Sprzedawać naturę, by ją ratować?

Nov 27 2022
„Cynik zna cenę wszystkiego i nie zna wartości niczego”. Oscar Wilde Chciałbym zacząć od tego — tam, gdzie to jest prawdziwe.

„Cynik zna cenę wszystkiego i nie zna wartości niczego”. Oskara Wilde'a

źródło: unsplash

Chciałbym zacząć nas tutaj — tam, gdzie to jest prawdziwe.

Nasz wspaniały dom cierpi. Ludzie wiedzą o tym, przepychając się i występując, pijani własnym interesem i bezwładem na egipskiej konferencji pustynnej. Koralowce wiedzą, kiedy stają się zdrętwiałe i nieruchome, zwapniałe aż do grobu. Mieszkańcy drzew wiedzą, gdy ostatnie drzewo spada na ziemię obgryzione piłą mechaniczną. A rzeka wie, jak setki łososi dusi się w górze rzeki, schwytanych nieruchomo przez palącą letnią suszę, ropiejącą zgnilizną na rozpadających się brzegach.

Istnieje klasa rozwiązań proponowanych dla tej planetarnej trudnej sytuacji, które można ogólnie sklasyfikować pod hasłem „rozwiązań rynkowych w zakresie zmian klimatu”.

Pomysł idzie tak. Natura została pominięta w bilansie. Znacznie zaniżyliśmy i niedowartościowaliśmy realne aktywa, na których zbudowana jest cała nasza gospodarka. Najskuteczniejszym sposobem na odwrócenie nas od samozagłady jest naprawienie tych niedoskonałości rynku. Jeśli uda nam się prawidłowo „wycenić” przyrodę, kalkulacja stanie się bardziej rzetelna. Szkody są ujawniane, bodźce się dostosowują, pozytywne działania są nagradzane i można je skalować. To, co jest mierzone, będzie zarządzane. W ten sposób przyspieszamy przepływ rozpaczliwie potrzebnego kapitału w kierunku regeneracji przyrody.

Wiele z nich nie jest technicznie niepoprawnych, ale niektórzy są sceptyczni. Nazwali to „monetyzacją natury”. Finansjalizacja sacrum. Sprzedać Ziemię, aby ją ocalić.

To nie są komplementy.

Wśród społeczeństwa obywatelskiego, organizacji pozarządowych, think tanków, ludności tubylczej, społeczności lokalnych i kilku czołowych ekonomistów rośnie niepokój, że to szybkie wkraczanie rynków finansowych w przyrodę jest zwiastunem nadchodzących niebezpiecznych czasów. Przewidują ten solucjonizm jako kolejną falę neokolonialnej ekstrakcji, zachowań pogoni za rentą, zmienności spekulacyjnej, utrwalania nierówności i dalszego zubożenia naszego duchowego związku z innym życiem.

To są bardzo słuszne podejrzenia. Moim zdaniem niebezpieczeństwa związane z finansjalizacją natury można ogólnie podzielić na następujące kategorie: ekologiczne, behawioralne, społeczne i systemowe. Podsumowałem bardziej szczegółowo na końcu tego artykułu każdy z tych problemów i ich historyczne precedensy. Oto ogólny przegląd:

1) Ekologiczne: Rodzaje ekosystemów, które kapitalizm konstruuje, ani nie chronią, ani nie wytwarzają ekosystemów, które miały chronić.

2) Behawioralne: Udowodniono, że oparte na rynku, instrumentalne wartości osłabiają nasze wewnętrzne, obywatelskie wartości dotyczące „robienia właściwych rzeczy”. Powodują dalszą alienację i komercjalizację naszej moralności.

3) Społeczne: obiecane nagrody finansowe przyniosą korzyści już bogatym, koncentrując bogactwo na nowym zawłaszczaniu ziemi i nie spłyną do społeczności żyjących na ziemi.

4) Systemowe: wszystko to odwraca uwagę od rzeczywistej wymaganej zmiany paradygmatu – takiej, która kwestionuje wykładniczy wzrost i wolnorynkowy konsumpcjonizm, wraz z perwersyjnymi strukturami władzy, które utrzymują obecny reżim.

System finansowy jest potężnym globalnym mechanizmem koordynacyjnym, który powinien być wykorzystywany do katalizowania zasobów w celu regeneracji przyrody. Jednak, jak opisano powyżej, fali rozwoju sekurytyzacji opartej na przyrodzie, takiej jak kredyty, obligacje, offsety i opłaty za usługi ekosystemowe, musi towarzyszyć równoległa ewolucja w innych dziedzinach. To oczywiste, ale warto pamiętać, że po prostu nie do rynku należy projektowanie nowych systemów wartości i ekonomii politycznej. Jak mówi David Bollier: „Nie wolno nam mylić potrzeby lepszych rynków z potrzebą innego, bardziej odpowiedniego narzędzia, wykorzystującego nadrzędny pryzmat etyczny do kierowania naszą ekonomią polityczną”.

A zatem — musimy zwrócić się ku zarządzaniu i głębszej architekturze systemu i zadać sobie pytanie, jakie rodzaje zasad, barier ochronnych lub narzędzi zarządzania powinniśmy projektować lub popierać?

Zacząłem notować niewyczerpującą listę opartą na rozmowach i spostrzeżeniach szerokiego grona interesariuszy. Rozwija się i ma na celu sprowokowanie dalszych przemyśleń, więc zapraszam każdego do kontaktu i zaoferowania swojego wkładu. Oto szkice niektórych pomysłów…

Ochrona przed prywatyzacją zysków

- Muszą istnieć mechanizmy identyfikowalności i rozliczalności — nie tylko po to, aby społeczności lokalne otrzymywały swój udział w dochodach generowanych ze sprzedaży aktywów, takich jak usługi ekosystemowe i różnorodność biologiczna, ale także po to, by większość dochodów wracała do miejsca i społeczności. Nazywam to „naturalizacją zysków”. Kapitał powinien podlegać prawom samej natury i krążyć z powrotem do systemu, z którego został wygenerowany — i tutaj możemy sobie wyobrazić przeznaczone reinwestowanie w dalszy rozwój projektu, projektowanie i lokalną gospodarkę gruntami. Nie ma sensu, aby zamożni właściciele ziemscy korzystali z publicznych systemów rekompensat, pokrywanych z pieniędzy podatników, a następnie prywatyzowali zyski .

- Idąc krok dalej, wszelkie zyski wygenerowane z transakcji na rynku wtórnym, w jakimkolwiek momencie w przyszłości, powinny zostać rozdzielone z powrotem do inicjatora kredytów, i tutaj ponownie odnoszę się do gruntów i miejscowej ludności (bo tak, spekulacje, instrumenty pochodne a na rynku pojawi się wiele opcji arbitrażu; wyobraź sobie zwarcie na obecność ważki).

- Można również rozważyć wprowadzenie podatku od transakcji finansowych na wszystkich tych giełdach, ale jego wprowadzenie jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, jak trudne było to w przeszłości.

- We wszystkich powyższych przypadkach należy wziąć pod uwagę bezpieczną własność gruntów i lokalne struktury władzy. Nagły napływ kapitału zewnętrznego może zepsuć środowiska mikropolityczne, powodując nierówną dystrybucję korzyści związanych z ochroną przyrody w przecinających się liniach płciowych, kastowych i klas społecznych. ( Dochód podstawowy z ochrony: nierynkowy mechanizm wspierania ochrony biesiadnej, Robert Fletcher⁎, Bram Büscher ). I nie zapominajmy, że zachodnie pojęcie zbywalnego tytułu własności często było narzucane lokalnym społecznościom, które wcześniej posiadały złożone, oparte na wspólnocie umowy własności.

Prawa natury

- Jest to mechanizm, dzięki któremu istoty naturalne (rzeki, góry, gatunki) są uznawane za osoby prawne. Pella Thiel z Rights of Nature Sweden zainspirowała mnie tutaj, przypominając mi, że kiedy istnieje prawo RoN, ziemia może legalnie „posiadać siebie”, a wszystkie dystrybucje wracają do podmiotu posiadającego prawa. Proces ten musiałby być pośredniczony przez ludzi, którzy popierają i wdrażają kapitał w imieniu ekosystemu.

- Mówi: „Tak jak wartość człowieka nie jest mierzalna, tak wartość Natury nie może ograniczać się do usług ekosystemowych, które wykonuje. Żywe istoty mają wewnętrzną wartość, a prawo jest do tego lepszym narzędziem. W kulturze, w której pogląd na naturę jako zwykły przedmiot i własność był kamieniem węgielnym od czasu rozwoju zachodniego prawa, włączając w to istoty więcej niż ludzkie, nastąpiła istotna zmiana. Z uznaniem praw jako podstawy, narzędzie ekonomii może być używane w zdrowy sposób.”

- Logicznie rzecz biorąc, jest to przestrzeń, w której blockchain miałby wielką użyteczność. W podobnej przestrzeni „wyzwalającej natury” (gdzie nie-ludzie mają własną cyfrową tożsamość) Sovereign Nature Initiative organizuje różne akceleratory i hackathony, które wykorzystują nowe technologie oparte na ekocentryzmie. Jonathan Ledgard ma tutaj również kilka prowokujących pomysłów dotyczących koncepcji „ pieniędzy międzygatunkowych” .

Nie ma czegoś takiego jak offsety

- Jeśli chodzi o różnorodność biologiczną (a w rzeczywistości nawet węgiel), żadna jednostka przyrody nie jest nigdy zamienna. Różnorodność biologiczna jest wysoce specyficzna i niepowtarzalna dla każdego miejsca. Oznacza to, że powinniśmy zakazać każdemu podmiotowi zastępowania ekosystemów fałszywymi odpowiednikami w innym obszarze geograficznym — rezultatem byłaby strata netto dla przyrody. Możemy spojrzeć na Wielką Brytanię w poszukiwaniu przestrogi, która dotyczy rządowej jednostki Biodiversity Net Gain Unit i biednego bohatera traszki grzebieniastej.

- Z tego powodu kilka grup roboczych ds. kredytów dotyczących różnorodności biologicznej, takich jak zasady integralności i zarządzania WEF (w trakcie opracowywania), stwierdza, że ​​„rozwój lub zakup kredytu dotyczącego różnorodności biologicznej nie powinien potwierdzać twierdzenia, że ​​podmiot jest „pozytywny dla przyrody”. Kredyty z tytułu różnorodności biologicznej nie powinny być wykorzystywane do wysuwania roszczeń „kompensujących”.

Nieredukcjonizm

- Jeśli mierzy się różnorodność biologiczną, musimy zapewnić uwzględnienie złożonej struktury całego ekosystemu, a nie tylko jego poszczególnych części (takich jak pojedyncze gatunki). W przeciwnym razie przegapimy krytyczne aspekty integralności ekosystemu, takie jak filogenetyka, sieci pokarmowe, cechy funkcjonalne i inne, które są wymagane do regeneracji i rozwoju całego systemu. Ta holistyczna ocena wzajemnych powiązań natury jest czymś , nad czym pracujemy w Crowther Lab w ETH Zurich.

Rozwój wrodzonej troski o przyrodę

- Jak pisze Sian Sullivan: „Przypisywanie wartości finansowej środowisku nie oznacza, że ​​będziemy ucieleśniać praktyki doceniania, uwagi, a nawet miłości w naszych wzajemnych relacjach z czującym, moralnym i sprawczym światem nie-ludzkim”. Chociaż musimy opracować mechanizmy inteligentnego rynku i zarządzania, nic nie zastąpi relacyjnych wartości, które są potrzebne do podtrzymania ochrony i naprawy przyrody w długich skalach czasowych. To są rzeczy, które odżywiają nas jako cywilizację. Jak mówi Laura Ortiz Montemayor z SVX Mexico: „Sektor finansowy musi zakochać się w życiu, aby finanse służyły jako (tymczasowy) pomost do dobrobytu dla wszystkich”.

- W tym przypadku chodzi po prostu o to, by nie tracić z oczu głębszej zmiany światopoglądu, która jest konieczna i którą można kultywować na wiele sposobów — z których większość wymaga osobistego, intymnego zaangażowania w miejsce i krajobraz. John Thackara ma tak bogatą bibliotekę, jak każda inna, jaką widziałem na ten temat.

Więcej wkrótce na temat powyższego. Dziękujemy za przeczytanie i poniżej znajduje się dalsze opracowanie krytyki dotyczącej natury marketingowej.

DODATEK

Podsumowanie obaw związanych z rynkowymi rozwiązaniami przywracania przyrody

Ekologiczne: rodzaje ekosystemów, które kapitalizm konstruuje, ani nie chronią, ani nie wytwarzają ekosystemów, które miały chronić.

· Historia rynków usług ekosystemowych ma ważny precedens. Jednym z najstarszych i najbardziej stabilnych rynków środowiskowych jest bankowość ograniczania strumieni (zwiększona zgodnie z amerykańską ustawą o czystej wodzie). Pozwoliło to na usunięcie ekosystemu w jednym miejscu i „łagodzenie” poprzez tworzenie go w innym miejscu. Pomyśl o tym jak o przesunięciu.

· Począwszy od lat pięćdziesiątych XX wieku grupa geomorfologów zaczęła kwantyfikować formy terenu. Dało to morfologii rzeki (fałszywe) poczucie zachowań i przewidywalności przypominających reguły. Modele te zostały następnie wykorzystane do wsparcia rynków ograniczania strumienia. Przedkładali stabilność nad wszystko inne, a każda niestabilność oznaczała, że ​​​​projektant popełnił błąd. Kluczowym wskaźnikiem, który zastosowano, była erozja brzegów rzek. Jeśli przywrócony strumień miał jakąkolwiek erozję, nawet erozję spowodowaną przez strumień przywracający swój cykl, projekt ten uznano za porażkę. Jednak rzeki są zmysłowe, poruszają się, zmieniają kształt i muszą doświadczać wahań, aby prawidłowo funkcjonować.

· Te równania stworzyły wielomiliardowy rynek usług ekosystemowych i zmieniły cały krajobraz hydrologiczny Stanów Zjednoczonych, ale nie na lepsze. Dziś jesteśmy świadkami podobnej dynamiki występującej na rynkach emisji dwutlenku węgla (pomyślmy o monokulturach drzewnych na dużą skalę), modelach usług ekosystemowych i różnorodności biologicznej. Schemat jest ten sam — im bardziej standardowy projekt, tym wydajniejszy jest proces zarówno dla bankiera, jak i regulatora. To zniechęca do innowacji i złożoności, sprowadzając ekosystemy do wąskich metryk, które uważamy za ważne w danym momencie (fragmenty Streams of Revenue: The Restoration Economy and the Ecosystems It Creates autorstwa Martina Doyle'a i Rebecci Lave )

Behawioralne: Udowodniono, że oparte na rynku, instrumentalne wartości osłabiają i degradują nasze wewnętrzne, obywatelskie wartości dotyczące „robienia właściwych rzeczy”.

- Wielu naukowców, takich jak profesor Harvardu i filozof Michael Sandel, udokumentowało, w jaki sposób systemy rynkowe, funkcjonujące w nierównych warunkach ekonomicznych, „wymuszają” na innych wybory, które nie są naprawdę dobrowolne. W tym miejscu przypomniała mi się osobista anegdota z rozmowy, którą odbyłem z członkiem lokalnej społeczności, który powiedział: „Wchodzimy na rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla, aby z nim walczyć. Siły te nadchodzą, bez względu na wszystko, więc równie dobrze możemy grać w tę grę”.

- Podobnie badania dowiodły, że dobra moralne mogą zostać zdegradowane przez wycenę i wymianę rynkową. Normy rynkowe mogą wyprzeć normy nierynkowe. Globalne rynki zanieczyszczeń są być może wydajne, ale „zlecają obywatelski obowiązek” i podważają ducha wspólnej powściągliwości i poświęcenia, których wymaga odpowiedzialna etyka środowiskowa. I wydaje się, że kiedy płatność pieniężna zniweczy moralny obowiązek stawienia się na czas, stare poczucie odpowiedzialności okazuje się trudne do przywrócenia ( Czego nie można kupić za pieniądze: moralne ograniczenia rynków ).

- Ekonomista Fred Hirsch nazwał to „efektem komercjalizacji”, w którym dostarczanie produktu lub usługi na warunkach komercyjnych „raczej niż na jakiejś innej podstawie — takiej jak nieformalna wymiana, wzajemne zobowiązanie, altruizm lub miłość lub poczucie służby lub zobowiązania” zmienia się to. Cnota obywatelska, altruizm, solidarność — wykorzystaj albo strać. Rynki nie pomagają nam ćwiczyć tych mięśni.

Społeczne: obiecane korzyści finansowe z takich rynków będą służyć wspieraniu już bogatych aktorów i nie będą spływać do społeczności żyjących w samej ziemi

Systemowe: To wszystko jest odwróceniem uwagi, chyba że odnosi się również do głębszej zmiany światopoglądu – takiej, która kwestionuje założenia dotyczące wolnego rynku, neoliberalizmu, władzy i wykładniczego wzrostu (Rewolucja konserwatorska — Bram Buscher i Robert Fletcher).

Jeśli chodzi o ostatnie dwa punkty, pomyśl o zjawisku kowbojów węglowych, wysiedlaniu rdzennej ludności z ich ziem i zawłaszczaniu ziemi, które ma miejsce na całym świecie , gdy ludzie zdają sobie sprawę, że można zarobić przyzwoity zysk na przywracaniu gruntów i domaganiu się (czasem wątpliwego) węgla podnieść. Myślę, że większość ludzi zgodziłaby się również, że chcieliby żyć w świecie, w którym nasz największy potencjał tkwi w nieodłącznych, relacyjnych wartościach między sobą i naturą, w którym prosimy o życie we właściwej relacji z lasem, a nie ze względu na jego cenę lub dochód, który może generować w naszym imieniu, ale dlatego, że czujemy pokrewieństwo i troskę o las.