogła się powstrzymać. Z jakiego innego powodu miałaby się zabijać przez cały ten czas? Ponieważ nie mogła nic poradzić na to, że była we mnie absolutnie zakochana na zawsze, bez względu na wszystko, dlatego. Nie mogłem sobie wyobrazić, żeby było inaczej. Na tym właśnie polega złudzenie — jeśli wiesz, że jesteś, nie jesteś. Byłem zwiedziony. Zostałem. Zostałem na całą noc.

Świece pachniały wanilią. Rozbłysły, zgasły i ponownie rozbłysły. Facet był bierny. Nie poruszył się. Nie uśmiechał się; mięśnie jego twarzy same się uśmiechały. Jego oczy pozostały na wpół otwarte i na wpół zamknięte, jakby nie miało znaczenia, czy śpi, czy nie. Wszystko, co robił, było mimowolne. Nawet jego penis stawał się coraz większy i większy, gdy dłoń Melanie powoli przesuwała się po szczupłych, mimowolnych mięśniach jego brzucha.

Wkrótce jej palce pełzały niepewnie w kosmykach jego włosów łonowych. Oparła się na jednym łokciu i zsunęła całe swoje całkiem nagie ciałko z boku jego nagiej klatki piersiowej. Otworzyła na chwilę oczy i spojrzała na mnie, jakby chciała powtórzyć, że naprawdę mogę nie cieszyć się tym, co ma dopiero nadejść — że gdybym do tego czasu zdecydowała, że ​​chcę odejść, prawdopodobnie powinnam po prostu wstać, ubrać się i wyjść. .

Melanie miała pewien talent, jakoś sprawiała, że ​​facet czuł, że jego kutas jest dla niej równie ważny jak dla niego. Facet od Szekspira ułatwiał jej wszystko, pozostając taki chłodny, taki zdystansowany - wylegując się tam z takim opanowaniem. Jej długie, ładne włosy ocierały się o jego sutki. Przyszła mi do głowy intelektualna koncepcja, że ​​powinienem być trochę zwrócony przeciwko sobie, ale tak nie było. Mój własny kutas skurczył się do rozmiaru żołędzia zakopanego gdzieś w pobliżu mojej lewej nerki.

Zakryłem się rogiem jednego z prześcieradeł i doszedłem do wniosku, że to musiała być heroina. Ale ten Shakespeare brał co najmniej tyle samo heroiny co ja i na pewno nie miał żadnych problemów ze swoim kutasem. To musiała być Melania. Miała na niego taki sam wpływ jak kiedyś na mnie. Teraz to on był zarozumiały, beneficjent jej nieokiełznanego uczucia. To jest problem z facetami. Pisklęta obdarzają je całym tym nieokiełznanym uczuciem, a one stają się zbyt zarozumiałe, zbyt zadufane w sobie, a następnie wykorzystują tę zarozumiałość, by pobić laskę, która dała im to w pierwszej kolejności. Zostałem zastąpiony, zastąpiony, odpadł; to z nim była i była z nim w tak głęboki sposób, jak kiedykolwiek była ze mną. To było niewyobrażalne. To było niemożliwe. To była prawda.

Eliminacje dobiegły końca. Melanie budowała to wystarczająco długo. Ssała jego kutasa tuż przed moją twarzą. Widziałem, jak próżnia robi dołeczki w jej ślicznych wiewiórkowych policzkach. Wydawało się, że bawi się z nim tak samo dobrze, jak ze mną. Od czasu do czasu dawała mu spokój, bawiła się z nim, bawiła się z nim — lizała jego penisa w górę iw dół, gryzła zębami bok jego penisa.

Kiedy był dobry i gotowy, Melanie usiadła na nim okrakiem, jakby wsiadała na konia. Wsunęła w siebie jego penisa jak róg siodła. Już wtedy trochę się ruszał, ale jego ruchy wciąż były swobodne. Trwało to tak wiecznie. Pieprzyli się w nieskończoność. Przewróciła go na siebie i przytrzymała boki jednej z poduszek. Odwrócił ją i pieprzył jak żabę. Obrócił ją na bok i pieprzył ją na boki. Położyła jedną nogę na jego ramieniu, a on pieprzył ją z jej nogą na swoim ramieniu. Lubiła to. On też. Mógłbym powiedzieć. Nie podobało mi się to, ale byłem zbyt naćpany heroiną, by wiedzieć, co mi się podoba, a co nie, zbyt naćpany, by wiedzieć, co widzę, a co niewidzenie. Ona nie pieprzyła mnie; Widziałem to. Pieprzyła się z innym facetem. Pieprzyła się z jakimś innym facetem, tak jak kiedyś pieprzyła mnie. Tyle wiedziałem.

Po początkowej, odrętwiającej, unieruchamiającej błogości, heroina zdawała się działać na ich dwójkę jak swego rodzaju uwalniający czas afrodyzjak. Byli jak poranne chwały, kręcąc się wokół siebie przez wiele godzin. Byłem prawie po prostu na widowni. Miałem miejsce w pierwszym rzędzie, tak, ale to wszystko. Melanie sięgała i głaskała mnie po głowie podczas przerw — kiedy facet się odciął albo jadł kanapkę z masłem orzechowym — ale potem wracał i pieprzył ją jeszcze trochę. Zawstydzili Kamasutrę . To był imponujący występ, zwykły tour de force . Gdybym był krytykiem, dałbym mu wszystkie gwiazdki, które mogłem dać. Widziałem wystarczająco dużo, ale nie miałem dokąd pójść, a i tak nie mogłem nigdzie iść, ponieważ byłem zbyt naładowany heroiną, by się ruszyć.

Kiedy słońce zaczęło wschodzić, oni wciąż tam byli. Heroina trochę przestała działać. Ciągle wpadałem w rodzaj transu. Nadal nie spałem, odkąd opuściłem Kolorado. Myślę, że można to nazwać snem, ale ciągle się budziłem. Raz się obudziłem, leżałem na kanapie. Nie wiedziałem, jak się tam dostałem. Innym razem, gdy się obudziłem, tego Shakespeare'a nie było, a ja miałem na sobie ubranie. Nie miałem też pojęcia, jak to się stało.

Melanie i ja zostaliśmy sami. Wciąż leżała w łóżku. Miała na sobie koszulę nocną i owijała końcówki włosów wokół palców, szukając rozdwojonych końcówek. Kiedyś doprowadzało mnie to do szału, gdy owijała włosy wokół palców, szukając rozdwojonych końcówek, ale już mnie to nie doprowadzało do szału. Uwielbiałem patrzeć, jak owija końcówki włosów wokół palców. Mógłbym patrzeć, jak wiecznie owija końcówki włosów wokół palców i być szczęśliwym do końca życia.

Światło słoneczne przebijające się przez pył w powietrzu sprawiało, że czuliśmy się, jakbyśmy znajdowali się pod mikroskopem. Wszystko było zbyt wyraźne, zbyt powiększone. Świece stopiły się w kałuże. Łóżko było poprzecinane apostrofami włosów łonowych. Była duża plama nasienia w kształcie znaku zapytania. Melanie wyglądała na oszołomioną.

Wtedy Wendy weszła do salonu. Przecierała oczy. Stanęła przede mną. Potrząsnąłem nią za ramiona i powiedziałem: „Hej, dzieciaku”.

Ziewnęła i zapytała: „Czy mógłbyś zabrać nas dzisiaj do zoo?”

"Kiedy indziej. Naprawdę nie mogę dzisiaj.

– Mama też by tego chciała. Mamo?

Melania nic nie mówiła.

– Muszę iść – powiedziałam i spojrzałam na Melanie.

Gdyby powiedziała, że ​​nie muszę wyjeżdżać, nie wyjeżdżałbym, ale nie powiedziała, że ​​nie muszę wyjeżdżać. Nic nie powiedziała. Musiałem wyjść. Wyszedłem.