Marvel Read-Through: Origins… Znowu

Dec 13 2022
To znowu ten czas; tak, nadszedł czas, aby przejrzeć kilka pierwszych występów i początków nowych postaci. Wygląda na to, że Marvel naprawdę zaczął rozszerzać swój skład w połowie i późnych latach 70., a zanim era wydarzeń rozpocznie się w latach 80., muszę znać głównych graczy.

To znowu ten czas; tak, nadszedł czas, aby przejrzeć kilka pierwszych występów i początków nowych postaci. Wygląda na to, że Marvel naprawdę zaczął rozszerzać swój skład w połowie i późnych latach 70., a zanim era wydarzeń rozpocznie się w latach 80., muszę znać głównych graczy. Więc zacznijmy.

Na początku wybrałem dość nieznaną postać. Nie sądzę, żeby stał się kimś ważnym, ale jego pochodzenie prowadzi do powstania postaci, która odgrywa dużą rolę w 2000 roku. White Tiger to bardziej Marvel zarabiający na szaleństwie kung-fu lat 70., a jego pierwsze numery nie mają nic specjalnego. Ciekawe było to, że jego tajna tożsamość nie pamiętała, jak nocą pełnił rolę Białego Tygrysa, i podobało mi się, że od razu został wrobiony w morderstwo i musi udowodnić, że jest bohaterem, ale żadna z tych koncepcji nie została w pełni zbadana. Może dlatego, że nie jestem wielkim fanem kung-fu jako gatunku, ale nie mogłem się zmusić, by obchodzić lub cieszyć się początkami White Tiger. Pisanie Billa Mantlo po prostu nie zrobiło na mnie wrażenia.

Z drugiej strony Jack of Hearts był fajną postacią do poznania. Odgrywa dużą rolę w obecnych komiksach She-Hulk i Fantastycznej Czwórce, a ja nie miałem pojęcia, kim on jest, więc to były bardzo potrzebne informacje ogólne. Naprawdę podoba mi się to, co Mantlo zrobił ze swoją mocą; nie może zdjąć kombinezonu ochronnego, a nawet gdy rozdziera się w bitwie, nie może powstrzymać swojej energii. Spowodowało to zabawne momenty, w których Jack eksplodował na wszystkich swoich wrogach. Od walki z Białym Tygrysem przez nieporozumienie, przez walkę z Hulkiem bez powodu, po walkę z Iron Manem przez nieporozumienie, muszę powiedzieć, że jego pierwsze występy wpadały w trop bitew bohater kontra bohater. Ale jest fajną postacią, mimo że na razie jest tak niejasny i nieważny. Nigdy bym nie zgadł, że spędził 11 numerów jako pomocnik Iron Mana, zanim wyruszył na własną rękę i zniknął w zapomnieniu na lata. Uwielbiam też jego projekt. Ogromne wyrazy uznania dla artystów Keitha Giffena i Rico Rivala za jego wstępny projekt oraz dla Sala Buscemy i Erniego Chana, a zwłaszcza kolorysty Glynisa Weina za dodanie kolorów, kiedy po raz pierwszy pojawił się w kolorze u boku Hulka.

Następny na liście kontrolnej był Kapitan Brytania. Do niedawna niewiele wiedziałem o tej postaci. Przez lata myślałem, że jest brytyjskim Kapitanem Ameryką, aż do ostatniego odcinka Excalibura, który badał magię i historię tej postaci, więc naprawdę podobało mi się sprawdzanie jego pochodzenia. Dowiedziałem się również, że był drukowany tylko w Wielkiej Brytanii, aż do kilku gościnnych występów w amerykańskich komiksach, takich jak fachowo napisany Marvel Team Up # 65–66 , zanim został zdegradowany z powrotem do postaci dostępnej wyłącznie w Wielkiej Brytanii. Wróci jako duża część świata mutantów, ale to jeszcze daleka przyszłość. Chris Claremont stworzył bardzo intrygującą postać, a dwuczęściowa współpraca ze Spider-Manem była przyjemnością do czytania. Claremont jest niesamowity. Rysunki autorstwa Johna Byrne'a też były bardzo dobre. Z pewnością niektóre z moich ulubionych dzieł sztuki z tej ery Marvela.

Dobra, więc ten następny fragment nie jest pierwszym pojawieniem się, ale technicznie jest to początek. Marvel Spotlight #31 autorstwa Jima Starlina w końcu wyjaśnia, w jaki sposób Nick Fury wciąż kopie tyłki jako szef SHIELD w czasach nowożytnych, kiedy był również aktywny podczas II wojny światowej. Prawie zginął w walce i otrzymał eksperymentalne serum, które utrzymuje go w młodości. To standardowe wyjaśnienie i wydaje mi się, że było potrzebne, aby rozwiązać problem wieku Fury'ego, ale dla mnie było naprawdę niepotrzebne. To świat z bogami, potworami, magią i wszelkiego rodzaju nierealistycznymi wydarzeniami. Myślę, że moglibyśmy po prostu zaakceptować fakt, że facet nie starzeje się normalnie lub jest po prostu w bardzo dobrej formie jak na 80-latka. Nie byłaby to najbardziej naciągana rzecz we wszechświecie Marvela. Wyśpiewywałem pochwały Starlin dalejwięcej niż jeden raz , ale w ogóle nie podobał mi się ten problem. Jego pierwsza porażka dla mnie.

I znowu postać, którą widzieliśmy wcześniej, ale nie w ten sposób, Carol Danvers powraca z supermocami jako kultowa Pani Marvel! Jestem wielkim fanem Carol Danvers w oparciu o jej czas jako Kapitan Marvel we współczesnych komiksach. Wiem wystarczająco dużo o jej przeszłości, aby śledzić ją, gdy pojawiają się odniesienia, ale nadal byłem tak podekscytowany, że przeczytałem oryginalne komiksy Ms. Marvel. Uznałem za niezwykle interesujące, że na początku Carol i Ms. Marvel są dwiema odrębnymi tożsamościami, nieświadomie dzielącymi ciało. Oczywiście wiedziałem, że w końcu Carol skonsoliduje swoje tożsamości w jedną, ale nawet znając wynik, nadal podobało mi się kilka numerów, które przeczytałem. Gerry Conway pisze pierwsze dwa numery jako przydatne ustawienie do nowego status quo dla powracającej postaci; odeszła z NASA i jest teraz redaktorem magazynu pracującego dla J. Jonaha Jamesona, zaprzyjaźnia się z Mary Jane, i ma potencjalne romantyczne zainteresowanie swoim terapeutą. Poza tym traci przytomność i nie pamięta swoich wyczynów jako Pani Marvel, najnowszej bohaterki Nowego Jorku. Walczy ze Scorpionem i jest to dość standardowy komiks, ale kiedy Chris Claremont przejmuje kontrolę w numerze 3, sprawy się poprawiają. Odkrywa, że ​​źródłem jej mocy jest energia, którą pochłonęła z eksplozji psyche-magnetronu Kree dawno temu.Kapitan Marvel nr 18 ( którego przez pomyłkę nie przeczytałem, więc czytam go teraz, mimo że jest bardzo niesprawny, odkąd przeczytałem Kapitan Marvel nr 34i wiele innych problemów z nim od tego czasu). Spodziewałem się, że odkrycie jej pochodzenia będzie miejscem, w którym skonsoliduje swoje osobowości, ale Claremont całkowicie podważa moje oczekiwania i działa powoli: jest teraz świadoma swoich dwóch osobowości, ale nadal jest dwoma odrębnymi bytami. Carol i Ms. Marvel to zupełnie inne osoby, które zmuszone są dzielić ciało. Bardzo podoba mi się ten rozwój. Potrzeba czasu dla Carol/Ms. Cudownie stać się jedną osobą, ale tajemnica jej przeszłości nie przedłuża się, a konsolidacja jej osobowości nie jest pospieszna. To jedna z rzeczy, które lubię w długich opowiadaniach komiksowych. Historia może zająć trochę czasu, a rozwój postaci może nastąpić stopniowo, a Claremont rozumie tę koncepcję jak żaden inny pisarz. Moją największą skargą dotyczącą współczesnych komiksów jest to, że opowiadanie jest zdekompresowane i wymaga zbyt wielu problemów, aby coś się wydarzyło, a jedną z najbardziej irytujących rzeczy dla mnie podczas czytania tych starszych komiksów jest to, że wszystko dzieje się tak szybko. Carol i Ms. Marvel, które stały się tą samą osobą dopiero w numerze 13, po całym roku od tego biegu, wydają mi się idealnym środkiem, zwłaszcza że nie jest to jedyna rzecz, która wydarzyła się w 13 numerach. To najbardziej zauważalny i największy rozwój postaci Carol, ale przeszła przez wielu złoczyńców, rozpoczęła nową karierę, znalazła miłość i wiele więcej. Z łatwością widzę, że zajmuje to 13 numerów, ale jest jedyną fabułą we współczesnej książce. Wiele się dzieje w 13 numerach tutaj, a z sześciu, które przeczytałem, nic nie wydaje się pośpieszne. Jest to coś, co zauważyłem w przypadku X-Men Claremonta, które działają do tej pory.

Jak wspomniano powyżej, musiałem wyjść z porządku i przeczytać Captain Marvel # 18 , więc kiedy już to robiłem, przygotowałem również # 50, w którym Mar-Vell i Rick Jones są ostatecznie rozdzieleni. Nie jestem pewien, jak ten problem minął, ale to wielka sprawa dla bohaterów, więc musiałem go tutaj wrzucić.

Oczywiście, że wiem, kim jesteś! Jesteś nemezis Wolverine'a. Co robisz w moim komiksie Iron Fist?

Zupełnie mnie to zaskoczyło, więc musiałem teraz udać się do Iron Fist , aby po raz pierwszy pojawił się… Sabretooth? Rywal Wolverine'a, jeden z największych złoczyńców X-Men, stworzony przez Claremonta i Byrne'a, ale zadebiutował w Iron Fist , a nie w X-Men. huh. Domyśl. Najbardziej interesujące w tej całej sytuacji, nawet po przeczytaniu tego numeru, jest to, że ten wyjątkowy, głupi złoczyńca Iron Fist w jakiś sposób staje się integralną częścią przeszłości Wolverine'a i głównym graczem w bitwach X-Men. Bardzo podoba mi się też to, że Claremont pisze tę książkę w drugiej osobie. Normalnie nie mogę tego znieść i gdyby robił to w każdej książce, nie zniósłbym tego, ale w tym konkretnym przypadku to działa. Mistycyzm Iron Fist jest odczuwalny poprzez niestandardową perspektywę pisania. Claremont znów robi na mnie wrażenie. Mimo to jestem bardzo ciekawy, jak głupota tego złoczyńcy zamienia się w jedną z najbardziej śmiercionośnych postaci we wszechświecie Marvela.

Na nieszczęście dla Iron Fist, nie mógł już utrzymać własnej książki do 1977 roku i została anulowana. Luźne końce zostały powiązane w Marvel Team-Up , a potem wydarzyło się coś cudownego: Iron Fist został wprowadzony do Power Man , kolejnej książki na krawędzi anulowania. Współpraca z głównymi postaciami drugoplanowymi z obu stron doprowadziła do jednego z najlepszych partnerstw we wszystkich komiksach: Luke Cage Danny Rand znany jako Power Man i Iron Fist, Heroes for Hire. Z tytułem książki nawet zmieniającym się na Power Man i Iron FistHeroes for Hire stał się oficjalnym zespołem w uniwersum Marvela. Podobało mi się czytanie tych kilku numerów, w końcu połączenie książek zostało napisane przez Claremonta i zawsze miło jest zagłębić się w stronę bohaterów Marvela na poziomie ulicy, z dala od blichtru i przepychu Avengersów i Fantastycznej Czwórki. Numer, w którym oficjalnie nawiązali współpracę, został napisany przez Eda Hannigana, o którym nigdy nie słyszałem, i narysowany przez Lee Eliasa, inne nieznane mi nazwisko. Podobało mi się pisanie, a sztuka Eliasa idealnie pasowała do surowości bohaterów na poziomie ulicy.

Idąc dalej, sięgnąłem po swój pierwszy komiks z lat 80.: Savage She-Hulk #1, pierwsze wydanie i pochodzenie She-Hulk, napisane przez samego Stana Lee! Nie będę kłamać, twórczość Stana jest bardzo staroświecka i sprawia, że ​​czytanie jej jest trochę irytujące, ale to ważna sprawa, więc musiałam to sprawdzić. W nadziei, że postać tak ukochana jak She-Hulk nie będzie napisana tak źle przez długi czas, przeczytałam też drugi tom Davida Anthony'ego Krafta i nie był on świetny, ale nastąpiła poprawa. To było zdecydowanie bardziej dojrzałe, a tragedia Jennifer Walters, która straciła swoją najlepszą przyjaciółkę, z pewnością dopełnia historię pochodzenia. Stan wyjaśnił, jak zdobyła moce, ale Kraft sprawia, że ​​Jen jest prawdziwą postacią z prawdziwymi problemami. She-Hulk jest Avenger, członkiem Fantastycznej Czwórki i całkiem integralną częścią uniwersum Marvela, więc nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, jak reszta jej historii rozegra się w przyszłości.

Absolutnie uwielbiam grafikę, w której Moon Knight wtapia się w ciemność za nim

W duchu postaci, które pojawiły się w tym roku na Disney+, przyjrzałem się początkom Moon Knight. Nigdy tak naprawdę nie wciągnąłem się w Moon Knight, ale podobał mi się serial i znam podstawy tej postaci, ale och, wow, na początku był inny. Księżycowy Rycerz, którego tu czytam, w niczym nie przypomina Księżycowego Rycerza, którego znam teraz. Zaczynając jako pół-antagonista walczący nocą z wilkołakiem, przerobiony na bohatera-strażnika w dwóch wydaniach Marvel Spotlight, a następnie otrzymując pełną historię pochodzenia w swoim własnym debiucie książkowym, Księżycowy Rycerz z lat 70. nie jest wcale Księżycowym Rycerzem, do którego jestem przyzwyczajony. Nawet w swoim pochodzeniu egipski bóg Khonshu jest tylko sugerowany i nie jest odrębną postacią. Zmartwychwstanie Marca nigdy nie zostało wyjaśnione, a Khonshu nigdy nie powierzył mu żadnych obowiązków. Właśnie wskrzesza się w grobowcu faraona w świetle księżyca odbitym od posągu Khonshu. Żadnego wyjaśnienia ani charakteru Khonshu. A potem czekałem na rzecz, która sprawia, że ​​Moon Knight jest wyjątkowy, jego DID, ale nigdy nie nadeszła. Marc Spector jest Moon Knightem i ma fałszywe tożsamości jako milioner Steven Grant i taksówkarz Jake Lockley, ale nie są oni własnymi osobowościami. To przebrania dla Marca bez żadnych sugestii o chorobie psychicznej. Bardzo dziwne doświadczenie, widząc, jak inna była ta postać na początku. Dalsze badania pokazały mi, że aspekt DID jest bardziej rozwinięty na przestrzeni dziesięcioleci, ale szczególnie w XXI wieku. Nigdy bym nie zgadł, że główną rzeczą w tej postaci był tak niedawny dodatek. Myślę, że pewnego dnia chciałbym dogłębnie przeczytać historię Moon Knighta i przejrzeć jego solowe tytuły. Jest to postać o niezwykle złożonej i szczegółowej historii, której nie można uchwycić bez głębokiego nurkowania.

I żeby zakończyć zabawną nutą, sprawdziłem jedną z najdziwniejszych postaci Marvela, Kaczora Howarda. Ta postać jest tak niedorzeczna, tak głupia i tak dziwna, że ​​być może to ten absurd doprowadził do tego, że jest dość dobrze znaną postacią. Nigdy nie zrozumiem, jak pierwszym filmem aktorskim Marvela był Kaczor Howard, ale w jakiś sposób ta postać odcisnęła piętno na popkulturze. Po raz pierwszy pojawił się jako postać poboczna w Adventure Into Fear # 19 z udziałem Man-Thing, Howard podążył za stworzeniem do Man-Thing # 1a potem przypadkowo poślizguje się i wpada w nicość między rzeczywistościami. Był nieistotnym żartem z postaci, którą Steve Gerber wrzucił w życie Człowieka-Rzeczy w sumie w półtora numeru. Man-Thing dalej ratuje rzeczywistość bez Howarda i podobnie jak Moon Knight, może kiedyś uda mi się przeczytać całą historię Man-Thinga. Jest niezwykle ciekawą postacią. Następnie Gerber w niewytłumaczalny sposób sprowadził Howarda z powrotem jako funkcję rezerwową w Giant-Size Man-Thing # 4–5 , która rozpoczyna się, gdy kaczka spada przez rzeczywistość i ląduje w Cleveland. Ratuje miasto przed gigantyczną żabą i wampirzą krową, zanim wystąpi we własnym tytule. Kaczor Howard nr 1widzi tytułowego ptaka łączącego siły ze Spider-Manem i zaprzyjaźniającego się z Beverly Switzler, która jest ważną postacią w tej książce. To jest jedna dziwna kwestia. Pamiętam, że czytałem ją lata temu, kiedy znalazłem ją w kolekcji mojego taty, ale nie pamiętałem, jak bardzo była szalona. Kaczor Howard, co za dziwna postać.

Problemy Przeczytaj:

Fragmenty White Tiger Deadly Hands of Kung Fu # 19–23

Niesamowity Hulk #214

Iron Mana nr 103, nr 107

Premiera Marvela nr 44

Kapitan Wielka Brytania nr 1–2

Zespół Marvela nr 65–66

Reflektor Marvela nr 31

Pani Marvel nr 1–4, nr 12–13

Żelazna Pięść # 14

Mocarz # 48–49

Power Man i Iron Fist # 54

Dzika She-Hulk # 1–2

Wilkołak nocą # 32–33

Reflektor Marvela nr 28–29

Księżycowy rycerz nr 1

Przygoda w strachu # 19

Człowiek-Rzecz # 1

Howard the Duck fragmenty Giant-Size Man-Thing # 4–5

Kaczor Howard nr 1