RZEPAK.

Dec 11 2022
Piszę. wymazuję.

Piszę. wymazuję. Piszę. wymazuję. Powtarzać. Znowu i znowu.

Zdjęcie Dev Asangbama na Unsplash

Od dawna próbowałam to napisać. Straciłem rachubę, ile razy nie udało mi się zebrać odpowiednich słów. Za każdym razem, gdy zaczynałem pisać, emocje, które myślałem, że przetworzyłem, wracają na powierzchnię. Sceny, które myślałem, że pogrzebałem, pojawiają się ponownie, a nieskończona ilość łez i lęków wypełnia moje serce i umysł. To paskudny cykl, ale mam słowa, które trzeba napisać. Mam historię, którą muszę się podzielić.

Chciałbym z całego serca, aby te słowa nigdy mnie nie dotyczyły, ale oto jestem. Znajduję głos, który był uciszony zbyt długo.

Zbyt wiele dziewcząt kroczy w ciszy wstydu i poczucia winy. Zbyt wielu czuje się samotnych. Zbyt wielu zna ten ból. Zbyt wielu nie przeżywa.

I Boże, co za tragedia - Statystyki mówią, że zdarza się to 1 na 3.

Rzepak.

To najtrudniejsza rzeczywistość, do której kiedykolwiek musiałem się przyznać. Najtrudniejsze słowo do dodania do mojej historii.

Widzisz, moja historia wygląda tak:

Pierwszy raz zostałam zgwałcona 9 lat temu.

Byłam tylko małą dziewczynką. Miałam 16 lat. Byłam dziewicą.

Ten mężczyzna? Ukradł mi coś, co miałem do oddania – coś, co bardzo ceniłem i obiecałem podarować tylko mojemu mężowi w noc poślubną.

Zostałam zgwałcona po raz drugi 7 lat temu.

Byłem załamany i naiwny. Byłem zbyt pijany, aby się bronić, a nawet zrozumieć sytuację, w której się znalazłem.

Ten mężczyzna? Wiedział, że jestem upośledzony, ale jego napalony tyłek i tak chciał mojego.

Rok temu zostałam zgwałcona po raz trzeci.

Zamarzłem. Czułem, że nie mam już o co walczyć. Łatwiej było mi leżeć nieruchomo i odłączyć się, niż być obecnym i walczyć.

Ten mężczyzna? Nie obchodziło go, że odmówiłam, i tak mnie obezwładnił.

To 3 różne ataki. To 3 razy, kiedy mężczyzna wszedł w moje ciało wbrew mojej woli. To naruszenie w 3 różnych przypadkach. 3 zupełnie różne, niepowiązane ze sobą scenariusze. Nie chodziło o ubrania, które nosiłem. Nie dlatego, że „ prosiłem ” o to. Nie dlatego, że nie byłem wystarczająco „ silny ”. Nie dlatego, że nie krzyczałem wystarczająco głośno . Nie dlatego, że nie „walczyłem wystarczająco mocno”.

Nie.

Nic nie mogłem zrobić. To nie była moja wina. To samolubne dranie domagały się mojego ciała – to ich wina. Rzeczywistość jest taka, że ​​byli głodni, pragnęli ciała, a gdyby nie ja, byłaby to inna dziewczyna. Nic nie powstrzyma napalonego faceta, który chce się pieprzyć - dogadałby się z kimś innym.

Ale co ze mną?

Jak, do diabła, miałem wyzdrowieć i stać się tym „ ocalałym ”, jakim ludzie próbowali mnie nazwać?

Jeśli mamy być szczerzy, często nie czułam się jak osoba, która przeżyła – a czasami,

nadal nie.

Złamany stał się moją tożsamością.

Depresja stała się moją strefą komfortu.

Wstyd stał się wszechogarniający.

Tyle razy nie miałam siły się ruszać, odpowiadać na SMS-y, spotykać się z przyjaciółmi, robić zakupy, a nawet jeść.

Ludzie widzieli mój ból, ale nikt nie odważył się wyjść do mnie w moim cierpieniu, aby zadać pytania lub zaoferować pomoc.

A któż mógłby ich winić? Słusznie zasłużyłem sobie na miano „ zabawnej próżni ”, bo nic mi się nie chciało robić. Walczyłem z najstraszniejszymi demonami. Podczas gdy mój umysł nie pamiętał wszystkich szczegółów z tych nocy, moje ciało tak . Przez długi czas zajmowałem się każdą cząstką mnie, aby poradzić sobie z myślami, które bombardowały moją głowę. Ciągle na nowo przeżywałem te okropne noce w snach i życiu codziennym. Moje serce nie zwalniało tempa. Wyglądało na to, że w moim żołądku pojawił się trwały guzek. Zawsze byłem w stanie najwyższej gotowości.

Ledwo przeżyłem.

Dotarcie do następnego dnia wymagało każdego włókna mojego jestestwa.

Moje światło było słabe - ledwo migotało.

Walczyłem o życie .

Zdjęcie Rae Angela na Unsplash

Nie zostało mi nic poza szkieletem pokrytym skórą. Moja dusza czuła się zagubiona.

Nie chciałam już swojego ciała . To nie należało do mnie. Prawo do własnego ciała nie należało do mnie i nie chciałam go. Nieznajomi włamali się i zniszczyli każdą wrażliwą część mnie. Wypełnili moje ciało swoją trucizną.

Wierzyłem, że jestem jednorazowego użytku – co innego miałem myśleć?

Na serio.

Zostałem cale od śmietnika - słyszałeś mnie? ŚMIETNIK , cholerny kosz na śmieci - zostałem krwawiący, posiniaczony, płaczący, przestraszony i nagi obok cholernego śmietnika. Byłem śmieciem.

Zdjęcie Kevina Butza na Unsplash

I zdobądź to. NIE. JEDEN. ZADBAŁA.

Nikt nie przyszedł mi na ratunek. Nikt nie przyszedł pomóc mi znaleźć moje ubrania. Nikt mnie nie chronił. Nikt ich nie zatrzymał.

Moja rzeczywistość była moim koszmarem i żyłam w nim.

A najtrudniejsza część tego wszystkiego? Nie znali nawet mojego nazwiska. Nic o mnie nie wiedzieli, a jednak byli we mnie.

Byłem tylko przedmiotem, którego używali dla przyjemności.

BYŁEM NIKIM.

A co ze zgodą?

Na pewno nie dostali tego ode mnie.

Moje nie oznaczało PIEKŁO nie

W rzeczywistości błagałem, BŁAGAŁEM , płakałem, krzyczałem w kółko, że to boli, że nie chcę tego, PROSZĘ przestać.

Powiedziałem proszę. Niszczył mnie, odzierał z człowieczeństwa i godności, a ja wciąż mówiłam „ proszę ” .

Ale do każdego z tych mężczyzn? byłem niczym. Byłem przedmiotem. nie byłem człowiekiem. Nie miałem godności. Moja wartość opierała się na moim ciele. Byłem tam dla czystej przyjemności. Rozdarły mnie i zaatakowały najgłębszą część mojej istoty. A kiedy skończyli, leżałam obok śmietnika – rozbita , samotna , pełna ich DNA i na zawsze zmieniona . A potem?

Oni wstali. Stali wysoko. Ruszyli dalej.

Ja natomiast?

Wstałem. Ale wszystko, co zostało, to skorupa dziewczyny, która „była”.

Bardzo chciałbym móc zakończyć ten list ładną małą kokardką, ale rzeczywistość jest taka, że ​​gwałt to koszmar. Nie da się napisać historii o gwałcie i uczynić ją ładną. Gwałt jest ohydny . To nie musi być atrakcyjne.

Czasami nie ma szczęśliwego zakończenia i to jest jeden z takich przypadków. Gwałt niszczy ludzi. Niszczy rodziny . W dzisiejszym społeczeństwie dyskusje na temat gwałtu nie są mile widziane. Naprawdę rozumiem, trudno mówić o inwazji na siebie. Chyba nigdy nie będę w stanie w pełni zrozumieć faktu, że w naszej kulturze bycie zgwałconą jest bardziej haniebne niż bycie gwałcicielem. Ofiary gwałtu muszą przejść i udowodnić najohydniejsze zbrodnie, kiedy jedynym dowodem jest ich pamięć, a miejscem zbrodni są ich ciała. Sprawiedliwość nie jest gwarantowana. A ludzie nie chcą brudnych szczegółów napaści. To zbyt trudne do usłyszenia. Odwracają głowy, gdy wspomina się o gwałcie. Rozumiem. Mówienie o gwałcie nie jest wygodne. Ale powiem ci to-

Bycie gwałconym też nie jest wygodne.

Nie mogę dłużej milczeć. Nawet teraz, 9 lat po mojej pierwszej napaści, wszystko, co mam do zaoferowania, to urwany szept i próbuję pochylić się, aby dać ci znać, że nie jesteś sam . Stało się tak z #metoo. Mów swoją prawdę, siostro, nawet jeśli jedyne, na co możesz się zdobyć, to szept.

Tęskniłem i potrzebowałem tylko jednej osoby, która mnie potwierdzi. Musiałam wiedzieć, że mnie widziano , że mi uwierzono . Potrzebowałem uznania mojego bólu i zrozumienia, że ​​nie jestem sam. Ale żeby to usłyszeć, musiałem mówić. Musiałem opowiedzieć swoją stronę. Musiałam być otwarta i bezbronna w najgłębszych, najciemniejszych momentach mojego życia.

Zdjęcie Velizara Ivanova na Unsplash

Bycie wysłuchanym po latach milczenia – latach wstydu, poczucia winy, rozczarowania, winy, wstrętu, zranienia, bólu serca, złamanego serca – jest TAK niesamowicie wyzwalające. Świadomość, że wciąż jestem człowiekiem i nie jestem tym, co ci ludzie mi zrobili, jest nie do opisania. Nie muszę odgrywać roli ofiary, bo już nią nie jestem. Odniosłem zwycięstwo w tej wojnie.

Nie można jednocześnie nieść sztandarów ofiary i zwycięstwa.

To codzienny wybór – codzienna bitwa, którą wciąż muszę stoczyć. Nie czuję się zwycięzcą każdego dnia. W niektóre dni wciąż walczę o przetrwanie. Chciałbym powiedzieć, że każdego dnia wybieram zwycięstwo, ale prawda jest taka, że ​​jest to trudne i boli. W niektóre dni wciąż opłakuję to, co stracone.

Niezależnie od tego, jak się dzisiaj czujesz:

Ty, moja dziewczyno, jesteś ocalała.

Jesteś odważny.

Zrobiłeś, co musiałeś zrobić, aby przeżyć.

A jeśli to czytasz, nadal tu jesteś i to wystarczy.

Nadal jesteś kochany.

Nadal jesteś poszukiwany.

Liczysz się.

Twoja historia ma znaczenie.

I.

Nie jesteś sam.

Gwałt z pewnością jest częścią mojej historii i szczerze mówiąc, za każdym razem był to dość definiujący moment w moim życiu, ale to nie jest moja tożsamość. Gwałt nie jest tym, kim jestem;

jestem laikiem