Śmierć… 2022
Kiedy piszę te refleksje na koniec roku, zwykle znajduję inspirację do nich z dużym wyprzedzeniem, a potem poświęcam czas na ułożenie słów. Tym razem, podobnie jak wiele innych rzeczy na rynkach finansowych, było inaczej. Ja też generalnie zachowuję te sprawy dla siebie.
W tym roku postanawiam podzielić się z wami moimi.
Ponieważ ten rok był rokiem zmian — i szczerze mówiąc, był to rok, w którym moje osobiste aspiracje zostały przekształcone, a moje poglądy na świat drastycznie wywrócone do góry nogami.
Pod koniec 2021 roku myślałem, że ten rok będzie bardzo podobny do poprzedniego. Cieszyłem się dynamiczną pracą w telewizji na żywo, miałem nowego partnera i zrobiłbym coś nowego w postaci tytułu magistra na uniwersytecie.
Cóż, tylko jedna z tych rzeczy pozostała aktualna rok później. Porzuciłem tytuł magistra po jednym semestrze, co z kolei zrobiłem, ponieważ rzuciłem pracę w telewizji na żywo. Praca, do której myślałem, że się urodziłem, okazała się niegrzeczną lekcją życia. Telewizja na żywo nauczyła mnie wielu rzeczy, a mianowicie opanowania pod presją. Ale co więcej, nauczyło mnie to, że znalezienie życia poza najświeższymi wiadomościami było w rzeczywistości ważniejsze i trudniejsze, niż początkowo zdawałem sobie sprawę.
Rzeczywiście, pod koniec pracy zmieniłem się w Willy'ego Lomana ze Śmierci komiwojażera Arthura Millera . Dla tych, którzy nie wiedzą, Loman jest fikcyjnym sprzedawcą, który doświadcza serii retrospekcji, które ostatecznie go pochłaniają. Retrospekcje pozwoliły mu oddawać się iluzji, co z kolei zmieniło moje postrzeganie rzeczywistości.
Dla przypomnienia, nie żałuję dwóch lat spędzonych w telewizji na żywo ani nie jestem niewdzięczny za to, czego mnie nauczyły. Dało mi to tak wiele i otworzyło na pomysły, o których nie sądziłem, że są możliwe.
Ale zmęczenie wzięło nade mną górę. I gdybym nie wyciągnął wtyczki, kiedy to zrobiłem, może nie byłoby mnie tutaj i nie piszę tego teraz.
Kontynuując telewizję na żywo, rozważałem kilka różnych pomysłów na to, gdzie chciałbym, aby moje życie potoczyło się dalej. Będąc osobą, którą jestem, wyczarowałem więcej pomysłów na to, jak mógłbym „urozmaicić” życie.
Tak też zrobiłem – znowu z różnym skutkiem.
Zapoczątkowałem trend chodzenia każdego ranka, aby oczyścić umysł zamiast czytać gazety - nadal to robię.
Chciałem zająć się hokejem na lodzie — musiałem przerwać po kilku sesjach, ale chcę wrócić do tego w przyszłym roku.
Chciałem przeczytać więcej – to wystartowało gorzej niż rakieta wspierana przez Elona Muska.
Ale była jedna zmiana, która utknęła. Po zmianie pracy odbyłem dwutygodniową pielgrzymkę do Wollongong — rozwijającego się miasta położonego dwie godziny na południe od Sydney. Teraz pracuję tam w piątki. Ale dlaczego to robię?
Proste naprawdę. Chodzi o to, żebym się kontrolował. Podobnie jak Biff w filmie Śmierć komiwojażera , pragnę zobaczyć i poznać sukces, ale zdałem sobie również sprawę, że muszę być realistą. Normalność z sukcesem jest o wiele lepsza niż „supergwiazda” z brakiem spełnienia. Nauczyłem się, że normalne życie, w którym rano mogę cieszyć się wiatrem na twarzy i chodzić na wystawy sztuki z moim kochającym partnerem, jest o wiele lepsze niż łamanie kręgosłupa dla tytułu, o którym możesz nie wiedzieć, że w końcu go zdobędziesz.
Z tego samego powodu jeżdżę z rodziną na jednodniowe wycieczki do Kiamy, jem obiady z dwoma byłymi kolegami, których uważam za przyjaciół, i wracam do ojczyzny, kiedy tylko mogę.
Praca jest ważna, ale ludzie wokół ciebie są jeszcze ważniejsi.
A mówiąc o tej pracy, kiedy zgodziłem się przyjąć tę rolę, wyraźnie powiedziałem, że chcę pisać więcej i zajmować się różnymi mediami, które nie były wideo. Dwa lata telewizji na żywo sprawiły, że chciałem odetchnąć od mediów wizualnych.
Cóż — jak to jest tematem tego artykułu — niektóre rzeczy nie układają się tak, jak chcesz.
Zrobiłem więcej filmów — ale teraz są one w formie innowacyjnej serii paneli omawiających wpływ ekonomii na codziennego inwestora. Podczas gdy ja produkuję i prowadzę program, potrzeba jeszcze ośmiu lub dziewięciu osób, aby go zaśpiewać.
Z pewnością napisałem dużo — 120 artykułów (nazywamy je „przewodami”) i wciąż ich przybywa. I to nie obejmuje codziennego raportu rynkowego, który teraz piszę cztery dni w tygodniu. Kto pisze na drugi dzień pytasz? Kogoś, kogo darzę ogromnym szacunkiem — menedżera funduszu i maklera giełdowego i redaktora naczelnego Chrisa Conwaya.
Myśląc o tym, szanuję wszystkich moich kolegów z drużyny, ale ta praca pozwoliła mi również zaprzyjaźnić się z moimi kolegami z drużyny. Nigdy nie spodziewałem się, że wchodzę w tę rolę, ale jestem tym bardzo podekscytowany. Naprawdę jestem. Zaakceptowali mnie dla mnie i to zwycięstwo bez ceny.
Przez cały ten czas utrzymywałem kontakt z tyloma przyjaciółmi, z ilu tylko mogłem, oglądałem więcej nowych seriali, niż chciałbym wymienić, i rozwinąłem miłość do (wszystkich rzeczy) gier wideo. Mogę za to podziękować Sebastianowi.
Czego więc nie mogę się doczekać w przyszłym roku?
Cóż, jak zwykle nie mogę się doczekać pisania. W przyszłym roku chcę pracować nad sztuką — (głównie) jednoosobową fabułą, która jest emocjonalnym rollercoasterem dla widzów.
Chciałbym być bardziej fit. Właśnie dołączyła do mojego zespołu nowa osoba, która uwielbia squasha. Jed, jeśli to czytasz, idziemy na mecz. Stuart, jeśli to czytasz, do zobaczenia wkrótce na lodowisku.
Chcę w końcu nauczyć się jeździć. Po latach stawiania kariery na pierwszym miejscu wydaje mi się, że jest to jedyny brakujący element układanki, który wymaga naprawy.
Ale przede wszystkim chcę być lepszym przyjacielem. Na początku tego roku prawie straciłem jednego z najlepszych przyjaciół, których poznałem jako dorosły, przez próbę samobójczą. Odczytałem znaki, ale nie udało mi się ich przetłumaczyć. W rezultacie wziąłem go za pewnik w sposób, w jaki nigdy nie powinienem. Wpłynęło to na całą moją grupę i to widać. W przyszłym roku zamierzam pracować nad tym, aby nie brać mojego systemu wsparcia za coś oczywistego.
W końcu…
Zanim odejdę, ostatnia lekcja z arcydzieła Arthura Millera. W ostatniej części sztuki (i uwaga spoiler, przepraszam), synowie Willy'ego rozmawiają o nieustannych wysiłkach ojca, by „sprzedać” siebie. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, z czego Willy zarabia na życie w sztuce. Widzowie spekulują, że to dlatego, że Miller chciał, abyśmy wyobrazili sobie, że sprzedaje *wszystko* — nawet siebie.
W tym roku nauczyłem się, że oddanie się niekończącej się pracy zaprowadzi mnie daleko, ale nie zaprowadzi mnie wystarczająco daleko, jeśli nie będę miał wokół siebie ludzi, którzy mnie tam zaprowadzą.
Więc proszę. W te Święta Bożego Narodzenia otaczaj się ludźmi, którzy Cię wspierają i nie zapominaj, że każda ambicja potrzebuje armii, która Cię tam zaprowadzi.
Wszystkiego dobrego na 2023 rok.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































