Powrót do szkoły
Debata Chet Holmgren vs. Paolo Banchero vs. Jabari Smith na temat tego, kto zostanie pierwszym graczem przyjętym w jutrzejszym drafcie NBA, była tematem rozmów przez cały sezon (i poza nim). Trzy one-and-dony ze wspaniałych szkół reprezentujących sposób, w jaki robiono to od dziesięcioleci, dwie z nich nie mają jeszcze 20 lat. Masz za sobą jeden rok w college'u i idziesz do zawodowców. To droga częściej uczęszczana, przynajmniej przez odnoszące sukcesy gwiazdy NBA. Ale to wszystko się teraz zmienia pod NIL.
Kilku koszykarzy z college'u, od których w poprzednich latach oczekiwano, że zgłosi się do draftu, a być może nawet zdobędzie kontrakt w pierwszej rundzie, zostaje. Teraz w college'u można zarobić pieniądze, co oznacza, że nie ma wielkiego pośpiechu, aby się stamtąd wydostać i zacząć zarabiać pieniądze, nawet zadowalając się ligami rozwoju z niewielką ilością dostępnych gwarantowanych kontraktów dla debiutantów.
Szczególnie dla najlepszych talentów, którzy mogą nie być gotowi do rywalizacji na najwyższym poziomie, ale wyróżniają się na studiach, NIL znacznie ułatwił podejmowanie niegdyś wymagającej decyzji. Wracasz nie tylko po to, by zdobyć więcej doświadczenia, podnieść swój projekt i być może uzyskać stopień naukowy, ale wracasz po zimną, twardą gotówkę — lub przynajmniej szansę na jej zarobienie.
Przyjrzeliśmy się kilku chłopakom z NCAA, którzy kwalifikowali się, a nawet dobrze pasowali do tegorocznego draftu, którzy zdecydowali się wrócić na kolejny rok i mieć szansę na Big Dance.















































