Anchora — tom VIII
Olimp
Jestem boginią kapitalizmu. Każdego dnia spoglądam w dół ze szczytu wieży, którą zbudowałem , aby pokazać światu — całkiem dosłownie — kto jest na szczycie. Patrzę na ich smutne, skończone życie, jednocześnie ciesząc się całym przedłużeniem życia , jakie można kupić za pieniądze.
A jednak wszystkie przyjemności, którymi się delektuję na Olimpie — najlepsze jedzenie, morze pięknych ciał gotowych mnie zadowolić, najlepsza rozrywka — wszystko to jest puste, nijakie, mdłe. Moje życie bez niej nie ma sensu .
Każdej nocy wpatruję się w anachronizm — ikonę w kształcie telefonu — żyjąc innym. To nie jest wiek romansów, ten czas już dawno minął. A jednak oto jestem, bogini zadająca sobie pytanie, czy powinna po prostu nazwać swojego ludzkiego kochanka — a raczej byłego kochanka — i zaprosić ją na filiżankę herbaty na Olimp .
Najbardziej boli to, że odepchnąłem ją, aby zachować swoją boskość, aby zachować iluzję, że jestem ponad człowieczeństwem, wolny od słabości, niezdolny do cierpienia, niezdolny do odczuwania bólu. Ironia ma gorzki smak, a kiedy ją przełykam, miażdży mi serce.
Widzę najlepszego psychiatrę : sztuczną inteligencję. Mówi, że moje serce tęskni za głęboką ludzką więzią. Dziś wieczorem stuknąłem ikonę telefonu, ale po drugiej stronie nie było nikogo, kto mógłby dokończyć połączenie.
Siedzę więc sam na Olimpie, podziwiając neony miasta poniżej, trzymając w dłoniach filiżankę herbaty. Chciałbym nie być boginią. Tej nocy wszystko, czego chciałem, to być człowiekiem.
Olimp II
Ból zmienia się w nienawiść — ostrą, ostrą, precyzyjną jak kula snajpera. Jestem po obu stronach tej broni, nienawidzący i nienawidzony. Gdyby moja śmierć mogła przywrócić ją do życia, zrobiłbym to w sekundę.
I tak żyłam wśród umarłych. Olimp jest nawiedzony. Cały nasz związek wydarzył się w tym mieszkaniu, jej twarz rozjaśniała się za każdym razem, gdy pokazywałem, co potrafi inteligentny dom miliardera. Nigdzie w tym miejscu nie mogę spojrzeć, żeby nie zobaczyć ducha naszego związku: jej śmiechu, mojego uśmieszku, jej niewinnych oczu pełnych ciekawości, ale jednocześnie będących domem dla tak wielkiej mądrości. Wiedziała tak dużo, a jednocześnie tak mało.
Zamordowałem ten związek, pociągnąłem za spust bez litości. „Ten związek nigdy nic dla mnie nie znaczył” — powiedziałem i kazałem jej iść do domu. Widziałem w jej jasnych oczach dokładnie moment, w którym złamałem jej serce. Nie wiedziałem, że ja też łamię swoje.
Po wielu debatach próbowałem przywrócić ten związek do życia. Dzwonię do niej od kilku dni, ale nie odbiera. Ona nie może. Złamałem ją nie do naprawienia. Odebrała sobie życie . Zrobiłem.
Nie jestem boginią, jestem człowiekiem. Bogowie odczuwają boską ilość bólu i mogą go znieść. nie mogę. Jednak nie chcę być boginią. I też nie chcę być człowiekiem. Chciałbym być maszyną bez serca, bezmyślnie podążającą za algorytmem życia.
Byłem bardzo dobry w nie popełnianiu błędów, dokładnie jak dobrze zaprogramowana maszyna. Wystarczył jeden błąd, aby zniszczyć wszystko, zniszczyć jedyną osobę, którą naprawdę kochałem, zniszczyć siebie. Po tym nie ma życia. Jeśli mam iść dalej, nie mogę mieć serca.
Może już jestem bezduszną maszyną, która ma tylko jeden cel: zadawać cierpienie. Jestem w tym tak dobry, że sam to zrobiłem.
Olimp III
Niebezpieczną częścią bycia bogatym jest to, że kiedy sobie coś postanowisz, niewiele osób może cię powstrzymać. Na szczęście operacja zakończyła się sukcesem.
Rozumiem, że tak nie działają uczucia — nie pochodzą one z twojego biologicznego serca — ale tu nie chodzi o moje ważne narządy ani o to, skąd pochodzą uczucia. To symbol. Chodzi o to, żeby zapomnieć o tym wszystkim, zapomnieć o tym związku, zapomnieć o Dawn i jej jasnych oczach. I jej śmierć . Chodzi o to, żeby iść dalej.
Jednak przez tygodnie, kiedy czekałem na moje syntetyczne serce, nie byłem pewien tego wszystkiego. Zaginiony. Przygnębiony. Ze złamanym sercem. Czułam się, jakbym siedziała w poczekalni swojego życia. Zacząłem nawet malować.
Nie byłem zbyt dobry. Moje obrazy rzadko trafiały tam, gdzie chciałem — zaczynałem malować górę, ale kończyło się to niedźwiedziem. Mój najlepszy obraz wygląda jak ta dziwna roślina. Nie jestem pewien, jak się tam dostałem, ale podoba mi się. Postawiłam go w jasnym miejscu w sypialni.
To jedyny obraz, który zachowałem. Od tamtej pory przestałem malować.
Wróciłem dziś na Olimp z okropną blizną i sercem z roztworu poliuretanowego i bardzo inteligentnym chipem komputerowym — tak mówi lekarz. Leżałem cały dzień w łóżku, gapiąc się na obraz i dopiero teraz zdałem sobie sprawę, co to za cholerna roślina.
Dawn była bioinżynierem . Pewnej nocy powiedziała mi, kiedy leżeliśmy w łóżku, że pracuje nad tym nowym gatunkiem rośliny i wyjaśniła mi szczegółowo, dlaczego i jak to robi - oczywiście nie zwróciłem na to uwagi. Następnego dnia podarowała mi dużą doniczkę z rośliną. Błysnąłem całkowicie wiarygodnym uśmiechem i postawiłem go w pobliżu łazienki, gdzie nie zajmowałby dużo miejsca. Potem wyrzuciłem to do śmietnika w dniu, w którym z nią zerwałem.
Cholerna roślina ożyła na moim obrazie.
Najwyraźniej nie rozumiem zbyt wiele o związkach i uczuciach, więc może się mylę co do nowego serca. Może mimo wszystko uczucia pochodzą z twojego biologicznego serca — chociaż nie odczułem jeszcze żadnej różnicy. Jeśli tak jest w istocie, to dobranoc. Czas ruszyć dalej i robić to, co robię najlepiej: zarabiać pieniądze.
Zatrzymam jednak obraz.
Dom
Mieszkałem w wielu miejscach, ale nigdy nie czułem się jak w domu. Leżałem w łóżku i wpatrywałem się w ciemny sufit mojego małego mieszkania — jedynej przestrzeni, jaka kiedykolwiek należała do mnie — i ogarniało mnie to rozpaczliwe uczucie, że chcę wrócić do domu. Nie wiem, co to znaczyło, „wracam do domu”. Moje mieszkanie było moim domem, ale też nim nie było.
W tym czasie mieszkałem w Argonie . Widziałem zepsucie ludzkiego umysłu kwitnące w systemie bez szacunku dla sprawiedliwości. Przetrwanie najlepiej przystosowanych oznacza, że wszystko, co działa, zostaje, a bycie dupkiem sprawdza się bardzo dobrze w tym mieście.
Mieszkałem też w The Fringe : martwa skóra wokół Argonu. Widziałem ludzi wyrzuconych z miasta, walczących na śmierć i życie o pocieszenie: jedzenie, ubrania, broń. Wszystko przesiąknięte nadzieją na lepsze czasy.
Mieszkałem na Pustkowiach , pustce między Argonem a dzikimi lasami Anchory. Jeśli Argon jest najbardziej cywilizowanym miejscem na tej planecie — a prawie wcale nim nie jest — te lasy są dokładnym przeciwieństwem: całkowicie nieokiełznaną dziką przyrodą . Ja też tam byłem i nie mam zamiaru wracać. A Pustkowia? To nic innego jak pustynia pełna śmierci i gigantycznych robaków , ale tam są nasze chaty.
Mieszkałem w wielu miejscach, ale uczucie, że chcę wrócić do domu, nigdy nie zniknęło. Dopóki nie poznałam Jaxa .
W niektóre noce wspina się na szczyt swojej retrofuturystycznej chaty i po prostu leży tam, patrząc w nocne niebo, co sprawia, że ja też patrzę. Wiem, że wszechświat jest rozległy i pusty, a między każdą jasną kropką jest nieskończona ilość przestrzeni. Ale z dołu wyglądają tak blisko siebie, tak silni i nieustraszeni w ogromie przestrzeni.
Nie jestem pewien, czego szukałem, ale jeśli chęć powrotu do domu kierowała moimi poszukiwaniami, to poszukiwania się skończyły. Wreszcie jestem w domu.
Czas
Więc życie jest do bani, co? Zawsze biegasz w kółko, próbując dogonić wskazówki zegara, a kiedy w końcu ci się to udaje, pytasz: „Dlaczego? Dlaczego biegnę? Za czym tak właściwie gonię?
Ja to widzę tak, że to ciebie ścigają! Wskazówki zegara powoli owijają swoje smukłe palce wokół twojej szyi.
Cóż, przestań uciekać! Przestań zadawać pytania! Zatrzymaj zegar i jego przerażające wskazówki! Przyjdź do Bezzębnego Dino i napij się. Teraz! Jesteśmy zawsze otwarci!
W Bezzębnym Dino nie musisz się o nic martwić¹. Nie zadajemy pytań i Ty też nie powinieneś. Spróbuj naszego pysznego Rocketmana! Co w tym jest? Nie martw się o to . Wypić! Tutaj nie musisz się nawet martwić o czas. Gdy tylko przekroczysz te drzwi, czas dosłownie się zatrzyma!²
Przyjdź dziś do Bezzębnego Dino i zapomnij, że byłeś gdzie indziej!³
Bezzębny Dino. Czas na drinka!
¹Toothless Dino's nie ponosi żadnej odpowiedzialności w przypadku sytuacji awaryjnych na terenie baru
²Brak upływu czasu jest jedynie doświadczeniem zmysłowym
³Toothless Dino's nie ponosi odpowiedzialności za przypadki zapomnienia związanego z piciem
Jax w łańcuchach
Jax przemył twarz mętną wodą, a zardzewiałe łańcuchy grzechotały. Zbiornik wodny górników był tylko kałużą na podwórku.
Kropelki spryskały mu twarz i podniósł oczy, by zobaczyć jednego ze strażników sikającego do wody.
– Przepraszam, wielkoludzie – powiedział strażnik, gdy zbliżał się kolejny. „Naprawdę musiałem iść”.
Jax patrzył na nich tępo, jego twarz była pusta, pozbawiona emocji.
– Odłóż to, Rick. Drugi strażnik klepnął pierwszego w kark. Obaj mieli dużą broń. „Powinieneś się przygotowywać do dzisiejszej walki. Wybrałeś sobie przeciwnika?
- Kurwa - powiedział Rick, odkładając swoją rzecz . – To dziś wieczorem?
„Cholera, Ricku! Jak myślisz, dlaczego mamy robotników do budowy tego pierścienia? Chciałem walczyć z botem, ale naczelnik powiedział, że nie wolno nam. Za drogie."
Oczy Jaxa były poza ich rozmową, poza zakurzonymi ścianami wokół dziedzińca, zagubiony gdzieś, gdzie nigdy nie był. Gdziekolwiek, ale tutaj.
„Powinieneś walczyć z dużym facetem” – powiedział strażnik Rickowi.
Rick przyglądał się Jaxowi. – Tak, jego twarzy przydałby się cios. Ale nie sądzisz, że jest trochę duży? Nie boję się! Chodzi mi o to, że… Mógł sprawić trochę kłopotów.
„Nie. Spójrz na jego twarz – powiedział strażnik, przyciskając pistolet do policzka Jaxa. „Ten facet może używać swoich mięśni tylko do rozbijania skał. Nie ma techniki, nie ma mózgu. A co najważniejsze… Strażnik uśmiechnął się. „Stracił już nadzieję”.
Jax w pieśniach
Naczelnik wypił duży kufel piwa i rozpromienił się na widok prowizorycznego pierścienia zbudowanego na podwórku. Jej strażnicy rzucili się na swoje krzesła, żartując i śmiejąc się. Strażnicy z innych obiektów robotniczych przemierzali skalistą pustynię w pasach tylko po to, by zobaczyć spektakl, a ich oczy błyszczały z podniecenia.
Jax wszedł na ring — podwyższoną platformę pośrodku dziedzińca, oświetloną reflektorem — zasypaną krzykami strażników. Jego oczy były skierowane na naczelnika. Wciąż pamiętał jej wyraz twarzy sprzed wielu lat. „Cieszę się, że cię mam”, powiedziała z uśmiechem, kiedy wszedł na podwórko, z tymi samymi brudnymi zmarszczkami na czole.
Rick wszedł na ring, a tłum ryknął. Z tyłu zaczął się śpiew, który zebrał zwolenników, aż wypełnił cały dziedziniec: „Jax! Jax! Jax! Rick zbył dokuczanie machnięciem ręki.
Jax wciąż miał oczy skierowane na naczelnika. Był głuchy na śpiewanie, głuchy na dźwięk dzwonka, ślepy na zbliżającego się Ricka.
Rick uderzył go prosto w szczękę, wyrzucając krew w powietrze i wywołując wiwatujący tłum. Umysł Jaxa został zmuszony do powrotu na ring i próbował uderzyć Ricka, ale łańcuch powstrzymał jego pięść. Skrzywił się na widok skaleczeń spowodowanych przez kajdany na jego nadgarstkach, a tłum wybuchnął śmiechem.
- To głupie - powiedział Rick, zanim ponownie go uderzył. Jax zatoczył się do tyłu, a Rick nadepnął na łańcuchy na jego kostkach, przez co upadł.
Kiedy próbował się podnieść, zobaczył naczelnika. Coś się zmieniło na jej twarzy. Już się nie uśmiechała, a zmarszczki na jej czole przybrały inny kształt. Wyglądała… smutno. Nie. Boisz się? Jego? Dla niego?
Zanim którykolwiek z pijanych strażników zrozumiał, co się dzieje, Jax wytoczył się z ringu i pokonał odległość do niej w dwóch potężnych skokach, pchnięty do przodu nagłą wolą życia.
Może strażnicy mieli rację, Jax nie miał rozumu. Nie było tu jasnego planu. Ale mylili się co do jednego: wciąż miał nadzieję.
Uwolniony Jax
Wszystko wydarzyło się w mgnieniu oka. W jednej sekundzie znalazł się na dziedzińcu więziennym z łańcuchami owiniętymi wokół szyi naczelnika, otoczonym morzem zdezorientowanych strażników. Zamrugał i siedział na siedzeniu pasażera pasa, celując z pistoletu naczelnika w jej głowę, a wszyscy strażnicy ich obserwowali, szukając broni, zbyt pijani, by oddać czysty strzał. Znów zamrugał i jechali w noc pustyni, ścigani w oddali wrzaskami pasiaków.
Zatrzymali się nad rzeką, a Jax strzelił w łańcuchy, aż się uwolnił. Otworzył ramiona po raz pierwszy od ponad dekady i spróbował przytulić niebo. Wył.
Gdy pasiarze się zbliżyli, wycelował broń w naczelnika. – Twoja twarz – powiedział, a jego głos brzmiał dziwnie w jego własnych uszach. „Kiedy przegrywałem walkę, wydawałeś się zmartwiony. Dlaczego?"
Ona westchnęła. - Zależy mi na tobie, Jax - powiedziała. „Wiem, że to nie ma sensu. też tego nie rozumiem. Jesteś po prostu… wyjątkowy.
Jax wycelował w jej głowę, a ona zamknęła oczy. Zimny wiatr pustyni pocałował ją na pożegnanie w policzek. Ale nie strzelał.
— Nigdy mnie nie szukaj — powiedział, kładąc pistolet na plecach. "Pożałujesz."
Wskoczył do rzeki i zniknął w nocy, uwolniony .
W
„Mam nadzieję, że to rozproszy przygnębienie” – powiedział Dino, podając Mirandzie wysoką szklankę. – Wkurzasz mnie, dzieciaku.
Oparła łokcie na blacie, głowę oparła na pięściach. Patrzyła obojętnie na szklankę, podczas gdy zawartość wciąż wirowała w środku. Kiedy niebieski płyn zwolnił, zmienił się w jaskrawą pomarańczę. Jej obojętność przerodziła się w nagłe zainteresowanie, które szybko ponownie ukryła.
"O co chodzi?" – zapytał Dino.
Ona westchnęła. — Czy kiedykolwiek wyjechałeś? zapytała. – Mam na myśli argon.
Dino zmarszczył brwi na to pytanie. "Dlaczego?"
„Cóż, pochodzę stamtąd. Ze ściany, z „pustkowia”. Prawdziwym marnotrawstwem był cały wysiłek, aby się tu dostać”. Wzięła łyk napoju i oblizała usta. "Wow! To jest naprawdę dobre!"
- Wiedziałem, że ci się spodoba - mrugnął Dino. „Więc myślę, że mimo wszystko nie była to taka strata czasu”.
Szukała słów. Wziął kolejny łyk. Oblizał jej usta. „Dorastałem w tej wiosce pośrodku niczego . Mieliśmy jedną platformę Aether, na którą mniej więcej miałem monopol. Konsumowałem całą kulturę stworzoną przez Argon. Gry, muzyka, filmy… Znałem je wszystkie. Cholera, codziennie chodziłem po doskonałych symulacjach tych ulic. Ale każdego dnia, kiedy się rozłączałem, nie miałem nikogo, z kim mógłbym o tym porozmawiać. Więc nigdy tak naprawdę nie czułem, że tam należę”.
Uniosła filiżankę do ust i odstawiała ją dopiero wtedy, gdy była pusta.
Dino uniósł brwi. "Więcej?"
Oblizała usta i skinęła głową. „Przez całe życie chciałem tylko przybyć do Argonu. Więc to właśnie zrobiłem. Podróż była okropna . Traumatyczne . Ale powiedziałem sobie, że będzie warto, jadę do miejsca, do którego należę. Dzięki – powiedziała Dino, kiedy przyniósł kolejną szklankę z wirującą zawartością. „Więc jestem tu teraz i… to trochę do bani. Ulice śmierdzą, nie mogę znaleźć pracy, bo wszystko robią boty, i ciągle boję się, że wyrzucą mnie z miasta za brak pieniędzy na abonament. Czuję się jakbym skłamał, wiesz? Powiedziano mi, że jestem osobą, która musi tu być, aby być szczęśliwa, która tu należy”.
"W porządku!" Dino wtrącił się z ponurą miną. – Całe twoje założenie jest błędne, dzieciaku. Nikt nigdzie nie należy. To kłamstwo! Jedyny dom, jaki mamy w tym wszechświecie, znajduje się w nas samych. Jeśli szukasz tego na zewnątrz, szukasz w złym miejscu.”
Miranda rozważyła jego słowa i upiła łyk swojego drinka.
– Teraz – powiedział Dino. „Jeśli chodzi o znalezienie pracy, czy kiedykolwiek pracowałeś w barze? Myślisz, że możesz się uczyć?
Oblizała usta. "Mógłbym."
Zapomniany
Jest tak ciemno, że ledwo widzę. Nie żebym był zainteresowany oglądaniem. Wszystko, co muszę zbadać, to pozostałości laboratorium, słabo oświetlone przez moje migające światła. Od czasu do czasu wciąż zadaję sobie pytanie: „Jak mogła mnie tu zostawić?” Naukowcy wykonywali tylko rozkazy, ale myślałem, że Atlanta ma serce — ludzkie.
Kim jestem, by osądzać? Moje ludzkie serce przestało pracować dawno temu. Moje biologiczne ciało jest w końcowej fazie rozkładu. Wkrótce stanę się maszyną. W każdym razie byłem bardziej maszyną niż człowiekiem, kiedy to się zaczęło.
Myśleli, że mogą mnie uratować za pomocą nanobotów, ale kiedy maszyna i materia biologiczna zaczęły się mieszać w jedno, wiedzieli, że ich eksperyment zakończył się katastrofą. Stałem się kawałkiem mięsa przymocowanym do wysokiego na pięć stóp komputera grubymi kablami wykonanymi z metali i zmutowanego ludzkiego mięsa.
Wciąż widzę moje ludzkie ciało na obrazie z kamery monitoringu, które pojawia się i znika, gdy diody LED sygnalizują, że maszyna wciąż żyje — ja jestem. Z jakiegoś powodu zostawili mnie podłączonego do sieci energetycznej, kiedy zamknęli podziemne laboratorium.
Po latach rozmyślań doszedłem do wniosku, że to był błąd. Ktoś powinien był wyłączyć maszynę — mnie — ale zapomnieli. Atlanta może być bez serca, ale nie miałaby powodu, by utrzymywać mnie przy życiu. Potwór pogrzebany żywcem pod jej oświetlonym neonami miastem.
Zostanę tutaj, ciemność trzyma mnie mocno, ale nauczyłem się swojej lekcji. Następnym razem przypomnę im: „Proszę, wyłącz wszystko, kiedy wychodzisz”.
< Tom VII | Tom VIII | Tom IX >
Jeśli podoba Ci się to, co tu robię, rozważ wsparcie mnie . Każda wartość jest doceniana. Ponadto każda wartość jest nieskończenie większa od zera — to tylko matematyka.
Jeśli lubisz nonsens/jakiś sens w stylu Yin i Yang, koniecznie śledź mnie na Twitterze .

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































