Degrowth zaczyna się w pracy
Pracownicy świata nie do końca się jednoczą. Lub koniecznie nawet powstanie. Ale wielu z nich wywołuje zamieszanie w wielu różnych miejscach i na różne sposoby. To wczesne dni w tkaniu złożonej struktury zmian, a niektóre wątki bez wątpienia zerwą się, nie prowadząc donikąd. Ale patrząc razem, te nowe postawy i praktyki związane z tym, jak ludzie pracują, zaczynają wyglądać na potencjalnie potężną zmianę społeczną – taką, która może wzmocnić ruch postwzrostu.
Leżeć płasko
Pomyśl tutaj szeroko. O pokrewnych zjawiskach, takich jak „ciche odejście” w USA, gdzie ludzie zachowują pracę, ale nie pracują jak szaleni, jak kiedyś, mając nadzieję na wspinanie się po drabinie zawodowej. I o filozofii „leżenia na płasko” wśród młodych Chińczyków, którzy wybierają „niskie pragnienie materialne, niską konsumpcję i odmowę pracy, małżeństwa i posiadania dzieci” zamiast dołączenia do wyścigu szczurów. I ludzi w wieku 50 i 60 lat, którzy przechodzą na emeryturę, zamiast pracować lata dłużej, aby uzyskać więcej gotówki na swoich kontach emerytalnych. Albo o wzroście liczby mężczyzn odchodzących z pracy, by opiekować się dziećmi, a także ich rodzicami
Lub pomyśl o drugim końcu spektrum, o związkowych wysiłkach i strajkach, odwracających dekady zmniejszającej się siły roboczej na całym Globalnym Zachodzie. O pracownikach rafinerii ropy naftowej w Europie, którzy odchodzą z pracy, mimo że Europa boryka się z niedoborami energii – to część listy strajków dotykających wszystko, od kolei i metra po urzędy pocztowe. Południowokoreańscy kierowcy ciężarówek odmawiający prowadzenia pojazdów, przerywający i tak już kruche łańcuchy dostaw, co kosztowało gospodarkę szacunkowo ponad 1,2 miliarda dolarów , zanim rząd zmusił ich do powrotu do pracy.
Lub w Stanach Zjednoczonych, pracownicy kolei w czterech z 12 dotkniętych związków zawodowych odrzucają pakiet płac i świadczeń, w którym pośredniczył rząd USA, ponieważ nie przewiduje on żadnego z bezpłatnych zwolnień lekarskich, jak twierdzi prezydent Joe Biden, każdy powinien mieć – strajk zdelegalizowane przez Bidena i kontrolowany przez Partię Demokratyczną Kongres.
Wstawanie
Ostatnio ludzie w całych Chinach nie tylko leżą płasko, ale także wstają, domagają się podstawowych praw człowieka i otwarcie krytykują rząd, który przyzwyczaił się do automatycznego posłuszeństwa. Runda ogólnokrajowych, najwyraźniej spontanicznych demonstracji w całych Chinach była podobno w znacznym stopniu skupiona na surowych blokadach, które towarzyszyły rządowej polityce Zero-Covid, i tam to zadziałało: Zero-Covid już nie istnieje.
Ale co z większymi problemami podniesionymi przez niektórych demonstrantów? Jak wspomina The Nation : „Ta runda zbiorowego gniewu zaczęła się od niepokojów pracowniczych w fabryce Foxconn w Zhengzhou w prowincji Henan, gdzie warunki pracy są w normalnych czasach fatalne, a dzięki niedawno wdrożonemu systemowi „zamkniętej pętli” stały się nie do zniesienia”. Foxconn to tajwański producent do wynajęcia, który produkuje większość produktów konsumenckich Apple, w tym w tej konkretnej fabryce najnowszy iPhone.
W Wielkiej Brytanii nawet pielęgniarki grożą strajkiem w dniach 15 i 20 grudnia, jeśli rząd nie podniesie ich wynagrodzeń o więcej niż inflacja, aby pomóc powstrzymać odpływ z zawodu, który przestał zapewniać wielu osobom podstawowe utrzymanie. prowadzi do dotkliwych niedoborów personelu, co szkodzi pacjentom. „Pielęgniarstwo to obrona zawodu i pacjentów. Mamy dość bycia branym za pewnik i niemożności zapewnienia pacjentom opieki, na jaką zasługują” – cytuje przywódcę związku zawodowego brytyjska sieć telewizyjna.
Kobieta pracująca na kasie w małym sklepie spożywczym w moim miasteczku w Nowej Anglii powiedziała, że niedawno rzuciła pielęgniarstwo z powodów uderzająco podobnych do tych, które wymieniają pielęgniarki w Wielkiej Brytanii, i życzyła im powodzenia.
Stanowisko pielęgniarek w Wielkiej Brytanii przypomina również stanowisko przyjęte w USA przez związki nauczycieli – a nawet niezrzeszonych nauczycieli, którym udało się zorganizować strajki w latach 2018–2019 w kilku stanach, poczynając od mocno republikańskiej Wirginii Zachodniej. Nauczyciele domagali się nie tylko wyższych płac dla siebie, ale także dla innych pracowników w swoich szkołach i dla swoich uczniów, którzy ich zdaniem nie otrzymywali edukacji, na jaką zasługiwali z powodu cięć w wydatkach publicznych.
Zmienić świat
Nauczyciele i pielęgniarki nie są odosobnieni w dostrzeganiu możliwości wykorzystania akcji protestacyjnych do zmiany nie tylko warunków zatrudnienia. „Zatrzymaj dystrybucję, zmień świat” – tak Bloomberg News nazwał hasło reklamowe południowokoreańskiego związku, który przewodził strajkowi kierowców ciężarówek w tym kraju. Rządy wszystkich opcji będą jednak nadal walczyć z takimi obywatelskimi wysiłkami na rzecz fundamentalnych zmian.
Twierdzę, że najbardziej zmieniłoby świat, gdyby więcej ludzi zeszło z ciągle przyspieszającej bieżni: gdyby postanowili spędzać więcej czasu na robieniu tego, co chcą robić, a mniej czasu i energii na robieniu tego, za co ktoś im zapłaci do zrobienia. Gdyby postanowili nie rezygnować z życia, aby zdobyć więcej pieniędzy, aby kupić więcej rzeczy wykonanych przez innych wyczerpanych biegaczy na bieżni.
Możliwości dla naszych wnuków
Esej zatytułowany „Ekonomiczne możliwości dla naszych wnuków” autorstwa brytyjskiego ekonomisty — członka literackiej i artystycznej Grupy Bloomsbury — Johna Maynarda Keynesa z 1930 r. rozmyślał nad poglądem, że postęp technologiczny postępuje tak szybko, że w ciągu 100 lat ludzie będą musieli pracują niewiele, jeśli w ogóle, aby zaspokoić podstawowe ludzkie potrzeby i prawdopodobnie zdecydowaliby się pracować około 15 godzin tygodniowo tylko po to, by poczuć się pracowitymi i użytecznymi.
W tym (wówczas) przyszłym punkcie Keynes — to właśnie Keynes „ekonomii keynesowskiej” — zasugerował: „Będziemy w stanie pozbyć się wielu pseudomoralnych zasad, które dręczyły nas przez dwieście lat, przez które wywyższyliśmy niektóre z najbardziej odrażających cech ludzkich do rangi najwyższych cnót. Będziemy mogli sobie pozwolić na odważenie się ocenić motyw pieniężny według jego prawdziwej wartości”. Ta wartość jest bardzo niska, według obliczeń Keynesa.
Na nieszczęście dla Ziemi i większości jej mieszkańców ludzie nie stosowali się do zaleceń Keynesa. Zamiast pracować mniej, kontynuowali harówkę, aby zgromadzić więcej rzeczy. Ale czy to możliwe, że zmienia się to z opóźnieniem, skoro zbliża się 100-letnia rocznica Keynesa? Że strajki pracownicze, leżenie i walka o prawa — zwłaszcza prawa związane z równowagą między życiem zawodowym a prywatnym — to nieśmiałe kroki w tym kierunku?
Ekonomiści i analitycy społeczni od dawna zakładają, że świat zmierza w kierunku zbyt małej liczby miejsc pracy, a nie zbyt małej liczby pracowników. 15-godzinny tydzień pracy stał się przedmiotem lewicowych i prawicowych spekulacji, opartych na przekonaniu, że robotyka i inne formy automatyzacji przejmą powtarzalną pracę, od dokręcania śrub w fabrykach po pisanie raportów finansowych i sportowych dla serwisów informacyjnych .
Nie za mało pracy
Jednak przynajmniej w tym bezpośrednim okresie po pandemii wydaje się, że jest odwrotnie. Wszędzie brakuje siły roboczej. Daje to pracownikom większą siłę, by domagać się wyższych płac i lepszych warunków pracy. To z kolei prawdopodobnie z czasem zachęci do większej automatyzacji. Ale można sobie wyobrazić koniec cyklu odmienny od standardowego założenia społecznej paniki w miarę znikania miejsc pracy, co prowadzi do powrotu siły przetargowej po stronie kierownictwa, niższych płac realnych, wyższych zysków korporacji i bardziej niszczących ekologię i duszę rzeczy.
Zamiast tego wyobraź sobie, że w obliczu automatyzacji pracownicy szukają i uzyskują krótsze godziny pracy, więc pozostałe miejsca pracy są bardziej rozproszone. Tak jak zmienili swoje nastawienie do pracy, ludzie zmienili swoje nastawienie do konsumpcji i zaczęli kupować mniej rzeczy, z których więcej było bliżej domu dzięki pracownikom opłacanym godziwie.
Dane o wzroście PKB osłabną. Mielibyśmy dewzrost! Wszystko i prawie wszyscy odnieśliby korzyści, może z wyjątkiem tych nielicznych, którzy zgarnęliby wyższe zyski korporacji, które się nie zmaterializowały. Ale z drugiej strony, może oni też by na tym skorzystali. W końcu nie mogą wydać wszystkich pieniędzy, które mają teraz, i być może też pracowaliby trochę mniej — i odkryliby, że sprawia im to przyjemność.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































