Myśli statku kosmicznego OFT

Apr 22 2023
Oglądałem pierwszy test lotu orbitalnego Starship 20 kwietnia 2023 r. z odległości 5 mil na stronie mediów SpaceX na wyspie South Padre w Teksasie. Oto moje przemyślenia, napisane tego samego dnia: Gdzie, do diabła, mam w ogóle zacząć? Najpierw sprawy osobiste.

Oglądałem pierwszy test lotu orbitalnego Starship 20 kwietnia 2023 r. z odległości 5 mil na stronie mediów SpaceX na wyspie South Padre w Teksasie. Oto moje przemyślenia, napisane tego samego dnia:

Gdzie do diabła mam w ogóle zacząć?

Najpierw sprawy osobiste. Ten start był prawdopodobnie najfajniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem na własne oczy. Po raz pierwszy zobaczyłem Starship zaledwie 18 godzin temu zeszłej nocy, stojąc zaledwie 300 stóp od wyrzutni, wpatrując się w rakietę z podziwem. Nie ma słów, aby opisać uczucie przebywania na platformie z superciężką rakietą nośną w mniej niż 12 godzin przed startem, nie krócej w nocy, ale spróbuję:

Orbital Launch Mount znajduje się zasadniczo na plaży. Jest piaszczysta, słychać rozbijające się fale, a do najbliższego miejsca trzeba przejść około 10 minut przez wydmy i zarośla. Gdy się zbliżasz, farma czołgów cały czas oddycha i wentyluje — wystarczająco głośno, aby całkowicie zakłócić rozmowę. Kafelkowa strona statku kosmicznego jest skierowana w twoją stronę, co w nocy jest ciemne, prawie nie do rozwiązania, z wyjątkiem sytuacji, gdy migają światła wieży (które na chwilę rozświetlają całe niebo).

Nie ma ogrodzenia ani niczego innego, co naprawdę „powstrzymuje” Cię przed zbliżeniem się do padu. Jedyną prawdziwą granicą jest zestaw słupków wzdłuż szlaku, które wyznaczają granicę między własnością publiczną a własnością SpaceX. Jeśli będziesz się ich trzymać, znajdziesz się zaledwie 300 stóp od rakiety – bliżej niż rakieta i uchwyt startowy są wysokie. Na koniec masz do czynienia z największą maszyną latającą cięższą od powietrza, jaką kiedykolwiek zbudowano, z jej gigantyczną infrastrukturą i niczym więcej, jak tylko czarną jak smoła nocą i ciągłym dźwiękiem rozbijających się fal i odpowietrzaniem zbiorników. Rakieta wydaje się żywa i oddycha, a jednak jesteś na tyle blisko, że zabiłaby cię w jednej chwili, gdybyś został tam jeszcze tylko kilka godzin, zakładając, że nikt cię nie złapie.

To jedno z najbardziej niepokojących uczuć, jakie możesz mieć. Już wcześniej byłem blisko rakiet gotowych do wystrzelenia, tysiąc stóp od Falcona lub SLS i zaledwie pięćset od Delta IV Heavy, co tamtego dnia uważałem za bestię samą w sobie.

Ale nigdy tak po prostu nie podszedłem do największej rakiety, jaką kiedykolwiek zbudowano, bez fanfar, bez procesu, bez bezpieczeństwa, tylko ja i maszyna o wiele za duża, by naprawdę można ją było zwymiarować.

Czułem się malutki. I pomimo tego, że mam u boku przyjaciół, w głębi duszy miałem to przytłaczające uczucie, że nie powinno mnie tu być, że nie zostałem zaproszony — że jeśli coś się stanie lub przekroczę moje powitanie, Tytan przede mną zgaśnie mnie jak mrówkę.

Ale tak się nie stało. Wróciliśmy, przespaliśmy się i wyruszyliśmy z powrotem na próbę wystrzelenia, co, jak wszyscy mieliśmy nadzieję, przyspieszy dzień, ponieważ pewność siebie była niska. Dotarliśmy do naszego punktu obserwacyjnego i obserwowaliśmy, jak warunki się poprawiają i nagle ogarnęło mnie uczucie, że „może rzeczywiście dzisiaj wyruszymy”. To samo uczucie, które towarzyszyło mi, gdy startowałem Artemis. Tam lekkie przytrzymanie, tu problem rozwiązany i nagle było T-40 sekund i zegar tykał po raz ostatni. Poczułem, jak moje serce płonie, a czas się zatrzymał, a potem:

Ogień. Palić. Silniki zapaliły się i natychmiast spowiły cały pojazd zasłoną dymną o wiele grubszą niż jakakolwiek inna rakieta, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie było rowu z płomieniami, który zapewniałby wyraźny widok. Nie wiedzieliśmy nawet, czy pali się dalej, czy pali, czy wybuchnie na podkładce.

Kilka sekund później Starship powstał z popiołów.

Gdzieś jest wideo, na którym ja, Derek, David i kilku innych przyjaciół krzyczymy ile sił w płucach. Zobaczę, czy uda mi się znaleźć. Nie sądzę, żebym mógł wyrazić słowami samą ekscytację wynikającą z samego widoku nienaruszonego pojazdu, wznoszącego się, wspinającego. Dźwięk uderzył w nas zaraz po – jednym z najgłośniejszych startów, na jakich kiedykolwiek byłem, z falami uderzeniowymi, które sprawiały wrażenie ciągłego okładania. Mimo całego podekscytowania wciąż myśleliśmy, że coś idzie nie tak… szybko.

Pióropusze metanu nie są tam najjaśniejsze. Są fioletowe, przezroczyste iw skali Super Heavy tworzą pojedynczy duży zestaw diamentów mach. Jednak ten pióropusz został szybko przerwany przez jasnożółte smugi długie na ćwierć mili, które całkowicie przyćmiły wszystko inne. Przez chwilę myślałem, że to wszystko, z ręką w kieszeni, gotowym do złapania zatyczek do uszu, czekając na nieuchronną eksplozję.

Jednak Starship szedł dalej.

Silnik po silniku gasł, a mimo to rakieta leciała dalej. Tylko, bardzo, bardzo powoli.

Myślę, że w prawie wszystkich moich ujęciach coś jest nie tak ze Starshipem. Niezależnie od tego, czy chodzi o ciągłe wypuszczanie paliwa ze zbiorników za burtę, więcej silników płonących, czy też awarie jednostek napędowych, rakieta była na skraju awarii przez cały lot. Szczerze mówiąc, jestem pod ogromnym wrażeniem, że doszedł do tego momentu. Cały start był zdecydowanie piękny, ale dobiegł końca, gdy w końcu Starship powoli wszedł w upadek, przewracając się cztery razy (niesamowity widok na ziemi) i w ostatnim akcie zdetonował 30 kilometrów nad nasze głowy. Dźwięk startu trwał jeszcze przez kilka minut, aż zakończył się lekkim, antyklimatycznym zestawem uderzeń. Pozostało nam tylko puste stanowisko startowe i chmura dymu, która wznosiła się na wysokość wielu mil.

Co myślę o premierze? Jeśli chodzi o doświadczenie bycia świadkiem tego z pierwszej ręki, była to prawdopodobnie najfajniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem. Niesamowicie się cieszę, że przyleciałem tutaj, żeby to zobaczyć, i wrócę na lot 2. Polecam każdemu, kto czyta — jeśli ci się uda, przyjdź na następny start. Nie będziesz zawiedziony.

Z technicznego punktu widzenia robi się to ryzykowne. W tej misji łatwiej jest zacząć od tego, co się nie powiodło, niż od tego, co się udało. Rakieta trzymała się niesamowicie dobrze strukturalnie, znacznie lepiej niż się spodziewałem. Wieża działała, a przynajmniej działały szybkie rozłączenia. O to… mniej więcej chodzi.

Sam start wyrzucił w niektórych przypadkach szczątki na tysiące stóp. Obserwowałem z Davidem i Derekiem, jak próbowali dowiedzieć się, czy ich zdalne kamery nadal istnieją, i jak zobaczyliśmy zdjęcie orbitalnej wyrzutni z 40-metrowym otworem wykopanym spod niej przez rakietę, z odsłoniętymi fundamentami i wszystkim innym.

Mówiąc delikatnie… mam obawy co do przyszłości programu. Prawdopodobnie potrwa to co najmniej do 2024 r., zanim kolejny test w locie orbitalnym, OFT-2 jako taki, wystartuje z ziemi. Pad jest całkowicie niesprawny, farma czołgów jest poważnie uszkodzona, a znaczna część infrastruktury i prawdopodobnie pojazd są już na pokładzie. Nie popełnijcie błędu, to nie jest sytuacja podobna do lądowania Falcona 9, gdzie awaria miała niewielki wpływ na misje operacyjne, ale zamiast tego poważnie opóźniła cały program.

Starship został zakontraktowany do lądowania ludzi na Księżycu w przyszłym roku. Tak, być może był to niewiarygodnie nierealistyczny cel, ale teraz prawdopodobnie nigdy nie dotarłby w kosmos do początku tego roku. Wymagany jest OFT-2, ale także nowa platforma startowa, poprawione pozwolenia, stałe farmy czołgów, nowe projekty i nieuchronnie przeglądy całego systemu. Podczas tego lotu wyciągnięto wiele wniosków. Ich wdrożenie nie będzie łatwe.

W tej chwili Starship HLS musi powtórzyć ten wyczyn co najmniej szesnaście razy — liczba wielokrotnie weryfikowana przez kilka źródeł — w (stosunkowo) krótkich odstępach czasu, aby osiągnąć swoją misję. Chociaż dzisiejszy dzień był niesamowitym pierwszym krokiem, jest to krok jeden ze stu iz pewnością nie uzyskał pozytywnej oceny z programowego punktu widzenia. Jeśli założy się co najmniej opóźnienie do początku 2024 r., Starship spóźnia się teraz o dwa lata z pierwszym krokiem. Nadal pozostaje test przenoszenia paliwa napędowego, test w locie długoterminowym i demonstracja lądowania. Każdy z nich wymaga znacznie więcej niż ten pierwszy.

Nie myśl, że te rzeczy są niemożliwe. Dzisiejszy dzień był niezwykłym i godnym pochwały dowodem słuszności koncepcji. Ale osobiście martwię się, że SpaceX będzie w stanie znieść tylko tyle rekonstrukcji i niepowodzeń, zanim dojdzie do pchnięcia, a program pójdzie drogą swojego radzieckiego rodzeństwa. Opracowanie takiej rakiety nośnej kosztuje miliardy — szacunki i przecieki sugerują, że SpaceX wydało do tej pory znacznie ponad 10 miliardów dolarów. Jest to ekstremalna kwota wydatków kapitałowych, które zwykle są zdegradowane do państw narodowych. Czy uda im się to utrzymać? Jak długo będą mieli dostęp do tych pieniędzy?

Nie wiem. Bardzo niewiele osób naprawdę zna prawdziwą sytuację finansową SpaceX.

Z punktu widzenia klienta nie wygląda to dobrze. Amerykański podatnik zapłacił ponad 3 miliardy dolarów za Starship, aby wylądować załogę na Księżycu – teraz z Artemidą III, ale także na Artemidzie IV i być może także w przyszłych misjach.

Artemis III SLS będzie gotowy do pracy pod koniec 2025 roku. Artemis IV, nawet z własnymi opóźnieniami dla ML-2 (podkładka, która, choć droga, idealnie będzie istnieć po jednym uruchomieniu) i Exploration Upper Stage, powinien być gotowy do 2028. Czy Starship będzie gotowy na czas do którejkolwiek z misji?

Generalny Inspektor NASA odnotował już zalecenie, aby lądowanie Artemidy III zostało odwołane już pod koniec 2021 roku. Ponieważ tempo produkcji SLS dopiero rośnie, wydaje się to teraz prawie pewne. Nie tylko to, ale NASA planuje zgromadzić zapasy podstawowych stopni, robiąc miejsce w Michoud i zapasowe wysokie zatoki VAB na przechowywanie SLS.

Gdybyś powiedział komukolwiek zaledwie dwa lata temu, że SLS pokona Starship, lata doskonale i stanie się elementem programu Artemis, który w najmniejszym stopniu przyczynił się do opóźnień, zostałbyś wyśmiany z pokoju. A jednak oto jesteśmy - z dwóch nowych i latających w Ameryce superciężkich pojazdów nośnych, jeden wysłał statek kosmiczny zdolny do załogowej podróży kosmicznej na Księżyc iz powrotem, podczas gdy drugi zsumował swoją platformę startową, walczył i zawiódł przez całą drogę w górę , i ostatecznie eksplodował nawet na jednej trzeciej drogi w kosmos – nieważne na orbicie – niosąc ze sobą jedynie nadzieje i marzenia pokolenia Artemidy.

Aby spełnić nasze marzenia, musimy być odważni. Musimy stawić czoła przeciwnościom, musimy stawić czoła trudnościom i nieuchronnie czasami musimy czekać. Chciałbym zobaczyć przyszłość, w której mamy dwie superciężkie rakiety nośne online, latające załogi i ładunek na orbitę Ziemi, Księżyc, a następnie na Marsa. Nasza przyszłość leży w gwiazdach, ale być może nasz czas jeszcze nie nadszedł.

Ale co najważniejsze, będę tam następnym razem, gdy spróbujemy — i tobie też polecam. Bo nie ma nic bardziej inspirującego i niesamowitego niż widok Tytana wzbijającego się w przestworza, uwalniającego się z łańcuchów grawitacji, mając nadzieję, że pewnego dnia wszyscy będziemy mogli zrobić to samo.

Do zobaczenia na drugim locie statku kosmicznego.

(PS Dziękuję Derekowi, Davidowi, Willowi, Tylerowi i wszystkim innym, na których wpadłem tutaj w Starbase. Było wspaniale.)