Skyline Marianny

Apr 26 2023
Poniższy tekst jest fikcją literacką. Chyba że kiedykolwiek widziałeś panoramę.

Poniższy tekst jest fikcją literacką. Chyba że kiedykolwiek widziałeś panoramę.

„Ważną rzeczą do uświadomienia sobie jest to, że wykuwasz własne przeznaczenie. Jeśli włożysz w to ciężką pracę i zaangażowanie, zasługujesz na to, by tu być. Tysiące ludzi próbuje każdego dnia zasiąść na Twoich miejscach, ale tak naprawdę masz okazję i szczęście być tutaj. Chwytaj to.

Te ostatnie słowa wypowiedziane podczas inauguracji mojego programu stypendialnego wciąż krążyły mi w głowie. Zostali oczywiście przyjęci gromkimi brawami gromady studentów drugiego roku i juniorów w auli. Ciągle myślałem, jak ciężko wszyscy musieli pracować, aby dojść do tego dnia — najlepsze stopnie, nieskazitelne referencje, dobrze sformułowane eseje i oczywiście zdrowe dawki przywilejów.

Wszyscy w tym programie wyglądali dokładnie tak jak ja — wszyscy dorastaliśmy w tych samych dzielnicach, mieliśmy tych samych rodziców na tych samych stanowiskach, chodziliśmy do tych samych szkół, chodziliśmy na te same zajęcia SAT. Trzeba było być jedną z tych osób, żeby się tu dostać — studentowi nie jest łatwo dostać się na taki program w tak prestiżowej instytucji finansowej, nie będąc z pewnego… środowiska.

„Wykuj własne przeznaczenie”… Zastanawiałem się, czy kiedykolwiek wykułem własne przeznaczenie. Wszystko, co kiedykolwiek zrobiłem, nawet moje największe zasługi, było dokładnie tym, czego zawsze oczekiwano ode mnie. Jasne, pracowałem, aby zdobyć te rzeczy, ale czy kiedykolwiek wykułem własne przeznaczenie i co to w ogóle znaczyło? Nigdy nie walczyłem z przeciwnościami losu, aby tu być, a mimo to wszyscy mówili mi, że zasługuję na to, by tu być.

Kiedy wszyscy zaczęliśmy kierować się na dach budynku na specjalną kolację, która była wydawana dla uczestników programu, starałem się skupić na pozostaniu obecnym. Może po prostu cierpiałam na atak niskiej samooceny i nie chciałam się teraz rozpraszać. Pracowałem całe życie, żeby dostać się do takiego programu.

– Możesz to zrobić, Marianno. Zasługujesz na to, by tu być.

Kiedy kolacja dobiegała końca, a ja rozmawiałem już prawie ze wszystkimi, postanowiłem udać się na krawędź dachu, aby zobaczyć widok. Patrząc z dachu, można było zobaczyć całą panoramę tętniącego życiem miasta — jak okiem sięgnąć drapacze chmur, z których każdy reprezentuje jedną z największych firm w kraju. Kiedy chłodny wiatr wiał mi w twarz na tej wysokości, zastanawiałem się, czy to ja kontroluję linię horyzontu, jestem w stanie uchwycić ją w dłoni i wykuć w niej swoje przeznaczenie, czy też jestem tylko małą mrówką zgnieciony pod swoim ogromnym ciężarem. Nie byłem pewien, ale znowu zrobiłem się głodny.

Postanowiłam spróbować jednej z ostatnich przystawek na stole i uświadomiłam sobie, że przypomniałam sobie, że to to samo pyszne danie z jednej z restauracji, do których moja rodzina chodziła prawie co tydzień. W rzeczywistości było dokładnie tak samo i dokładnie tak, jak mi się podobało. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, czy zasłużyłem na jedzenie tak dobrego jedzenia, ale było dobre i naprawdę było to jedyne, jakie kiedykolwiek znałem.

Chyba nie miało znaczenia, czy uważałem, że zasłużyłem na te rzeczy. Albo nawet gdyby zrobił to ktoś inny. Na długo przed moimi narodzinami każdy drapacz chmur na tym horyzoncie już zdecydował, że tak. Moje przeznaczenie zostało już sfałszowane — moim przeznaczeniem było to, że będę żył w przekonaniu, że mam prawo je wykuć. Tymczasem tysiące ludzi codziennie próbuje usiąść na moim miejscu, ale panorama jest ogromna, gwiazd mało, a te przystawki stygną. I już prawie co tydzień jem je z rodziną.