Kawa

Dec 07 2022
Przefiltrowany. Zatopiłem nos głęboko w filiżance; kompleks zapachów tańczący wokół mojej świadomości, powoli budzący mnie.

Przefiltrowany.

Zatopiłem nos głęboko w filiżance; kompleks zapachów tańczący wokół mojej świadomości, powoli budzący mnie.

Deszcz na dworze nie ustawał. Lecąc prosto w dół, tworząc mgłę na chodniku, który osłaniał świat; zwykły chaos utonął w kroplach.

To sprawiło, że pomyślałem o niej, stojącej pod parasolem w deszczu, unikającej rzeczywistości w ograniczeniach mojego płaszcza, patrzącej na mnie jednym okiem, promieniejącej psotną mieszanką miłości i sceptycyzmu.

Była wtedy szczęśliwa, przedłużając nieuniknione, przedłużając prawdę o jakiejś chorej i zniekształcającej chorobie. Przedłużanie tego, co wszyscy przedłużamy.

Pozwoliłem tej myśli odejść i wróciłem do mojej kawy. Nienawidziłem tych historii. Te, które pozostawiły ci tylko liść za liściem tęsknotę za przeszłością. Stało się, co się stało. Odeszła. To było zbyt dawno temu. Życie i tak nie wyglądałoby inaczej.

Zbyt długa przeszłość i wypaczasz ją; edytuj i pokrój go swoimi obawami i życzeniami, ponieważ traci znaczenie. I kiedy siedzisz, przedzierając się przez gruzy, mając nadzieję na jakąś prawdę, która poprowadzi cię z powrotem do tego, co miałeś wcześniej, na jakąś wskazówkę, że wszystko może wrócić z powrotem, myśl kradnie każdą chwilę, którą możesz mieć. Kradnie każdą możliwą chwilę.

Filiżanka była prawie pusta. I trochę zimno w tym momencie. To sprawiło, że o niej pomyślałem. Ale odpuściłem. I napełnił kubek.

Na zewnątrz padał deszcz, ale nie było o czym pamiętać. Takie, które przetrwają dzisiaj, a jutro znikną.