Dom na pustyni
Znikał w dzikiej dziczy lub na stronach książki, a czasami wydawało mu się, że to jedno i to samo. Tak jak mógł uciec od burzliwego domowego życia, szukając schronienia wśród drzew i gór, tak mógł całkowicie zatracić się w Samodzielności lub Maud Martha , w gąszczu słów na stronie.
O tym właśnie mówił, choć raczej wymijająco, kiedy szli przez las, on i ta dziewczyna o oczach jak rzeka w porannym słońcu, migoczących w sposób, który wydawał się odzwierciedlać samą jej esencję. Słyszał, że oczy są oknami duszy, a jeśli to prawda, czuł, że tę duszę zna — i wiedział, że chce być blisko.
Tutaj, z nim w górach, wydawała się jeszcze bardziej żywa, a kiedy szli przez polanę na łące, rozpoznał ambrozyjny bukiet, którym oddychała i którym się zachwycała, mniszek lekarski, ostropest plamisty, ambrozja i aster. A wśród nich sosny, wyżłobienia, biała kora i ponderosa. To były wszystkie te rzeczy, a jednak była pewna, że było w tym coś więcej, nieuchwytny element wypełniający jej istotę spokojem i przekonaniem, że jest to powietrze, którym powinna oddychać.
Miała 11 lat, kiedy jej ciotka Aida odwiedziła ją z Albiny de Gaiarine, i to był pierwszy raz, kiedy jej rodzina przyjechała tutaj, ciesząc się tygodniowymi wakacjami w Fay Estates na południowym brzegu jeziora Tahoe, dzięki uprzejmości rodziny Fay, dla którego Aldo i Max wykonywali prace murarskie w ich rezydencji na wzgórzach Manzana. W obecności Aidy zawsze czuła się jak w domu - ale to też było to miejsce, te drzewa i ta dzicz, i dziwne uczucie, że już tu była, że znała to miejsce już wcześniej.
Teraz znów tu była, z rozproszonym światłem przebijającym się przez sosny i odczuwając ten sam spokój i zadowolenie, i przyznała, że młody mężczyzna w jej towarzystwie miał z tym coś wspólnego. Szedł o krok przed nią, jednocześnie uważny i daleki; patrzył jej prosto w oczy, jak żaden mężczyzna wcześniej, a potem jego wzrok kierował się na drzewa, wskazując na ptaki i inne leśne cuda. Był dziwnym człowiekiem — ale to było coś dziwnego, co ją poruszyło, sprawiło, że przypomniała sobie coś, o czym dawno zapomniała.
Powiedział jej, że pomógł ojcu zbudować małą chatkę nad rzeką i że mogą tam zostać przez kilka dni, by uciec od tego wszystkiego. Nie wiedziała, czy wierzyć we własne szczęście; wydawało się zbyt piękne, aby było prawdziwe. Ale nigdy nie pozwoliła sobie uwierzyć, że jest godna dobrych rzeczy. I to była jedna rzecz, którą wyczuwała w jego obecności: był mężczyzną, który znał swoją prawdę i żył nią, bez względu na to, co inni o nim myśleli lub mówili. A potem zza śpiewu ptaków usłyszała autostradę — nie, to była rzeka! - a potem ich ścieżka otworzyła się na polanę i zobaczyła maleńkie palenisko pod sosnami, tuż nad rwącą wodą.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































