Proces uczenia się od Ansela Adamsa
Ważenie podróży w stosunku do obrazu podczas robienia zdjęcia
Mówi się, że nie ma czegoś takiego jak zła reklama, ale sprytny konsultant PR ostrzeże przed niebezpieczeństwem przesycenia — ludzie będą się tobą męczyć. Artyści performatywni znają wartość pozostawienia publiczności, która chce więcej, ale artyści wizualni zwykle o tym nie myślą. Nie ma prawdopodobnie lepszego przykładu, przepraszam za kalambur, prześwietlonego artysty niż Ansel Adams.
Częściowo jest to zasługą samego Adamsa, choć można argumentować, że celem Ansela Adamsa było sprzedawanie piękna świata przyrody w równym stopniu, co jego własnych zdjęć. Jakiekolwiek były jego intencje, po jego śmierci fundusz powierniczy Ansela Adamsa poszedł w górę. Trudno było wejść do księgarni w połowie lat osiemdziesiątych (co zwykle oznaczało B. Dalton's lub Walden Books) i nie zobaczyć szeregu kalendarzy i kalendarzy na biurko Ansela Adamsa, planistów i być może plakatów. Technologia nie była wtedy na tyle dobra, aby koszulki lub wypieki można było ozdobić jego zdjęciami, ale to nie znaczy, że nie można było zobaczyć zdjęć Ansela Adamsa pozornie wszędzie.
Zawsze wydawało mi się dziwne, że podczas gdy możesz wejść na zajęcia z pisania, zapytać uczniów, którzy są ich ulubionymi pisarzami, i uzyskać litanię imion, jeśli zapytasz klasę fotograficzną, kim są ich ulubieni fotografowie, zazwyczaj uzyskasz zauważalną napad ciszy. Jeśli ta cisza zostanie przerwana, to prawdopodobnie dlatego, że ktoś nieśmiało zaoferował „Ansel Adams?”
„Tak” – myślimy wszyscy. „Ansel Adams. Piękne czarno-białe nadruki Yosemite, yadda yadda yadda. Kogo to obchodzi?" Może złożymy deklaracje, że inaczej ogląda się oryginalne odbitki, ale mimo to, z powodu przesycenia, łatwo skreślić osobę, która była de facto fundamentalnym punktem odniesienia w historii fotografii.
Kiedy piszę te słowa w kwietniu 2023 roku, w muzeum de Younga w parku Golden Gate w San Francisco (miejsce kilku ważnych eksponatów Adamsa z lat 30.) odbywa się ogromna wystawa prac Adamsa. Trwa do lipca, a jeśli jesteś fotografem, powinieneś spróbować go zobaczyć. Mówię to w ten sam sposób, w jaki powiedziałbym „jeśli jesteś rzeźbiarzem, powinieneś zobaczyć posąg Dawida” lub „jeśli jesteś malarzem, powinieneś zobaczyć lilie wodne Moneta lub Gwiaździstą noc Van Gogha”. ”
Nie będę szczegółowo opisywał, co można zauważyć, oglądając rzeczywiste odbitki Adamsa, w przeciwieństwie do reprodukcji. Tytułem ilustracji powiem po prostu, że ta wystawa obejmuje prace wielu innych wielkich fotografów, które są zmieszane z odbitkami Adamsa i rozrzucone w kilku galeriach. Za każdym razem, gdy wchodzisz do nowej galerii, możesz rozejrzeć się po pokoju, patrząc na dziesiątki grafik i już na pierwszy rzut oka wiedzieć, które z nich to grafiki Adamsa. Nie przychodzi mi do głowy inny fotograf, który mógłby wykazać taką reakcję.
Oczywiście Adams miał talent do komponowania, ale dobra kompozycja nieziemskich krajobrazów, takich jak Dolina Yosemite i rzeka Snake, nie jest taka trudna. To, co sprawiło, że jego odbitki działały tak dobrze, to jego mistrzostwo techniczne. Kiedy patrzysz na wiele jego obrazów, w tym Moonrise, Hernandez, zdajesz sobie sprawę, że są one niedorzecznie nierealistyczne. Jednak jego zrozumienie tego, co może uchodzić na sucho, otwierając cień tutaj, zamykając cień tam lub przetwarzając średni ton, było niezwykłe. Jak wielokrotnie powtarzał, wstępna wizualizacja była absolutnie konieczna, aby jego proces mógł działać.
Ale zastanów się, co oznaczała „wstępna wizualizacja”, gdy używał zastosowanej przez niego technologii. Nie miał na myśli „wyobrażania sobie kompozycji na kartce papieru”. Miał na myśli zrozumienie, że kompozycja, którą miał na myśli, była uzależniona od oddania pewnych cieni jako całkowitej ciemności; że światła wymagały określonej jakości, a tony średnie miały określony poziom szczegółowości. Musiał o tym pamiętać, aby przed wykonaniem zdjęcia mógł zaplanować sposób wywołania zarówno negatywu, jak i odbitki. Potem musiał zdjąć te dwa procesy.
Aby ułatwić ten poziom planowania, Adams wymyślił system strefowy (z pomocą), który jest nieistotny dla współczesnego fotografa cyfrowego, ponieważ uzyskujemy taką samą moc dzięki połączeniu histogramu, masek i poziomów lub krzywych. Mamy sporą porcję Ansela Adamsa w pudełku. Co więcej, to, co z niego otrzymujesz, jest za każdym razem doskonale odtwarzalne.
Opuszczając wystawę „Adams in Our Time”, która kończy się fajnym krótkim filmem pokazującym Adamsa przy pracy, robiąc zdjęcie i robiąc obszerne notatki na temat jego ekspozycji i planu rozwoju, nie mogłem się powstrzymać przed zastanawianiem się, jak post Adamsa -zdolność przetwarzania wpłynęła na jego widzenie w czasie rzeczywistym. Czy wstępna wizualizacja do jego szalonego stopnia zmieniła sposób, w jaki rozpoznawał i oceniał potencjalny temat, gdy poruszał się po świecie? Muszę sobie wyobrazić, że tak, zwłaszcza że często miał tylko tuzin talerzy do pracy, więc nie chciał marnować ani jednego strzału. Nie mówię tylko o często powtarzanym pomyśle spowolnienia podczas pracy, pytam, czy jego rzeczywisty układ nerwowy i zmysł wzroku zostały zmienione przez ten proces.
Myślę o postprodukcji podczas kręcenia i mam dość techniczną wiedzę na temat mojego procesu postprodukcji. Wiem, jak duży zakres dynamiki ma mój aparat i ile mogę się spodziewać, jeśli chodzi o edycję. A podczas fotografowania często myślę „kiedy drukuję, pozwolę, aby ten cień zniknął” lub „Zdmuchnę niebo” lub „Sprawię, że niebo będzie ciemne, a światła na tym drzewie jasne ”. Ale mam też poczucie „strzelaj teraz, pytaj o światło później”. Dzięki aparatowi 360 stopni mogę nawet kręcić teraz, a kompozycję wymyślać później.
Czy to bardziej wzmacniające niż proces Adamsa? Nie wiem. Z przyjemnością zobaczyłem, że mój proces doprowadził do tego, co moim zdaniem jest lepszym zdjęciem Zabriskie Point niż to, które zrobił Adams. (Zobacz moje zdjęcie powyżej. Jeśli ci się nie podoba, powiem po prostu „musisz zobaczyć jego wydruk”. Jeśli jesteś nowym fotografem, powinieneś teraz zapamiętać to zdanie.)
Narzędzia cyfrowe są w pewnym sensie elektroniczną manifestacją naszych procesów myślowych. Pozwalają nam usunąć fizyczne umiejętności i ograniczenia z naszego procesu twórczego. Ale jesteśmy istotami fizycznymi. Nasz układ nerwowy nie jest ograniczony do naszego mózgu — rozprzestrzenia się po całym ciele — a widzenie jest procesem fizycznym. W czasach Adamsa zrobienie zdjęcia było całkowicie uzależnione od sprawności fizycznej. Ile jego zrozumienia pochodziło z rąk, a nie z mózgu?
Wspominam o tym, ponieważ nasze narzędzia cyfrowe w coraz większym stopniu usuwają elementy fizyczne z naszego procesu. Nawet jeśli kiedykolwiek pracowałeś tylko cyfrowo, Twój proces postprodukcji wymaga obecnie mniejszej sprawności fizycznej niż kiedyś, ponieważ narzędzia oparte na sztucznej inteligencji zastępują znaczki klonów, umiejętności komponowania i nie tylko. Generatory obrazów AI usuwają wszystkie twoje umiejętności fizyczne i umieszczają cię wyłącznie w królestwie dyrektora artystycznego — zestawu umiejętności, co prawda, ale innego.
Oglądanie prac Adamsa było dla mnie kolejnym przypomnieniem, że chociaż fajnie jest mieć dobrze wykończone zdjęcie, proces i umiejętności są przyjemną częścią tworzenia obrazu. Narzędzia cyfrowe coraz bardziej ułatwiają uzyskanie produktu końcowego na poziomie Adamsa, ale kosztem satysfakcji płynącej z procesu. Gdy wkraczamy w erę większej łatwości obrazowania, warto zacząć zwracać uwagę na swój związek z własnym procesem. Początkujący fotografowie mogą być po prostu podekscytowani, że mogą pochwalić się ładnym zdjęciem, ale wraz z doświadczeniem ostateczny obraz staje się mniej ważny niż badanie światła i zrozumienie, jak je urzeczywistnić. Ta eksploracja nie tylko pomaga w lepszej pracy, ale także zmienia sposób, w jaki widzisz, nawet gdy nie kręcisz. Twoje doświadczanie świata jest na zawsze zmienione przez to, co dzieje się z tobą podczas twojego procesu.
Oczywiście nie wiem, co pomyślałby Adams, widząc jego obrazy w tak wielu miejscach i formach. Nie mogę też powiedzieć, co pomyślałby o Photoshopie — brakowało mu Digital Darkroom, poprzednika Photoshopa, tylko o trzy lata — ale mam przeczucie, że przyjąłby taką technologię. Nie mam też wątpliwości co do jego zaangażowania w ochronę świata przyrody. Ale to, co wyniosłem z niesamowitej ilości niesamowitych prac prezentowanych na wystawie „Ansel Adams w naszych czasach”, to fakt, że Adams tak naprawdę był żonaty, to radość z procesu. Żyjemy w epoce „kanałów” jednorazowych obrazów, wyrzucanych przez „twórców treści” i każdego dnia spodziewamy się zobaczyć nowy materiał. Ale wierzę, że ważniejsze niż długi zwój obrazów, zrozumienie i docenienie procesu jest najważniejszą rzeczą, jaką każdy artysta może osiągnąć.
AI wkrótce zaoferuje możliwość całkowitego wyeliminowania procesu. Oznacza to, że teraz jest świetny czas, aby podsumować, ile satysfakcji jako fotografa — lub dowolnego artysty — wynika z efektu końcowego, a ile z samego osiągnięcia tego rezultatu.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































