Targ Podkowy

Dec 09 2022
Jest niedziela, godzina 9:42, późny zimowy świt. Gdy słońce świeci na pasaż obok sklepu numer 1, wyróżnia się niechlujnie pomalowany biały słupek.

Jest niedziela, godzina 9:42, późny zimowy świt. Gdy słońce świeci na pasaż obok sklepu numer 1, wyróżnia się niechlujnie pomalowany biały słupek. Wygląda na to, że ten słupek przetrwał próbę czasu. Khan Market, kolonia uchodźców na początku swojego istnienia, była domem dla migrantów z północno-zachodniej prowincji granicznej (NWFP). Nazwany na cześć ówczesnego głównego ministra Pakistanu Zachodniego i brata Khana Abdula Gaffara Khana, Jabbara Khana (alias Dr. Khan Sahib), na pierwszym poziomie znajdowały się mieszkania mieszkalne, a poniżej sklepy. Chociaż byłem tu już kilka razy, tym razem było inaczej. Nie jestem tutaj, aby robić zakupy, nie jestem tutaj, aby jeść, jestem tutaj, aby pielgrzymować po mniej znanym dziedzictwie Rynku.

Nasz spacer zaczynamy od krótkiej historii jednego z najdroższych adresów na świecie. Nasz przewodnik przedstawia nam ikony rynku — Bahrisons i Faqir Chand & Sons. Epicentrum anglojęzycznej elity Delhi, rynek to znacznie więcej. Bahrisons, jednej z ostatnich żyjących księgarni w Indiach. Nazywam ją żywą księgarnią, bo ma duszę. Ma wiele dusz, ale bibliofile zaznajomieni z tym miejscem wiedzieliby, dokąd zmierzam. Mithilesh, czule nazywany Mithilesh Ji, jest kierownikiem sklepu, który ma swój urok. Niewielu z kohorty marszu dziedzictwa przysięga na ludzkie powiązania Mithilesha. Aby uzyskać więcej kontekstu, przeczytaj Wybierz M dla Mithileshaautorstwa współczesnego kronikarza z Delhi, Mayanka Austina Soofi. Gdy wszystko się zmienia, Mithilesh stał się tylko bardziej biegły w swojej pracy i ozdobił parę okularów. Rodzina Bahri jest właścicielem księgarni i ma korzenie w regionach Dera Ismail Khan i Malakwal w Indiach Brytyjskich. Obecne pokolenie rodziny, Aanchal Malhotra, ustny historyk, dokumentuje wspomnienia o Podziale za pomocą przedmiotów.

Ze sklepu nr 1 przenosimy się do Faqir Chand i synów. Skromnie wyglądająca księgarnia założona przez pana Faqira Chanda w 1951 roku. Faqir Chand miał księgarnię w Peszawarze w latach 30., którą porzucił po podziale, zanim przeniósł się do Delhi. Niepotwierdzone dowody sugerują, że opuścił Peszawar w 1948 roku za namową komisarza okręgowego, przyjaciela rodziny.

źródło: SoCity

Stali bywalcy ulic Khan Market mają swoich ulubieńców. Podzielone między Bahrisons i Faqir Chand z ich własnych powodów, te dwie ikony i ich spuścizna mają kluczowe znaczenie dla historii Khan Market.

To właśnie trwałość tych ikon zapewnia bardzo potrzebną stabilność w erze zmian, a może to właśnie ta trwałość czyni je ikoną.

Dushyant, nasz przewodnik spaceru, zagłębia się w specyfikę architektoniczną tej niegdysiejszej kolonii uchodźców. Zaprojektowany w stylu podkowy (patrz poniżej), rynek ma kilka przyciągających wzrok funkcji. Tylna aleja rynku prowadzi do klatek schodowych, które prowadzą do mieszkań na piętrze. Te klatki schodowe są wąskie, ale mają unikalny element architektoniczny, który pozwala na dostęp światła i wentylacji.

Źródło: Komisja Sztuki Miejskiej w Delhi

Świta przenosi się do tylnej alejki. Gdy większość sklepów ma zamknięte okiennice, inni przechodnie zadają pytania. Od pytań o podziemne kable energetyczne po ciekawsze pytania o Ratusz. Zaczynamy iść z powrotem na przód rynku, gdy sklepikarz próbuje otworzyć okiennicę pukając do zamków.

Zmiana sceny.

Jesteśmy teraz w prawym rogu przedniej części Khan Market. Miejsce niezbyt mi obce. Zadanie polega na określeniu, które elementy architektoniczne zniknęły kosztem nowych. Poza kolorem lakieru, nie ma dużej różnicy między lewą a prawą stroną. Ale niestety, istnieje świat różnic. Kolor nie jest najbardziej dominującą różnicą. Najbardziej uderzającą różnicą są jaali . Podczas gdy z jednej strony jaali zostali, z drugiej strony wyblakli z czasem.

18 kroków w prawo, 7 kroków w lewo i stajemy przed często zaniedbaną częścią Sujan Singh Park. Dom dla zestawu 12 mieszkań i niektórych pomalowanych na srebrno okiennic na parking dla samochodów gaadi (garaże samochodowe). SSP dla niektórych i Sujan Singh Park dla większości innych to działka o powierzchni blisko 8 akrów podzielona na 7 bloków. Ten niezbyt elegancki blok jest miejscem, w którym mieszkańcy parkują swoje samochody, a także jest domem dla personelu i służby. Można o tym myśleć jako o piwnicy sali dla służby w Downton Abbey. Cytując jednego z mieszkańców niezbyt eleganckich bloków SSP – „Jesteśmy Indiami…[t]hat is America”. Gdzieś w obrębie tych bloków mieści się biuro wydawnictwa Juggernaut.

Nasz lider poliglotów dostrzega ten uderzający podział na bogatych i niezbyt bogatych. Jeszcze zanim zdążył dokończyć zdanie, przejeżdża Miami Blue Porsche 911. Nic więcej się nie mówi i idziemy w stronę bloku SSP, w którym mieści się hotel Ambassador. Fasada hotelu nawiązuje do francuskiego stylu Art Deco. Krótka rozmowa o hotelu i zrobiliśmy naszą wersję okładki albumu Abbey Road . Jesteśmy teraz w bloku mieszkalnym w Sujan Singh Park. W tych mieszkaniach mieszkają urzędnicy państwowi, dyplomaci i członkowie rodziny Sobha Singh. Oprócz mieszkańców, uroku tym kwaterom dodaje elewacja z czerwonej cegły w połączeniu z wysokimi sufitami, kominkami i klimatyzatorami w stylu retro (może?).

Sujan Singh Park zawdzięcza swoją nazwę Sujanowi Singhowi, ojcu Sobha Singha — najwybitniejszego budowniczego współczesnych Indii. Sobha Singh użyczył swojego imienia niektórym kultowym nieruchomościom w Delhi, a mianowicie częściom Connaught Place, Regal Cinema, Kerala House, by wymienić tylko kilka. Co ciekawe, Sobha Singh był także ojcem nieżyjącego już pisarza i dziennikarza, brutalnie szczerego Khushwanta Singha. Zaprojektowany przez architekta Waltera Sykesa George'a Sujan Singh Park to zespół apartamentów (pierwszy w swoim czasie) zbudowany przez Sobha Singha.

Dużo rozmawiamy o pamięci Khushwanta Singha. Jego dorobek i dzwonek do drzwi.

Wskakujemy na chodnik po drugiej stronie i mijamy blok G Sujan Singh Park. Blok G jest domem dla jednego z członków rodziny Gandhi.

Niebędący człowiekiem przyjaciel dołącza do grupy spacerującej po dziedzictwie. Przechodzimy do jedynej synagogi w Delhi. Usytuowana przy Humayun Road 2 i błędnie nazywana Synagogą Judah Hyam (rabbi mówi nam, że miejsce kultu nigdy nie może być nazwane imieniem osoby) Zdaję sobie sprawę, że widziałam to miejsce z dużą ciekawością, kiedy pracowałam dla poseł na jednym z sąsiednich bocznych pasów. Co ciekawe, rabin opowiada nam o nieżyjącym już fotoreporterze Reutera, Duńczyku Siddiqui. Jak często bywał w Synagodze i jak Synagoga zbliża ludzi. To duchowe doświadczenie w synagodze było ważną lekcją tego, że instytucje są większe niż jednostka.

Wracając na Khan Market, zastanawiałem się, dlaczego była to tak potrzebna wycieczka. Po 24 minutach spaceru zdecydowałem, że moje notatki są wystarczająco godne, aby zanotować je jako blog, więc mam nadzieję, że podobało ci się czytanie tego.

Ten spacer został zorganizowany przez INTACH Heritage Walks i prowadzony przez Dushyanta Singha. To nie jest wyczerpująca relacja ze spaceru. Śledź INTACH Heritage Walks, Delhi Chapter na Instagramie, aby uzyskać więcej informacji na temat przyszłych spacerów: https://www.instagram.com/intachheritagewalks/

Wyrażone poglądy nie są reprezentatywne dla pracodawcy autora ani organizacji goszczącej.