Czas przejścia
Co trzeba zrobić, żeby dostać się stąd tam?
Tutaj. Nasze obecne sposoby są niezrównoważone. Zmiana jest niezbędna. To jest łatwe.
Tam. Inny sposób życia, gospodarka o obiegu zamkniętym, regeneracja, niski wpływ, przyjazny dla planety, neutralność węglowa, zrównoważone ludzkie ekosystemy, statek kosmiczny Ziemia. Jako koncepcje, również łatwe.
Wiemy, że rzeczywistość jest trudniejsza, ponieważ napotykamy wyzwania polityczne i systemy gospodarcze, które utrudniają zmiany. Ten artykuł nie jest o nich. Najwyższa pora.
Przyciąga nas obraz motyla i jego cykl życiowy od jaja do gąsienicy. Pomiędzy to etap, w którym owija się w kokon i zamienia się w papkę podczas przejścia. Ludzkość nie ma takiej opcji ani niczego, co by ją przypominało. Życie codzienne trwa.
Ponad połowa ludności mieszka w miastach i odsetek ten rośnie. Większość obrazów science fiction zakłada ten trend, z wyższymi wieżami i większą gęstością. Miasta te muszą być zaopatrzone w żywność i wodę. Potrzebują usunięcia swoich odpadów. Jedzenie przywożone jest dużymi ciężarówkami, często przywożone samolotami zza oceanu. Odpady wyjeżdżają w śmieciarkach lub są odpompowywane do przetworzenia. Wielu mieszkańców polega na lekach farmaceutycznych. Posiadają pralki wykonane ze stali i miedzi, zasilane energią elektryczną, z której większość pochodzi z gazu. Mogą nadal korzystać z samochodów, ale nawet systemy transportu publicznego zużywają paliwo. Chociaż mogą one w coraz większym stopniu być zasilane bateriami, baterie są produkowane przy użyciu części składowych wydobywanych w odległych miejscach,
Są to ogromne systemy, z których wiele jest globalnych w swoich współzależnościach i często zależy od wielkich korporacji, gigantów paliw kopalnych, przemysłu, lotnictwa, żeglugi kontenerowej i międzynarodowego wydobycia. do nienawiści, a nawet wzywa do ich zniszczenia.
Kiedy byłem mały, sprzedawcy z Francji przyjeżdżali na rowerach do mojej angielskiej wioski i sprzedawali plecione sznurki cebuli i czosnku. To wszystko było całkiem urocze. Rzeczywistość była taka, że przybyli ciężarówkami do miejsc oddalonych o kilka mil. W dawnych czasach miasta takie jak Londyn, wtedy znacznie mniejsze, miały ogromny problem z końskim łajnem i przestrzenią do stajni. Ich kanały ściekowe były niewystarczające, a powietrze wypełnione smogiem. Warunki dla biednych były nędzne. Każdy, kto wyobraża sobie, że istnieje jakaś idylliczna przeszłość, do której moglibyśmy łatwo wrócić, gdyby wielkie systemy zostały właśnie zniszczone, potencjalnie skazuje miliony ludzi na choroby i głód.
Podczas niedawnych warsztatów z dużą firmą naftową słuchałem młodszego menedżera, którego zadaniem w ramach programu transformacji energetycznej było pozyskanie cysterny do transportu wodoru. Nie możesz kupić jednego z nich na Amazon Prime. Czas realizacji od specyfikacji do dostawy wynosi cztery lata. To jest aspekt fizyczny. Kryje się za tym aspekt komercyjny, że firma musi nadal istnieć, dopóki to się dzieje i być w stanie sfinansować nowy rozwój. Jeśli wodór jest jednym z naszych przyszłych źródeł czystej energii, potencjalnie lepszą alternatywą dla pojazdów elektrycznych, potrzebujemy takich zmian.
Znany obraz obracającego się liniowca oceanicznego jest używany do zilustrowania, że duże systemy nie tylko „włączają dziesięciocentówkę”. Powyższa ilustracja motyla ostrzega nas, że musimy zmienić sposób, w jaki żyjemy, jednocześnie pozostając przy życiu. Politycy i liderzy przemysłu zasługują na krytykę za wcześniejsze unikanie, obecne opóźnienia, własny interes i wiele innych. Jednocześnie odzwierciedlają bliźniacze rzeczywistości, w których wszyscy ludzie starają się utrzymać swoje życie i że zarówno ich przetrwanie, jak i sposób życia zależą od dużych, złożonych i współzależnych systemów. Podróż stąd do tego miejsca to spacer po linie między niemal natychmiastowym załamaniem a długoterminową niezdolnością do życia, w którym niszczenie tego, czego nie chcemy, nie jest tym samym, co tworzenie tego, czego chcemy.
Są w tym również osobiste wybory. Właśnie ujawniłem, że pracowałem trochę dla firmy naftowej. Niektóre osoby — w tym cenieni koledzy — decydują się tego nie robić. To dylemat etyczny i szanuję, a nawet popieram ich wybór, ale nie jest to mój wybór. Gdybym był lekarzem, pracowałbym z chorymi. Jeśli mam jakieś światło do zaświecenia, może ono mieć największą wartość tam, gdzie jest ciemno. Przejście zajmie trochę czasu i każdy z nas musi zrobić to, co naszym zdaniem będzie skuteczne tam, gdzie się znajdujemy.
Jaki jest Twój wybór?
Jon Freeman, grudzień 2022
Spiral Dynamics Master Trainer
Dyrektor, Future Considerations
Autor, „The Science of Possibility”

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































