W obronie istniejących
Pewnego dnia powiedziałem komuś, że moim jedynym celem jest po prostu istnieć i natychmiast spotkałem się z troską. Postrzegali to jako znak, że rezygnuję z życia, zadowalam się minimalnym życiem , ponieważ przechodzę przez coś głębokiego, mrocznego i strasznego. Jednak rzeczywistość jest zupełnie odwrotna.
Chcę po prostu istnieć nie dlatego, że rezygnuję z życia, ale dlatego, że mówię mu tak . Pozwól mi wyjaśnić.
Nasze życie jest w coraz większym stopniu definiowane przez nasze kariery, produktywność, kreatywność i cokolwiek innego, co jesteśmy w stanie wyczarować i trzymać się tej wielkiej kapitalistycznej maszyny (nazwijmy go Chet ). Chet jest jak ten irytujący, wysoki i potężny szef, który potępia wszelkie oznaki słabości lub akty samoobrony, który wzywa cię do zrobienia sobie przerwy na kawę i nakłania do pracy później i później, aż dosłownie żyjesz na swoim w biurze i pisanie raportów pomiędzy drzemkami a sesjami płaczu. Mówiąc prościej — Chet jest do bani. Okres.
Jeśli byłeś w bliskim związku z Chetem przez kilka lat, to wiesz, jakie to okropne uczucie, gdy twoje życie ogranicza się do twojej twórczości. Budzić się każdego dnia i czuć się całkowicie odłączonym od siebie, swoich wartości, motywacji, osobowości. Wyjść z przyjaciółmi lub usiąść, aby poczytać książkę lub wybrać się na spacer na łonie natury, a jednocześnie być ciągle pochłoniętym myślami o Checie, który jest zmorą twojego istnienia. To, moi przyjaciele, jest głęboka, ciemna i straszna rzecz, której naprawdę powinniśmy się bać.
Więc tym z was, którzy interpretują cel istnienia jako żałosną aspirację lub życzenie śmierci, chcę rzucić wyzwanie — tak naprawdę jest to życzenie życia.
Pewnego dnia siedziałem w plamie słońca. Mimo że na zewnątrz mojego mieszkania było poniżej trzydziestu stopni, ciepło było tak intensywne i kojące, że mogłabym przysiąc, że to połowa lipca. Zatopiłem się w mojej niebieskiej aksamitnej sofie i pozwoliłem sobie po prostu na niej usiąść, całkowicie zakochany w prostym stanie błogości, jaki stworzyła dla mnie plama światła słonecznego. Pozwoliłem sobie na nic, a to było wszystko.
Bardzo trudno jest po prostu istnieć — bardziej pracochłonne jest po prostu istnieć niż nie istnieć. Ponieważ, aby odzyskać nasze prawo do odpoczynku, regeneracji i wyprostowania się – słuchania naszego oddechu i wyciszania naszych goniących myśli – musimy wyjść poza nasze bezpośrednie, codzienne konteksty. Musimy świadomie zrobić sobie miejsce, aby być pieprzoną istotą ludzką, z myślami i uczuciami, narządami i nerwami. Samo istnienie nie oznacza rezygnacji z życia ani osiedlenia się w nędznym stanie życia — to uścisk, schronienie, akt samozachowawczy.
Mam nadzieję, że jesteście w stanie znaleźć jakieś przystępne sposoby, dzięki którym możecie po prostu egzystować, zwłaszcza w okresie przedświątecznym, w którym zbyt łatwo dajemy się wciągnąć w konsumpcjonizm i konsumpcję.
Znajdź skrawek słońca, usiądź na pięć minut i naprawdę, naprawdę poczuj to gówno w kościach.
Poza tym pieprzyć Cheta. Chet jest do bani.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































