Może Jack Eichel powinien się zamknąć

Mar 11 2022
Jack Eichel wrócił do Buffalo ze stratą. Jack Eichel wrócił do Buffalo wczoraj wieczorem, jego pierwsza gra w amerykańskiej lodówce w piwnicy od czasu jego handlu do Vegas.
Jack Eichel wrócił do Buffalo ze stratą.

Jack Eichel wrócił do Buffalo wczoraj wieczorem, jego pierwsza gra w amerykańskiej lodówce w piwnicy od czasu jego handlu do Vegas. Nie poszło dobrze, podobnie jak prawie wszystko w karierze Eichela. Rycerze przegrali z Sabres 3-1, a przegrana to coś, z czym mają do czynienia odkąd przybył Eichel. Ich rekord, odkąd faktycznie wszedł na lód, to 4-6-1. Jasne, Mark Stone nie grał, a Vegas miał sporo innych kontuzji. Ale nie zamienili się na Eichela – i muszą stracić kolejnego dobrego gracza w przyszłości ze względu na komplikacje w capach, jakie powoduje jego obecność – do poziomu poniżej 0,500 i ledwo powstrzymują konsekwentnie nieszczęsnych Oilers o miejsce w play-off. Och, nie można nie dostrzec symboliki, że to Eichel i McDavid wyrzucają go na ostatnią rozgrywkę. Pamiętasz całą nadzieję i szum związany z tym szkicem z 2015 roku? To było Bird and Magic na lodzie. Poza tym, że obie drużyny zamieniły się w Clippers.

W każdym razie, jak można sobie wyobrazić, po tym, jak Eichel zażądał opuszczenia miasta po ostatnim sezonie (i słusznie), fani Sabres nie byli dla niego zbyt przyjaźnie nastawieni. Był wygwizdany za każdym razem, gdy dotykał krążka. Atmosfera w KeyBank Center choć raz była żywa, bo o coś chodziło.

Eichel ma jednak dowcipy:

Przyjrzyjmy się karierze Eichela w Buffalo. Najbliżej zbliżyli się do play-offów? 12 punktów, czyli równie dobrze 50 mil. Ostatnim razem, gdy fani Sabres mogli zobaczyć Eichela, rozegrał tylko 21 meczów. Było kilka meczów, które miały znaczenie w sześciu sezonach Eichela.

Więc prawdopodobnie mogłeś zrozumieć, dlaczego Eichel nie mógł grać tak często przed tętniącym życiem tłumem, gdy był w zachodniej części Nowego Jorku. W końcu, gdy drużyna od ponad dekady spływa na pola uprawne, kibice generalnie nie zapewniają żarłocznego wsparcia przez 41 meczów.

Czy to wina Eichela? Nie całkiem. Zrobił, co mógł, średnio prawie jeden punkt na mecz w ponad 375 meczach. A szable nie radziły sobie właściwie z jego zdrowiem, na co rycerze byli gotowi. Pieprz się z fizycznym samopoczuciem sportowca, a wszystko szybko się zepsuje. A jednak kiedy jesteś zbawicielem, nie możesz całkowicie uniknąć winy.

Mimo to Eichel był symbolem nadziei dla fanów Sabres, kiedy został wybrany numerem 2 w klasyfikacji generalnej w 2015 roku. Minęło już 15 lat od ich ostatniej wygranej w serii play-off. I bez względu na to, czy Eichelowi się to podoba, czy nie, czy na to zasłużył, czy nie, będzie nosił na sobie niezdolność zespołu do doskonalenia się podczas swojego pobytu tam.

Taka jest sytuacja, gdy nie jesteś tylko centrum nr 1, ale podstawą franczyzy. Przypina się do ciebie. I choć może to być niesprawiedliwe, kiedy o to poprosisz, fani zwrócą się przeciwko tobie, ponieważ nie mogą poprosić. Utknęli w Buffalo, wpatrując się w swoje plakaty Miroslava Szatana i kapliczki Michaela Peca, zastanawiając się, czy kiedykolwiek będzie inaczej. Będą wściekli, że ktoś jeszcze raz wyszedł na zielone pastwiska.

Eichel w końcu będzie się śmiać ostatni, ponieważ Rycerze nie mogą nadal być tak średni, miejmy nadzieję. Eichel będzie mógł grać we wszystkich wielkich meczach, w których nie brał udziału w Buffalo, podczas gdy Sabres nadal mają błoto w oponach. Przynajmniej jeśli Eichel nie jest ludzką klątwą, o której nie wiemy, że nią nie jest.

Może trochę więcej zrozumienia od Eichela jest w porządku. Wie, z czym zmierzyli się fani Sabres i z czym się zmagają. Miał ich z tego wyprowadzić. Nie zrobił tego na własną odpowiedzialność, czy nie. A teraz Buffalo jest jeszcze gorszy niż na początku. Fani Sabres muszą to wszystko powtórzyć. Eichel nie. Więc zamknij się i weź lekarstwo, Jack.