Zdrady

Dec 03 2022
Dorastałem w poczuciu zdrajcy, opuszczając Rosję, kraj mojego urodzenia. Czułem się tak, mimo że to moi rodzice, a nie ja, zdecydowali się pojechać.
Akademgorodok, Rosja (Gelio | Stala Stiepanow)

Dorastałem w poczuciu zdrajcy, opuszczając Rosję, kraj mojego urodzenia. Czułem się tak, mimo że to moi rodzice, a nie ja, zdecydowali się pojechać. Czułem się w ten sposób, mimo że nasz standard życia znacznie się poprawił dzięki imigracji. Coś we mnie ciągle powtarzało: „Odszedłeś, kolego, odszedłeś”, to ciągłe oskarżenie w głębi mojego umysłu

Tęskniłem za krajem, w którym się urodziłem. Kiedy wróciłem z wizytą w 2003 roku, poczułem zawroty głowy. W autobusie pozwalam starszym ludziom zająć moje miejsce. Łowiłem gołą żyłką i biegałem po lesie ścigany przez komary. Spotkałem starych znajomych i spacerowałem ulicami, które pamiętałem z dzieciństwa. Znalazłem mural, który namalowałem, gdy miałem dziesięć lat: statek kosmiczny zbliżający się do ściany budynku mieszkalnego, który nadal tam jest po 13 latach.

Trudno było poradzić sobie ze sprzecznością imigracji: cieszyć się lepszym życiem, a jednocześnie mieć wyrzuty sumienia. Czasami, w cichych chwilach, wyobrażałem sobie kulę ziemską, Rosję, Stany Zjednoczone i wszystkie kraje i pytałem: „Co jest większe niż wszystkie te narody?” i dostrzegałem blask emanujący gdzieś pomiędzy, gdzieś na Morzu Północnym, jasny złoty blask, który powiedział mi, że są rzeczy ważniejsze niż wszystkie narody.

Atak na Ukrainę uniemożliwił tę sytuację podwójnej lojalności emocjonalnej. Zmusiło mnie to do zbadania, do czego dokładnie jestem przywiązany, czego tak naprawdę pragnie moje serce. W tym badaniu cofam się o dekady do lat 80-tych i 90-tych.

Pamiętacie piosenkę „ Winds of Change ” zespołu Scorpions? Możesz nie, to nie jest piosenka, którą często słyszymy. Ta piosenka celebrowała upadek żelaznej kurtyny. Jeśli go posłuchasz, możesz poczuć się pochłonięty jego euforią: ulga wojny zażegnana i oczekiwanie na nieograniczone możliwości:

Wiatr zmian wieje prosto w twarz czasu

Jak burzowy wiatr, który zabrzmi

Dzwon wolności dla spokoju ducha

Niech śpiewa wasza bałałajka

Co moja gitara chce powiedzieć…

To uczucie podzielali Rosjanie. Pragnienie pokoju, możliwości ekonomicznych przenikało wówczas muzykę radziecką. Zespół DDT zyskał sławę dzięki antywojennej piosence „Don't Shoot!” który był bardzo lubiany, jak widać na tym wideo z koncertu na żywo . Oglądaliśmy filmy antywojenne, takie jak Short Circuit (1986). Gapiliśmy się na amerykańskich studentów z wymiany, błagaliśmy ich o gumę Bazooka Joy, tęskniliśmy za zachodnią kulturą… i kręciliśmy się w głowie, gdy upadł Związek Radziecki. Wymyślaliśmy nawet sprośne rymowanki o organizatorach przewrotu sierpniowego i cieszyliśmy się, gdy przewrót się nie powiódł.

Można by pomyśleć, że nasza atrakcyjność była czysto materialistyczna, jakaś tania fascynacja bogactwem i dobrobytem, ​​jakie widzieliśmy na Zachodzie. Może dla niektórych było to, nie jestem pewien, ale dla mnie rozczarowanie systemem sowieckim definiowało moje dojrzewanie. Widzisz, moja rodzina nie uczyła mnie o ciemnej stronie komunizmu, dopóki nie skończyłem ośmiu czy dziewięciu lat, z obawy, że przypadkowo paplałem o tym w szkole. W ten sposób dowiedziałem się wszystkiego o tym, jak dobry był dziadek Lenin, aż pewnego dnia, kiedy Gorbaczow złagodził cenzurę, obejrzałem film, który pokazywał wszystkie okropności rewolucji bolszewickiej. Pamiętam, jak spojrzałem na tatę: „Czy to prawda?” W odpowiedzi powiedział tylko: „To cię nauczy machać czerwoną flagą na demonstracjach!” Chyba od dawna chciał mi to powiedzieć.

Po tym się nauczyłem. Dowiedziałem się o obozach koncentracyjnych, o tragedii parowca Indigirka , w wyniku którego 745 więźniów zostało zamkniętych w ładowni i niepotrzebnie utopionych. Poznałem historię mojej rodziny, dwóch wujków, którzy zginęli w stalinowskich czystkach, moich pradziadków, którzy odsiedzieli wyroki. Dowiedziałem się, jak wyglądał kult osobowości Stalina — moja prababcia kochała go do śmierci, mimo że odsiedział w latach 30.… Utopii nie da się zbudować na krwi, jeśli w ogóle można ją zbudować.

Znów nie byłem w tym osamotniony. Czułem, że Rosja — przynajmniej moja sfera społeczna, wykształceni naukowcy, moi rodzice i ich przyjaciele — była całkowicie na pokładzie. Na płytach winylowych i taśmach szpulowych puszczali protest songi „bardów”. Poeta Galich kpił z nacjonalizmu, który usprawiedliwiał sowiecką interwencję w Czechosłowacji. „Nasze czołgi na obcej ziemi” brzmiały jego słowa: „Obywatele! Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie!” a potem znowu „nasze czołgi na obcej ziemi”. Poeta i śpiewak Władimir Wysocki opłakiwał cykle represji sowieckiego życia, wyobrażając sobie myśli nowo uwolnionego więźnia gułagu:

Okazuje się, że jest tak, jak było

W dawnych czasach, w dawnych czasach

Jeśli przejdziesz przez tłum

Zwisaj ze światła, latarni ulicznej

Ukraść i spędzić trochę czasu,

Po prostu poświęć trochę czasu, tylko czas

Ale gdybyś wiedział za dużo

Pluton egzekucyjny, pluton egzekucyjny…

Z tych wszystkich pieśni wywnioskowałem (fałszywie, jak się okazuje), że nastąpiło zrozumienie, narodowe przebudzenie do człowieczeństwa, uświadomienie sobie wartości jednostki. Oczywiście myliłem się — jak sam Wystocki skomentował w piosence o niedawno zwolnionym z gułagu:

Po co przeklinałem swój trudny los?

To było na nic, to było na nic.

Za czym tęskniłem i szukałem uwolnienia

Z obozów, z obozów?

Widzę tłumy ludzi, którzy nie wydają się ludźmi

Obojętny, ślepy,

Spoglądam w ponure twarze nieznajomych-

Ani wróg, ani przyjaciel.

Tak jak wielu Amerykanów było w 2016 roku zszokowanych i zaskoczonych dojściem Donalda Trumpa do władzy, tak mnie zaskoczyła płytkość instynktu demokratycznego w Rosji. Nawet wśród ludzi, którzy cierpieli pod rządami komunistów, którzy stracili członków rodziny na skutek autorytaryzmu, którzy ubolewali nad nieuchronną korupcją dyktatorów, znajduję teraz poparcie dla nowego reżimu Putina: może zdradziłem Rosję, wyjeżdżając, ale Rosja zdradziła mnie. I chociaż moja zdrada była geograficzna, zdrada Rosji była znacznie głębsza.

KGB rządzi i znowu okłamuje ludzi. A ci, którzy kiedyś byli „ciekawi demokracji”, połykają te kłamstwa, haczyk, linkę i ciężarek. Korupcja, która szerzyła się po upadku ZSRR, jest teraz zamiatana pod dywan, usankcjonowana przez państwo i cicha. Koniec z wolną prasą i wracamy do jednej partii politycznej. Jak w piosence Wysockiego: „Wychodzi na to, że jest tak, jak dawniej”.