Potwór oszust
Mam 48 lat i jestem oszustem. Mam bardzo mało formalnego wykształcenia w jakiejkolwiek dyscyplinie. Zaczęło się na studiach, kiedy zapisałem się na pierwszy rok i ogłosiłem, że jestem specjalistą od fortepianu.
„Jak długo chodzisz na lekcje?”
„Nigdy nie miałem lekcji. Nauczyłem się. Akompaniowałem na lekcjach chóru w szkole średniej i grałem w kościele”.
Doradca rekrutacyjny patrzył na mnie tępo przez chwilę, po czym zapisał coś w moich aktach. Byłem świeżo po szkole średniej i wierzyłem, że to skończy się na tym „permanentnym zapisie”, którym straszono mnie na zajęciach z WF-u. Gdyby zastosowali taką taktykę w Consumer Math, mógłbym uniknąć wielu długów na kartach kredytowych w wieku 20 lat.
Cierpiałem przez życie jako fortepian-dur przez rok i wykonałem dokładnie jeden mierny recital ( Rondo C-dur op. 51, nr 1Beethovena), zanim zmieniłem kierunek na duszpasterstwo głuchoniemych. Ta zmiana nadeszła wraz z trzema zajęciami z amerykańskiego języka migowego, zajęciami z kultury Głuchych, wieloma zajęciami biblijnymi oraz programem rozszerzającym, w ramach którego nauczyłem się pisania dla osób niesłyszących i tworzenia pomocy audiowizualnych. To, w połączeniu z uznaniem społeczności Głuchych i tłumaczy w Omaha i Cincinnati, zaprowadziło mnie na ścieżkę kariery tłumacza języka migowego. Zdałem trzy testy wydajności (1996, 1997 i 2007). Pierwsze dwa testy były wielopoziomowe i osiągnąłem najwyższy możliwy poziom. Trzeci test był wielopoziomowy, ale wyważony w taki sposób, że rozróżnienie między zaawansowanym a mistrzowskim nie opierało się na interpretacji wyników. Osiągnąłem poziom Advanced.
Byłem przede wszystkim tłumaczem języka migowego do 2009 roku, kiedy to złożyłem wniosek i zdobyłem stanowisko Trenera Regionalnego w tej samej firmie, w której pracowałem od 2005 roku. Nie posiadałem formalnego wykształcenia ani przeszkolenia w zakresie szkoleń, ale Dobrze rozumiałem federalne przepisy regulujące naszą pracę. W 2016 roku zostałem Kierownikiem Programów Szkoleniowych, które to stanowisko pełniłem do czerwca 2022 roku. W tym czasie zdobyłem dwa dodatkowe certyfikaty, tym razem z zakresu szkoleń.
W czerwcu tego roku złożyłem aplikację na stanowisko Product Managera w mojej firmie. Widziałem ogłoszenie, ale nie miałem żadnych poważnych ambicji aplikowania. Ściśle współpracowałem z poprzednim Product Managerem, gdy mój zespół opracowywał szkolenia dla produktów, którymi zarządzał. Mniej więcej tydzień po opublikowaniu ogłoszenia kilka osób, których opinie naprawdę szanowałem, indywidualnie skontaktowało się z nami i zapytało, czy planuję aplikować. Jeśli tak, powiadomią dyrektora, że mam ich wotum zaufania.
Zacząłem poważnie rozważać tę możliwość. Czułem się całkiem komfortowo w swojej roli kierownika programu szkoleniowego. To było wiele długich godzin, niektóre nawet w weekendy, ale mój zespół był niesamowicie blisko. Poprowadziłem ich przez przebudowę naszego programu szkoleniowego dla nowo zatrudnionych pracowników do programu nauczania mieszanego opartego na kompetencjach, który okazał się niezwykle skuteczny i skuteczny. Ale też miałam ochotę na małą zmianę. W 2019 roku pominięto mnie przy awansie i poproszono pracownika zatrudnionego na pół etatu w strukturze organizacyjnej pode mną o aplikowanie i otrzymanie pracy. To tylko nakarmiło potwora oszusta, który „żyje w mojej głowie bez czynszu, jak mówią dzieci. Poddało to również w wątpliwość jakąkolwiek możliwość awansu w tym dziale.
Ostatecznie jednak moja decyzja o rzuceniu kapelusza na ring na stanowisko Product Managera sprowadziła się do mojego pragnienia rozwoju osobistego i zawodowego. Minęło dużo czasu, odkąd byłem w czymkolwiek nowy. Postrzegałem to jako okazję do rzucenia sobie wyzwania i zdobycia nowych umiejętności. Ten rok był przełomowy dla naszego zespołu produktu, a firma zainwestowała w szkolenie Product Management 101 dla menedżerów produktu i projektantów UI/UX, a w ramach tego partnerstwa konsultant ds. zarządzania produktem pracował ze mną przez około dziesięć tygodni. Sześć miesięcy po tym koncercie i będę pierwszym, który przyzna, że nie jestem doskonały. Wiele się uczę, gdy produkt przechodzi testy i wdrażanie. Mój fałszywy potwór powinien być ochrypły za wrzeszczenie na mnie przez sześć miesięcy. Ale…
Uczę się zakładać kaganiec potworowi na terapii. Rozpoczęłam terapię kilka miesięcy temu, ponieważ chciałam uporać się z syndromem oszusta, z którym zmagałam się przez całą swoją karierę, oraz z niektórymi przyczynami, takimi jak lęk i trauma z dzieciństwa. Uczę się nie tylko słuchać, ale także wierzyć w pozytywne opinie, które otrzymuję od kolegów i mojego upline'a. Uczę się nie czuć zagrożenia konfliktem. Uczę się doceniać dobrą pracę, którą wykonuję, i nie odwracać uwagi od pochwał za pomocą autoironicznych uwag. Zamiast tego uczę się mówić „dziękuję”.
Mój terapeuta mówi mi, że wiele osób zmaga się z poczuciem bycia oszustem, ale często o tym nie rozmawiają, ponieważ boją się, że potwierdzą swój status oszusta. Dzielę się moją walką z poczuciem bezwartościowości, aby inni, którzy walczą, wiedzieli, że nie są sami.
Nazywam się Chris i jestem muzykiem, tłumaczem, trenerem i menedżerem produktu. I nie jestem oszustem. Jestem kompetentny. I każdego dnia staję się coraz lepszy.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































