Oda do niej

Apr 22 2023
Deszcz leje się z pochmurnego nieba na zewnątrz, tworząc symfonię stukotu dźwięków na dachu. Świat na zewnątrz wydawał się przesiąknięty melancholijną aurą.

Deszcz leje się z pochmurnego nieba na zewnątrz, tworząc symfonię stukotu dźwięków na dachu. Świat na zewnątrz wydawał się przesiąknięty melancholijną aurą. Ludzie mówią, że deszcz jest formą miłości z nieba. Odżywia i zaopatruje ziemię poniżej. Zazielenia wzgórza i wypełnia strumienie. Część wody będzie roślinami, a część drzewami.

Tak jak deszcz, to co ostatnio czuję jest nieprzewidywalne. Nieoczekiwany. Na początku to taka subtelna rzecz. Ale subtelne rzeczy można wyczuć. Jako kilka rozproszonych kropelek, ledwo zauważalnych, ale potem narasta i narasta, aż staje się ulewą, która zalewa wszystko na swojej drodze.

Gdyby była niebem, nie kocham jej za jej gwiazdy, które świecą tak jasno. Ani dla słońca z jego złotymi widokami.

Lub dla księżyca, który przynosi w nocy. Bo nadal bym ją kochał, nawet gdyby nie świeciła światłem.

Kocham ją za nic poza tym, jaka po prostu jest i za to, że zawsze jest przy mnie.

Dla niektórych miłość jest po prostu jakimś sygnałem w neuronach w naszych mózgach, a nie czymś, co naprawdę daliby twardą definicję. Zależy też o jakiej miłości mówimy. Może być głośna i sprawić, że wybuchniesz uśmiechem, ale może być delikatna i kojąca, aby dzielić się nią w spokoju i samotności.

Dla mnie miłość to dobre samopoczucie, ponieważ ją znalazłem, poznanie i zrozumienie samej siebie, poczucie więzi z kimś, kogo po prostu podziwiam, i pochlebia mi świadomość, że ktoś, kogo uwielbiam, chce i kocha mnie z powrotem.

Nie muszę bardziej definiować, czym jest miłość, bo tak naprawdę nie znam wszystkich rodzajów i form, jakie może przybierać miłość.

W końcu zdasz sobie sprawę, że jesteś całkiem sam i masz tylko siebie. Nie samotnie społecznie, ale samotnie w tym sensie, że nikt inny nie ma dostępu do wszystkich lęków, pomysłów i myśli, które masz w głowie. Jesteś przeklęty, by grać narratora i osądzać wszystkich innych za kurtyną własnego działania i zachowania. Twoje słowa unoszą się i pękają jak bąbelki w wodzie, podczas gdy ty pozwalasz sobie utonąć.

Ale w końcu ktoś pojawia się i wydaje się, że rozumie, co jest pod wodą, nawet jeśli głos jest wymamrotany, a obraz jest początkowo załamany. Dzielicie się historiami, a kiedy ona jest w stanie złapać wszystkie te unoszące się słowa, w końcu poznajecie się tak dobrze, że moc pozornie nieprzeniknionej ściany, którą zbudowaliście, zaczyna zanikać. Wtedy jesteś pod wrażeniem tego, co sprawiła, że ​​się poczułeś.

Nowe uczucia budzą się we mnie. Ciepłe uczucie, wiedząc, że ona istnieje i jest moja. Uczucie świecącej dumy z każdego jej sukcesu. Uczucie wściekłości na wszystko, co mogłoby ją zranić. Ostre ukłucie strachu na myśl, że pewnego dnia może odejść. Te uczucia są wyjątkowe i warto je pielęgnować.

Wtedy była tylko kolejną twarzą w tłumie, kimś, kogo mijałem bez namysłu. Dziś stała się kimś więcej niż tylko kolejną osobą, kimś więcej niż tylko przemijającym nieznajomym. Dla mnie stała się kimś, kto może przynieść poczucie głębokiego pokoju. Kiedy życia staje się za dużo, a świat za głośny.

Siedząc tutaj, pławiąc się w cieple tych nowych uczuć, zdaję sobie sprawę, że stała się kimś wyjątkowym i przy każdym naszym połączeniu czuję się, jakbym znał ją całe życie. Wniosła o wiele więcej światła w moje dni i tyle komfortu w moją noc. Jestem wdzięczny za to uczucie, ale jeszcze bardziej jestem wdzięczny za osobę, która wniosła je do mojego życia.

Kocham cię, Anastasio.