2022

Dec 04 2022
Rok, który nastąpił po tragedii Kiedy tracisz ukochaną osobę, najbardziej podstawowe rzeczy stają się trudne. Oddychanie, budzenie się, a nawet czesanie włosów wydaje się męczące.

Rok, który nastąpił po tragedii

Kiedy tracisz kogoś, kogo kochasz, najbardziej podstawowe rzeczy stają się trudne. Oddychanie, budzenie się, a nawet czesanie włosów wydaje się męczące. Straciłem mamę rok i siedem miesięcy z trzema dniami temu. Wpływ wiadomości, że opuściła ten świat, wciąż uderza we mnie jak wielka ciężarówka na środku drogi. Była wszystkim, co miałem. Moja mama, moja jedyna postać ze strony matki i ojca, odkąd mój tata opuścił nas, gdy miałam 14 lat po rozwodzie rodziców. Nie wiem gdzie on jest i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi, nigdy nie zachowywał się jak ojciec i nie jest mi potrzebny. Na świecie potrzebowałam tylko Mamy, ona zawsze wiedziała jak mnie pocieszyć, jak mnie rozweselić, jak sprawić, żebym poczuła się doceniona, wysłuchana, zrozumiana. Była dla mnie wszystkim, jedyną, namacalną koncepcją domu i rodziny w moim życiu.

Kiedy odeszła, byłam na pierwszym roku dyplomacji i przez pandemię (COVID 19) nie mogłam nawet uczestniczyć w jej pogrzebie. I zostałam tu na tej wyspie, drukując jej zdjęcia, żeby zapamiętać jak wyglądała jej piękna buzia. Słuchanie ostatniej notatki głosowej, którą mi przesłała, jeszcze raz. Próbuję zapamiętać każdą rzecz, którą mi powiedziała odkąd byłem dzieckiem, lekcję życia, której nie uczy cię nikt poza twoją mamą.

Kiedy odeszła, miałam 21 lat, a kiedy ostatni raz z nią rozmawiałam, miałam 21 urodziny. 6 kwietnia. Wysłała mi tę notatkę głosową, z której później zrozumiałem, że była to wiadomość pożegnalna, życząca mi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i mówiąca, abym dalej walczył o swoje marzenia, aby się spełniły. I to był ostatni raz, kiedy słuchałem jej pięknego głosu.

Zmarła 13 kwietnia, dokładnie we wtorek, pechowy dzień. I od tego dnia moje życie stało się ciemną dziurą. Nie mogłam ustać na nogach, bo smutek był o wiele silniejszy niż moje ciało i chęć do życia. Utrata mamy zmienia twoje życie na wielu różnych etapach i wierzę, że pierwszym z nich jest fakt, że musisz przejść przez najbardziej bolesny proces swojego życia sam, ponieważ nikt poza kimś, kto również stracił mamę, nie zrozumie. To rodzaj bólu, który zżera cię od środka. Jak rozgrzewa jedzenie owoców, które już się zepsuły. To cię pochłania. Codziennie okazuje się, że najprostsze rzeczy są coraz trudniejsze do wykonania. Trudno jest umyć zęby, zjeść śniadanie, pójść do szkoły, ponieważ każda rzecz, którą robisz, przypomina ci o niej.

I cierpisz z powodu winy, że nie zrobiłeś wystarczająco dużo, za to, że nie zadzwoniłeś do niej wystarczająco, za to, że nie odtworzyłeś jej SMS-ów, ponieważ myślałeś, że będzie przy tobie na zawsze. Ale ona tego nie zrobi. Nikt nie będzie. Nigdy. A to trudna pigułka do przełknięcia. Ale z tego doświadczenia uczysz się, że jesteś sam.

Wszyscy są.

Po prostu zawsze staramy się uniknąć faktu, że jesteśmy sami.

Chodzenie na imprezy, otaczanie nas tonami ludzi, których nazywamy przyjaciółmi, ale w najciemniejszej godzinie, kiedy wracasz do domu, jesteś sam.

To jest fakt.

A utrata ciebie, mamy, czyni to bardziej realnym. Ponieważ nasze mamy są zawsze przy nas, wspierają nas. Są po to, aby nam pomóc, gdyby stało się coś złego. Aby przynieść rozwiązania naszych problemów. Aby nas wyleczyć, gdy jesteśmy chorzy. Oni są tam. Zawsze.

Ale kiedy je tracisz, zdajesz sobie sprawę, że już ich tam nie ma, co oznacza, że ​​nie ma już osoby, która kocha cię najbardziej na świecie. A nauczenie się radzenia sobie z tym faktem jest najtrudniejszą rzeczą, przez którą człowiek może przejść.

Ale kontynuujesz, bo życie wciąż toczy się dalej.

I w końcu przeżywasz każdy dzień, ucząc się, jak żyć bez niej jak noworodek w świecie dorosłych.

Ten rok 2022 nauczył mnie, że życie zawsze będzie trwać, bez względu na to, jak bardzo cierpisz z jakiegokolwiek powodu. Świat będzie się kręcił, ludzie będą pracować, studiować, zakochiwać się i umierać.

Rok 2022 był ciężki, ale przetrwałam i mam nadzieję, że następny też przeżyję.