Lore — Richter — Wielka Stopa
Richter Bronn stał w oknie swojego biura na 107 piętrze. Jego masę ledwie ukrywał luksusowy garnitur od projektanta, starannie skrojony i czysty. Spojrzał przez szybę na rzekę światła na niebie. Zmarszczył brwi, pocierając gładko ogolony podbródek.
- A więc to zrobili - powiedział, a jego głęboki głos odbił się echem od bogato umeblowanego pokoju.
„Co zrobić, szefie?” – zapytał jeden z jego lokajów. Zaskoczony, przez okno podążył wzrokiem za wzrokiem Richtera. Nic nie widział.
– Nie twoja sprawa – powiedział Richter, a jego brwi wykrzywiły się w gniewie, gdy górował nad lokajem.
Ludzie byli owcami od zarania dziejów.
Byli łatwym łupem dla sprytnej Kryptydy. Byli autodestrukcyjnymi, aroganckimi głupcami, którzy byli również spokojni i głupi. Prosty w sterowaniu.
Ale światło na niebie dowiodło, że ludzie podjęli pierwsze kroki, by się uwolnić. W jakiś sposób znaleźli sposób, by przekroczyć swoje ego i połączyć się w sposób zdecentralizowany, wolny od wszelkich ograniczeń.
Rozwój ten rzucił klucz w prace nad starannie opracowanym planem Richtera.
Ludzie byli zbyt blisko odkrycia Sekretu.
Masywne, owłosione dłonie Richtera zacisnęły się w pięści. Odepchnął lokaja i podszedł do biurka. Usiadł w swoim gigantycznym skórzanym fotelu. Pochylił się do przodu. Jego ogromne ciało rzucało ponury cień na rozrzucone raporty na stole Starszego Dębu.
– Przyspiesz nasze plany – powiedział Richter. „Mamy światło do zgaszenia”.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































