Najwolniejszy jad

Apr 25 2023
To było dzień po walentynkach w 2013 roku, a ja byłam na miesiącu miodowym po ślubie z jednym z najbardziej niezwykłych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam. Byliśmy w lesie deszczowym na Borneo, rozkoszując się wyjątkowo romantyczną, luksusową przygodą w głębokiej dżungli.
Co masz do powiedzenia na swoją obronę, ty śliski mały skurwielu?

To było dzień po walentynkach w 2013 roku, a ja byłam na miesiącu miodowym po ślubie z jednym z najbardziej niezwykłych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam. Byliśmy w lesie deszczowym na Borneo, rozkoszując się wyjątkowo romantyczną, luksusową przygodą w głębokiej dżungli. Co, ze wspomnianymi walentynkami i wiesz, sprawa z miesiącem miodowym.

Byliśmy na nocnym safari; spotykaliśmy wszelkiego rodzaju niesamowite stworzenia i przez cały czas zużywaliśmy co najmniej 30% mocy naszego mózgu, próbując uniknąć pijawek. Te krwiopijcze małe dranie. Okazuje się, że skarpetki do ługowania to rzecz. Kto wiedział? Wygoogluj to.

W każdym razie miałem ze sobą aparat i byłem podekscytowany fotografowaniem dzikiej przyrody. Zbliżając się na obiad, zobaczyłem, jak coś pełza po drzewach. Czy to… Czy to… Zrobiłem zdjęcie. Wziąłem inny. I kolejny. I jeszcze jeden. Prawdopodobnie wziąłem dziesiątki, ale teraz mogłem znaleźć tylko cztery. Jedną zatrzymałam, chociaż była nieostra — jak dla mnie rzadkość, ale była w tym jakaś historia.

Snek!

Widzisz, nieświadomie zrobiłem bardzo wspaniałe zdjęcie makro młodej kobry plującej. Powiedziano mi, że część „plucia” polega na tym, że nie trzeba nawet dotykać tego czegoś, żeby dostać jadu. Mogą po prostu wypluć mieszaninę kwasu (aby przeniknąć przez skórę) i jadu, aby zamienić twój całkiem przyzwoity dzień w lesie deszczowym w twój ostatni dzień na ziemi. A przynajmniej tak, jak do tego dojdziemy, powiedziano mi.

Spójrz na tego niewyraźnego małego drania, który pokazuje mi język.

Wpadłem na przewodnika i podekscytowany pokazałem mu moje zdjęcia.

„Spójrz na to!”, pokazałbym mu tył. Aparat Canon EOS 5D Mark II (mój aparat) z założonym obiektywem Canon 24–105 f/4 L IS USM. Mój aparat. Obiektyw mojej żony. Znam te rzeczy na pewno, ponieważ znajdują się one w danych EXIF ​​​​zdjęcia. Poinformuje również, że zdjęcie zostało zrobione o 6:50 rano, ale wydaje się to mało prawdopodobne dzień po walentynkach, więc może nigdy nie ustawiałem zegara w aparacie, a może była to 6:50 rano w Londynie lub San Francisco, albo bóg wie gdzie. Mówię tylko, że fakty tak naprawdę nie działają na mnie w tej cholernej chwili, dobrze?

– Jak blisko byłeś – powiedział.

Podniosłem ręce, wskazując mniej niż pełną rozpiętość skrzydeł. Znowu patrzy na tył mojego aparatu i przysięgam, że blednie.

„To młoda plująca kobra, musisz natychmiast umyć ręce” – pamiętam, jak powiedział. „I bądź ostrożny, kiedy czyścisz ten obiektyw”.

Wierzyłem mu na słowo. Jestem prawie pewien, że wysłaliśmy obiektyw do serwisu, zanim go sprzedaliśmy, i mam wizje dołączenia notatki „Ostrożnie podczas czyszczenia tego obiektywu, może zawierać jad kobry”.

To jedna z moich ulubionych historii z miesiąca miodowego. Otarcie się o śmierć, drobiazg o tragedię, z którego wyszło takie, jakże urocze zdjęcie.

Zgadza się, wyślizgnij się, ty podstępny mały chuju.

Krótko mówiąc, moja przyjaciółka wraca do zdrowia po chemioterapii i wysłała mi zdjęcie jaszczurki, którą przyniosły koty, ale której udało się uratować. Powiedziała mi, że jej koty od czasu do czasu przynoszą do domu węże, a ja przypomniałem sobie moją ulubioną historię o wężach.

Wysłałem jej zdjęcie.

Opowiedziałem jej o jadowitym wężu.

A potem pomyślałem „hej, Google Lens jest teraz naprawdę dobry, prawdopodobnie mogę wysłać jej link do dokładnego rodzaju plującej kobry”.

Więc posłusznie wrzucam zdjęcie do Google i otrzymuję wynik. I odkrywam, że ten wąż, choć bardzo wspaniały, jest w rzeczywistości całkowicie nieszkodliwy. Skorzystaj z powyższych zdjęć, aby się o tym przekonać. On jest wspaniały. Jest śliski. To niebezpieczny makaron. I właśnie dzięki niemu odkryłem, solidną dekadę i trochę po tym, jak się ze mnie nabijano, że się ze mnie nabijano.

Facet był przewodnikiem. Dał nam obszerną odprawę o tym, jak niektóre zwierzęta są niebezpieczne i że mają antytoksynę i srają nimi w pojazdach turystycznych. To był luksusowy ośrodek. Przypuszczalnie ktoś, w pewnym momencie, gdzieś, wyszkolił tego faceta.

I tak odkryłem, dziesięć lat po miesiącu miodowym, że ktoś nabijał się ze mnie podczas miesiąca miodowego. To nawet nie jest taki zły przykład znęcania się — poza tym, że ten konkretny nowożeńców opowiada tę historię od dekady, prawdopodobnie opisał ją w kilku książkach, w wyniku czego teraz czuje się całkowicie bezwartościowy.

Wszystko dlatego, że byłem bardzo podekscytowany zrobieniem pięknego zdjęcia węża, pięknego węża.

I zastanawiam się — znalezienie tego zajęło mi ponad dekadę. Ile razy odkrywam, że wyśmiewano mnie wiele, wiele lat później, zatruwając studnię niektórych z moich ulubionych historii.

Przepraszam mały wężu, to nie twoja wina. Jako wąż możesz być tak wężowy, jak chcesz. Chciałbym tylko, żeby ludzie byli trochę bardziej ludzcy.