Historia Billa

Apr 18 2023
Bill jest Amerykaninem chińskiego pochodzenia drugiego pokolenia. Dorastał w śródmieściu D.

Bill jest Amerykaninem chińskiego pochodzenia drugiego pokolenia. Dorastał w śródmieściu DC. Obecnie jest partnerem zarządzającym w firmie prawniczej zajmującej się imigracją, Fong Ilagan LLP, w Houston w Teksasie.

W tym wywiadzie dowiadujemy się więcej o jego rodzinie i przyszłości imigracji w USA.

Koniec lat 60.: Bill i jego rodzina na zdjęciu przed rodzinną restauracją Bing's Carryout

1. Czy możesz opowiedzieć trochę o swojej rodzinie? Skąd byli i kiedy przybyli do USA?

Po obu stronach rodziny pochodzili z prowincji Hoi San (większość ludzi nazywa ją Toi San). Mój dziadek ze strony ojca jako dziecko przypłynął łodzią na gapę, miał około 10-11 lat. Nie mówił po angielsku, ale miał to szczęście, że przyjechał z nim starszy kuzyn (12-13 lat). Wylądowali w Kalifornii i znaleźli kościół, który ich przyjął i nauczył trochę angielskiego. Jak każdy inny młody Chińczyk zaczął pracować — sprzątał, pracował w chińskich pralniach i sklepach spożywczych.

Tutaj jest trochę niejasno, na Wschodnim Wybrzeżu istniała swego rodzaju diaspora Toi San. Mój dziadek znał więcej ludzi na Wschodnim Wybrzeżu i nie jesteśmy do końca pewni skąd, ale przedostał się do Waszyngtonu. Jego angielski był bardzo dobry, ponieważ przyjechał tu w tak młodym wieku, założył sklep spożywczy i dostał lokalnie z policją i politykami. W tamtych czasach Chinatown w DC nie było regularnie nadzorowane przez policję, po prostu nie było to priorytetem dla organów ścigania. Ponieważ był szanowany w tamtejszej chińskiej społeczności, został nieoficjalnym burmistrzem Chinatown i szefem Chińskiego Stowarzyszenia Kupców ( On Leong Society ). Na tym stanowisku spotykał się z policją i innymi organami rządowymi, aby omawiać kwestie bezpieczeństwa Chinatown, zdrowia i przestępczości.

Mój dziadek urodził się w północnym DC miał 4 dzieci i zmarł wcześnie. A moja babcia ze strony taty „zawstydziła rodzinę” wychodząc ponownie za mąż, „miała umrzeć jako wdowa i zachować jego nazwisko”. Wiele rzeczy się zmieniło, kulturowo.

Mój tata poszedł do wojska podczas wojny koreańskiej, ale nigdy nie stacjonował za granicą. To zabawne, ponieważ w tamtych czasach Amerykanie pochodzenia chińskiego zazwyczaj nie byli umieszczani na linii frontu, a raczej umieszczani w kuchniach lub na basenie samochodowym.

„Ponieważ prawda jest taka, że ​​nigdy nie możesz oderwać się od swojej twarzy”.

Po wojnie poszedł na George Washington University w ramach ustawy GI i rozpoczął pracę dla rządu. W latach pięćdziesiątych była to dobra pozycja dla chińskich Amerykanów. Pracował w Departamencie Zasobów Ludzkich, w zasadzie lubi audytora.

2. Jak myślisz, jakie jest największe nieporozumienie/problem w sposobie, w jaki postrzegamy imigrację jako Amerykanie?

Ludzie postrzegają to jako grę o sumie 0 . Jakby ktoś przychodził, to naturalnie kogoś wypiera. Lub jeśli ktoś przyjedzie do USA, automatycznie odbiera pracę komuś innemu, „prawdziwemu Amerykaninowi”.

Ale prawda jest taka, że ​​ludzie, którzy przyjeżdżają, poszerzają pulę siły roboczej. Rozpoczynają działalność gospodarczą. Chętnie inwestują w edukację swoich dzieci. Są gotowi zaakceptować kulturę amerykańską. Wzmacniają kulturę amerykańską, wplatając swoje własne kultury, czyniąc ją ciaśniejszą.

„Imigranci czynią kulturę amerykańską bardziej elastyczną i mniej zgorzkniałą”.

3. Jakie zmiany zauważyłeś w polityce/procesach imigracyjnych od czasu założenia Twojej kancelarii?

Nastąpiło większe zrozumienie potrzeby imigracji biznesowej, ale pogorszyło się nastawienie ludzi do imigracji rodzinnej

Ludzie zawsze mówią o nielegalnej imigracji lub „nielegalnych cudzoziemcach”, jeśli chodzi o rodziny przyjeżdżające do USA. Ale z drugiej strony wszystkie firmy, z którymi współpracujemy, chętnie sprowadzają ludzi, sprowadzając wysoko wyspecjalizowanych pracowników.

4. Ustawodawstwo imigracyjne wydaje się trafiać na pierwsze strony gazet, a imigracja jest upolityczniona i spolaryzowana, czy możesz coś na ten temat powiedzieć?

Myślę, że dzieje się tak dlatego, że niewiele osób rozumie niuanse imigracji. Niestety w naszym spolaryzowanym klimacie politycznym jesteś albo „za”, albo „przeciw” imigracji. Ludzie nie poświęcają czasu, aby naprawdę myśleć o imigracji, więc prawdopodobnie dużo łatwiej jest być antyimigracyjnym. Jest to niefortunny produkt uboczny polaryzacji społeczeństwa amerykańskiego, luki majątkowej, luki edukacyjnej — luki w zrozumieniu

Nasze społeczeństwo powoli przechodzi w binarny pogląd „tak/nie”, „dobry/zły”.

5. Jak myślisz, jaki jest następny krok dla naszego społeczeństwa? Aby naprawdę zmienić sposób, w jaki postrzegamy imigrację.

Aby odpolitycznić imigrację, w dzisiejszych czasach wszystko jest upolitycznione. Jeśli możesz wziąć niektóre z tych wspólnych dobrych rzeczy na świecie, na przykład zmiana klimatu jest naprawdę kwestią naukową, a imigracja jest naprawdę kwestią dobra dla ludzi. Musimy odpolitycznić niektóre z tych wielkich kwestii. Ponieważ wszystko inne jest naprawdę polityczne. Rozumiem, jak wszystkie te inne rzeczy mogą być polityczne, mówisz o publicznych pieniądzach, a publiczne pieniądze muszą być rozdawane przez polityków - ale imigracja nie jest taka

Musimy odpolitycznić imigrację.