Mój Rok Czytania 2022

Dec 15 2022
To był dla mnie przełomowy rok czytelniczy. Przez ostatnie osiem lat byłam uwiązana do czytania w ramach mojej pracy jako dyrektor programowy festiwalu, co oznaczało, że ciągle czytałam nowe książki i starałam się być na bieżąco z najnowszymi autorami i rozmowami, za którymi tęsknią festiwalowicze.

To był dla mnie przełomowy rok czytelniczy. Przez ostatnie osiem lat byłam uwiązana do czytania w ramach mojej pracy jako dyrektor programowy festiwalu, co oznaczało, że ciągle czytałam nowe książki i starałam się być na bieżąco z najnowszymi autorami i rozmowami, za którymi tęsknią festiwalowicze.

Tak więc pod koniec zeszłego roku rozpocząłem znacznie bardziej meandrujące życie czytelnicze. Mogłem czytać, co chciałem, do diabła. Mogłem po prostu podążać za zainteresowaniami, które miałem w tym czasie. Jedynymi zderzakami, które od czasu do czasu wynurzały się, by mnie poprowadzić, były te z powieści dla dzieci ze średniej klasy, którą pisałem, Grimmelingowie , teraz ukończonej i w trakcie składania. Z radością czytam książki, które się do tego przyczyniają — czy to w celach badawczych, czy po prostu po to, by zanurzyć się w klimacie tej rzeczy. Niektóre z tych książek luźno sklasyfikowałem jako „pisanie książek dla dzieci” i „sąsiedztwo horroru ludowego”, ale inne wykraczały poza to. Niektóre książki były książkami, które już przeczytałem i które po prostu wisiały na moim biurku, kiedy ich potrzebowałem lub kiedy potrzebowałem je wchłonąć przez osmozę – zwłaszcza zbiór poezji Robina RobertsonaZabytki Grimoire'a i Roberta Macfarlane'a .

Nieuchronnie było kilka innych czynników, które kierowały moim czytaniem — zgodziłem się poprowadzić dwie sesje na znakomitym Marlborough Book Festival z Kirsten McDougall i Paulą Morris oraz dwie sesje w WORD Christchurch z Emily St John Mandel i Davidem Mitchellem . Zgodziłem się również być jurorem ARA Historical Novel Society Prize w sekcji Children & Young Adult — co skłoniło mnie do przeczytania około 20 powieści historycznych dla młodzieży. Chociaż podobało mi się to doświadczenie (zwłaszcza moje rozmowy z innymi sędziami, Paulem McDonaldem i Deborah Abela), przez jakiś czas byłem całkiem szczęśliwy, widząc tyły powieści historycznych.

Zamierzam rozpocząć rok czytelniczy od drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia 2021 r., kiedy to przeczytam „ Small Things Like These ” Claire Keegan , ponieważ widzę, że ta książka trafia na listy najlepszych książek roku i nie chciałbym nie dodawać mojego głosu do tego refrenu tylko dlatego, że wyprzedzałem stado zaledwie o kilka dni. Czapka z daszkiem dla Liama ​​McIlvanneya za zwrócenie mi uwagi na tę książkę. Niesamowicie było czytać to na zewnątrz, w palącym świątecznym słońcu w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, czytając o mroźnych świętach Bożego Narodzenia w Irlandii i o dziewczynie zamkniętej w szopie na węgiel. To była znakomita książka, odpowiedniej długości do tego, co miała osiągnąć, czyli cichego niepokoju. Wzruszyłam się, żeby przeczytać ją w jeden dzień.

Labirynt Amandy Lohrey był dobrym przykładem gatunku, który lubię: „samotna kobieta ucieka do opuszczonej wiejskiej/nadmorskiej chaty; dzieją się straszne rzeczy”. Nie mój ulubiony, ale spełnił swoje zadanie i bardzo dobrze spisał się w Australii.

Zacząłem rok od dwóch wspaniałych prac z twórczej literatury faktu, związanych z krajobrazem, zewnętrznym i wewnętrznym. „ Where We Swim ” Ingrid Horrocks było czymś więcej niż tylko pływaniem. To także samoświadome wspomnienie z podróży. W Medellin i Amazonii jest świadoma bycia turystką — w tym różnorodności kulturowej i mrocznej — i ta świadomość i samoanaliza wzbogacają historię. Rozdział Amazon jest równie wciągający jak thriller.

Powstanie Nica Lowa towarzyszyło mi w rodzinnej wyprawie do Fiordland iz powrotem do domu, do Ōtautahi . Myślę, że powinien ją przeczytać każdy, kto mieszka lub odwiedza Te Waipounamu, ze względu na jego historie i historię, aby poznać imiona Maorysów, które w większości zostały wymazane z charakterystycznych miejsc. Jak Where We Swim , są fragmenty, które czyta się jak dobrą powieść, a kiedy Nic zostaje złapany w lawinę, moje serce zaczęło bić szybciej, mimo że wiedziałem, że wyszedł (stosunkowo) bez szwanku. Dowiedziałem się też znacznie więcej o moim przyjacielu i współpracowniku Nicu oraz o tym, jak działa, co przydałoby się, gdy pracowaliśmy razem jako współdyrektorzy festiwalu!

Mówiąc o WORD, miałem jedno z najlepszych doświadczeń czytelniczych w moim życiu w tym roku. Zaczęło się, gdy w końcu zabrałam się za czytanie Station Eleven Emily St John Mandel , bo serial się zaczął i chciałam go obejrzeć, ale mam taką zasadę, że najpierw czytam książki. Obaj byli mistrzami, na swój sposób. Kiedy usłyszałem, że Nic załatwił St John Mandel dla WORD, zapytałem, czy mogę przeprowadzić z nią wywiad, co skłoniło mnie do przeczytania Sea of ​​Tranquillity i The Glass Hoteltyłem do siebie. Ponieważ brakowało mi czasu (jestem ogromną prokrastynatorką), słuchałam ich też na audiobookach, więc byłam w nich totalnie pogrążona na kilka godzin dziennie. Uwielbiałem sposób, w jaki książki były ze sobą powiązane, z czego wcześniej nie zdawałem sobie sprawy. Jestem maniakiem podróży w czasie, więc posiadanie tak pięknie napisanej, klimatycznej powieści o podróżach w czasie, która nie miała dziur fabularnych, było dla mnie ogromną przyjemnością. Ale na dodatek rozmowa z autorem o znakomitych książkach, które właśnie przeczytałem i które wciąż krążyły we mnie, jak to zwykle bywa z dobrymi książkami, była doskonałym doświadczeniem. Nie należę do wielbicieli i autorów, więc nie o to chodziło; był to naprawdę satysfakcjonujący sposób na zakończenie czytania trzech książek tego samego autora w ciągu jednego roku. Czułem, że to ogromny przywilej. Sesja została nagrana,

Czytałem już książki Kirsten MacDougall , więc wróciłem do nich dopiero podczas naszej zabawnej sesji na Marlborough Book Festival (na marginesie: ze wszystkich nowozelandzkich festiwali, na których byłem jako autor, ta jest naprawdę wyjątkowa , i oferuje najlepszy bar gościnny żaden). Kirsten ma świetny mózg i jest świetnym mówcą, więc godzina szybko minęła. Dla Pauli Morris przeczytałem dwie jej książki, których jeszcze nie zdążyłem przeczytać: Shining Land , jej wspaniałą współpracę z fotografem Haru Sameshimą , o Robin Hyde oraz jej zbiór esejów/krótkich opowiadań False River , jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałem cały rok. Szczególnie podobały mi się jej eseje o Laurze Ingalls Wilder i dużo bardziej osobiste o jej rodzicach.

Recenzje książek, które napisałem, były również pod wpływem innych lektur, które wtedy robiłem. Kiedy zacząłem wciągającą, niewygodną i żałośnie piękną Grand Noelle McCarthy (moja recenzja w Newsroom ), właśnie skończyłem The Owl Service Alana Garnera . To skłoniło mnie do komentarza, że ​​gdyby Grand był fikcją lub mitem, kobiety z rodziny Noelle byłyby skazane na powtórzenie traumy swoich matek, podobnie jak tragedia Blodeuwedd, jej mąż Lleu Llaw i jej kochanek Gronw Pebr, rozgrywali się przez pokolenia w walijskiej dolinie, gdzie Gwyn, Alison i Roger wpadają w szał sów i kwiatów, tak jak matka Gwyna i ogrodnik Huw byli przed nimi. W serialu , którego autorem jest także Garner, na końcu pojawia się sugestia, kiedy kamera widzi dwóch chłopców i dziewczynkę bawiących się przy kamieniu, że wszystko znów ruszy, gdy dzieci podrosną.

Kiedy recenzowałem „ The Axeman’s Carnival ” Catherine Chidgey , jedną z moich najlepszych powieści ze wszystkich przeczytanych w tym roku, starych i nowych, również dla Newsroom , właśnie skończyłem „ Zaloty do dzikiego bliźniaka ” Martina Shawa, książkę, która wywarła na mnie tak głęboki wpływ i na moje zrozumienie historii i postaci, które pisałem, że nie potrafię tego nawet wyrazić słowami. Słuchałem tego jako audiobooka i może to zabrzmieć głupio, ale po prostu wchłonąłem to w swoją istotę, kiedy szedłem. Na koniec niewiele z tego pamiętałem, ale wyszedłem z tym nowym zrozumieniem. Natychmiast kupiłem wersję papierową, aby przeczytać ponownie, wolniej, ponieważ problem z książkami audio polega na tym, że nie można łatwo wrócić i ponownie przeczytać akapitu, aby jego pełny sens się wchłonął. To stąd wziąłem cytat w mojej recenzji o „zainwestowanych zmarłych” braci i matki sroki Tamy, którzy „zamieszkują drżącą szczękę i cętkowany język kogoś, kto nagle mówi słowa, które desperacko potrzebujesz usłyszeć”.

Po przeczytaniu The Owl Service przeczytałem Red Shift Alana Garnera, który uznałem za nieprzenikniony i dziwny, i to nie w dobry sposób. Nawet nie słuchanie odcinka Backlisted na ten temat pomogło mi. O wiele bardziej wolałem szalonego Treacle Walker , z jego bagiennym Chudym Amrenem i tytułowym człowiekiem ze szmat i kości. To był gorączkowy sen. Myślę, że zrozumiałem to tylko trochę lepiej niż Red Shift , ale było to o wiele przyjemniejsze doświadczenie. Uwielbiałem język, który spłynął ze strony, słowa takie jak stramash , glim i mirligoes . Te książki wpłynęły na moje czytanie The Raven's Song autorstwa Zany Frailloni Nowozelandczyk Bren MacDibble , a także do mojej recenzji , podobnie jak przerażające programy telewizyjne z lat 70., o których dużo myślałem, pisząc swoją powieść. Byłem wdzięczny Newsroomowi za umożliwienie mi napisania o powieści średniej klasy z taką samą uwagą i głębią, jak w przypadku książki dla dorosłych. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić więcej.

Właśnie przeczytałem też znakomity, długi esej Katherine Rundell Dlaczego warto czytać książki dla dzieci, mimo że jesteś taki stary i mądry , który każdy powinien przeczytać. Zacytowałem z niego tylko jeden fragment, ale mogłem zrobić znacznie więcej. Podkreśla, że ​​książki napisane dla odbiorców dziecięcych są często najlepsze z tego, czym może być książka, a jeśli uważasz, że te książki nie są dla ciebie, tracisz. Z pewnością w powieść, którą właśnie skończyłam, wkładam w nią tyle, ile wkładam w którąkolwiek z powieści dla dorosłych, które napisałam. Brytyjski powieściopisarz SF Said , autor Tygera(który jest na moim stosie TBR), powiedział ostatnio coś, co uwielbiam: „Nazywamy je książkami dla dzieci, ale tak naprawdę są napisane dla odbiorców, które obejmują dzieci, ale nikogo nie wykluczają. Książki dla dzieci to książki dla każdego”. Jestem pewien, że Alan Garner by się zgodził. Myślę, że generalnie autorzy książek dla dzieci, którzy uważają, że książki powinny być czytane tylko przez dzieci, nie przykładają zbytniej wagi do swoich tekstów.

Jest zbyt wiele innych książek dla dzieci, które przeczytałem (w sumie 33!), Aby wymienić je wszystkie, ale dla mnie wyróżniały się książki, które zrobiły coś ekscytującego z językiem i wyobraźnią, miały głębię postaci i relacji oraz warstwy do zagłębienia się, raczej niż jazda na łyżwach po powierzchni. Wszystkie są „literacką wódką”, o której mówi Rundell i przemawia do dorosłego czytelnika we mnie. Były to Verdigris Deep Frances Hardinge , znakomity October, October Katyi Balen , który stworzył alchemię słowem i wycisnął ze mnie łzę niejeden raz, oraz The Middler Kirsty Applebaum, co było nieoczekiwanym znaleziskiem przypadkowo wyciągniętym z bibliotecznej półki i choć prosta historia, miała jedną z moich ulubionych stron prozy w książce dla dzieci w tym roku, którą uchwyciłem na moim Instagramie .

Po wysłuchaniu dyskusji w Backlisted (źródło wielu moich czytelniczych inspiracji), po raz pierwszy przeczytałem Fire and Hemlock Diany Wynne Jones i pokochałem ją. Myślę, że miłość została wzmocniona przez odcinek Backlisted i powrót na drugie przesłuchanie. Podobnie jak The Owl Service , gra z istniejącą historią ludową, historią Tam Lin (och, pisanie, które właśnie umieściło w mojej głowie piosenkę Fairport Convention ) i to w tak niezwykły sposób. To taka dziwna książka, dość przerażająca i nieodpowiednia, ale uwielbiałem ją. Bardzo podobała mi się również Piosenka dla Elli Grey Davida Almonda, co było irytujące, ponieważ zawierało element, który miałem nadzieję zawrzeć w mojej własnej przyszłej książce, i miało podobny klimat – to uczucie włóczenia się po okolicy z przyjaciółmi, wyobrażania sobie swojej przyszłości, poczucie wyjątkowości i trochę mistyki. Cudowny, nastrojowy kawałek.

Ponownie odwiedziłem starą znajomą z półek z mojego dzieciństwa — The Horse from the Black Loch (1963, moje wydanie 1979) Patricii Leitch — ponieważ moja nowa powieść przedstawia konia wodnego i byłem ciekawy, jak podobne są nasze pomysły na kelpie są (nie bardzo). O książkach Leitcha napiszę bardziej szczegółowo w ramach innego projektu, który (powoli) składam. Z pewnością nie przemówiła do swoich młodych czytelników, którzy zwariowali na punkcie koni. Pierwsza linijka książki brzmi: „Wysoko nade mną pojedynczy łabędź przeleciał jak nieprzytomny duch przez przejrzystą limonkowożółtą poświatę góralskiego wieczoru”. Nie jestem pewien, czy współczesny redaktor zezwoliłby teraz na słowo „nieschriven” w pierwszym zdaniu powieści średniej klasy, ale mam nadzieję, że się mylę.

Świeca w jej pokoju (1966) była genialna. Odszukałem autorkę, Ruth M. Arthur , po tym, jak usłyszałam, jak Andy Miller nabiera liryzmu na temat innej jej książki, The Autumn People , na Backlisted (tak, wiem. Dużo jej słucham. Ty też powinieneś). Myślę, że nazwał to skrzyżowaniem Jane Eyre , Rebeki i Omenu oraz ludowego horroru dla dzieci. Właśnie o taki klimat mi chodziło w mojej powieści. Nie zawiodłem się. Niepokojące, pięknie sugestywne. Pożyczyła mi ją moja przyjaciółka Helen, która przechowywała ją od własnego dzieciństwa w latach 60., za co byłam jej wdzięczna, ponieważ nakład książek się wyczerpał i nie było ich w bibliotekach w Christchurch.

Godne uwagi nowozelandzkie książki dla dzieci, które czytam i polecam każdemu jako prezenty świąteczne dla dzieci, to: Zachwycający Masher Fifi Colstona ; Steph Matuku Falling into Rarohenga (okładka książki roku, tak wciągająca dla mojego nastolatka, że ​​przebrnąłem przez nią w kilka dni); Amorangi and Millie's Trip Through Time autorstwa Lauren Keenan (zakwalifikowana do nagrody ARA Historical Novel Prize i świetna za spojrzenie na historię Aotearoa oczami maoryskich dzieci, co nie zdarzyło się wiele i mam nadzieję, że wydarzy się dużo więcej); Inna siostra Philippy Werry(wolny film — może za wolny dla nastoletniej publiczności, ale pod koniec zakochałem się w głównych bohaterach i jej historii); Złodziej pamięci Leonie Agnew (laureatka tegorocznego medalu Esther Glen); The Ghost House Billa Nagelkerke ( piękna, spokojna opowieść, szczególnie dobra dla dzieci z Christchurch, ponieważ doskonale przedstawia życie w Czerwonej Strefie); oraz The Crate , zabawna historia/tajemnica o duchach autorstwa Jamesa Norcliffe'a z autentycznie zaskakującym i satysfakcjonującym zakończeniem.

Czytałem kilka thrillerów, kiedy tego potrzebowałem, w tym Tripwire Lee Childa, A Line to Kill Anthony'ego Horowitza (audiobook o długiej podróży samochodem), Wrong Place, Wrong Time Gillian McAllister (krajowy noir plus czas podróżować? Zapisz mnie!) oraz thriller science-fiction Blake'a Croucha Dark Matter .

Inne powieści, które mi się podobały, to: Wąż z Essex Sarah Perry (znowu w końcu ściągnąłem ją z półki, ponieważ chciałem obejrzeć znakomitą adaptację telewizyjną i pokochałem ją tak, jak wiedziałem, że tak będzie); Upadek Sarah Moss ; The Dry Heart Natalii Ginzburg (och! Wkradło się do mnie i na pewno widzę, o co to całe zamieszanie wokół niej ); Włodzimierza Julii May Jonasi jej satyra na życie i pożądanie kampusu (która powitała mnie słowami: „…błyskawice gniewu wystrzeliły z mojej pochwy do kończyn. Zawsze czułem źródło gniewu w mojej pochwie i jestem zaskoczony, że nie wspomniano o tym więcej w literaturze.”); A Summer of Drowning szkockiego powieściopisarza i poety Johna Burnside'a , który jest dla mnie nowym odkryciem i myślę, że będę czytać więcej jego nastrojowych, nasyconych mitami dramatów. Sięgnąłem też po cicho poruszające Notatki o żałobie Chimamandy Ngozi Adiche . Nie będę wam zawracał głowy zbyt długą listą książek, które mnie nie interesowały, niektóre z nich zyskały uznanie w mediach książkowych lub zostały omówione przez ludzi, których podziwiam, co nie w połowie sprawiło, że byłem zrzędliwy.

Wreszcie, ponieważ był to mój rok zarówno pisania, jak i czytania, przeczytałem kilka poradników: ponownie przeczytałem pocieszającego Ptaka po ptaku Anne Lamott , aby rozpocząć rok pisania; Czytałam książkę Joan Aiken The Way to Write for Children , która zawierała mądre rady długo po jej napisaniu; a jedną, nad którą wciąż pracuję, jest zbiór fascynujących esejów zatytułowany po prostu Writing the Uncanny: eseje o tworzeniu dziwnej fikcji (tak, proszę!), opublikowany przez interesujące brytyjskie wydawnictwo Dead Ink . Zapoznałem się również z początkiem How Fiction Works Jamesa Wooda, który tak naprawdę dotyczy czytania i pisania, i który odziedziczyłam po Chloe Lane, kiedy opróżniała swoje regały z książkami, by wrócić do Ameryki.

Był to również rok, w którym korzystałem ze znakomitych Bibliotek Miejskich w Christchurch częściej niż kiedykolwiek w życiu, może poza okresem, gdy miałem 12 lat i mieszkałem w Hastings w nowej szkole, z dala od rodziny. Mam okropny nawyk kupowania książek dla kaprysu, ponieważ mój mózg mówi mi, że muszę je mieć teraz , ale głównie dlatego, że oszukuję siebie, że kupuję czas na ich przeczytanie. Ten nawyk w większości przeszedł w tym roku do książek z bibliotek (prawdopodobnie znowu się oszukuję). Oznacza to, że wydałem około pięć razy więcej książek, niż faktycznie przeczytałem, ale to lepsze niż upuszczanie tysięcy na książki, które leżą na moich półkach od lat, tylko po to, by je odebrać, gdy serial telewizyjny ma się ukazać.

Teraz zwracam się do mojego ogromnego stosu TBR, który obecnie zawiera dwanaście książek z biblioteki (i setki moich własnych) i zastanawiam się nad prowadzeniem okazjonalnego bloga o pisaniu tutaj na Medium. Dlaczego nie? Właśnie czytam pierwszą powieść dla dzieci Penelope Lively (pierwsza powieść dowolnego gatunku), Astercote , wydaną w 1970 roku i już wiem, że będę miała o czym pisać. Nie mogę się doczekać dalszej wędrówki tam, gdzie zabierze mnie mój nos do czytania.