Otwarte oprogramowanie i prywatność: e-mail
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie coś, co chciałem napisać. Widzisz, dużo rozmawiamy o prywatności, wybieramy rozwiązania open source, uważając je za lepsze i chroniące nasze potrzeby w zakresie prywatności, a nawet przenosimy całą posiadaną zawartość z chmury do naszych prywatnych sieci domowych. Tworzymy serwery kalendarzy osobistych, serwery kopii zapasowych poczty e-mail i wiele innych, wszystko dla prywatności, wszystko po to, by odzyskać odrobinę indywidualności, bezpieczeństwa i przestrzeni osobistej w świecie rządzonym korporacyjnymi umowami na wyłączność i kaprysami prezesów.
I chcę być uczciwy wobec was, wszystkich, którzy czytają tego bloga. Jako pierwszy sugeruję, polecam i pomagam ludziom budować ich sieć domową, odzyskiwać wszystko, co posiadają z chmury, odzyskiwać ich dane osobowe i, jeśli to możliwe, usuwać wszystko, co kiedykolwiek wyciekło do sieci. Na początku nawet ja miałem wątpliwości, czy to możliwe, a wszystko zaczęło się jako eksperyment skazany na niepowodzenie. Ale nie, nie potrzebuję Google do mojego prywatnego harmonogramu ani Spotify do muzyki na wszystkich moich urządzeniach.
Ale pojawia się problem: po tym, jak wszystko zostało powiedziane i zrobione, sieć jest zbudowana, a wszystkie pliki są moje, czy osiągnąłem prywatność? Każde oprogramowanie, którego używam, jest open source, każdy plik, który posiadam, jest zgodny z odpowiednimi standardami, wszystkie są plikami tekstowymi, z których może korzystać każdy klient open source i nie jestem całkowicie związany żadnymi blokadami: to wystarczy, prawda?
Open source nie oznacza prywatności
Chociaż open source bardzo pomaga w łagodzeniu uzależnienia od korporacji, robi to również za pomocą uczciwych i otwartych standardów. Oznacza to, że mamy standard dla poczty e-mail, na przykład dla kontaktów, kalendarzy, notatek i tak dalej. Gdybyś teraz otworzył swoje archiwum e-mail, dostałbyś kilka plików tekstowych, które każdy klient mógłby przeczytać. Czytelne również dla każdego człowieka, ponieważ w końcu są to zwykłe pliki tekstowe.
Ale standard nie dotyczy prywatności, obejmuje tylko format wymagany przez aplikację do przeanalizowania pliku i zrobienia z niego czegoś. Wszelkie inne tematy, takie jak prywatność, dostawa lub interakcja, są przenoszone do aplikacji. To, że używam poprawnego, uczciwego i otwartego standardu przechowywania moich e-maili, nie oznacza, że każdy, kto ma do nich dostęp, nie może ich po prostu przeczytać.
A kiedy osoba trzecia uzyskałaby dostęp do mojej poczty e-mail bez dotykania mojego komputera i mojej sieci domowej? Cóż, kiedy je wysyłam. Widzisz, e-mail jest wysyłany od źródła do miejsca docelowego przez wiele serwerów, węzłów i infrastruktury sieciowej, a otwarty i uczciwy standard to zwykły plik tekstowy, który każdy może przeczytać. Ale z pewnością używamy obecnie HTTPS. Tak, mój e-mail jest łatwy do odczytania przez każdego, ale moja komunikacja jest szyfrowana na całej drodze z domu do odbiorcy. czyż nie?
HTTPS nie oznacza prywatności
Tak, obecnie używamy protokołu HTTPS do wszystkiego. Tworzę e-mail w moim kliencie pocztowym i jak dotąd tylko ja mam do niego dostęp, a następnie wysyłam go do mojego dostawcy poczty e-mail za pomocą protokołu HTTPS. Oznacza to, że bez względu na to, przez ile przeskoków przechodzi mój e-mail, tylko miejsce docelowe może go przeczytać. Niestety miejsce docelowe nie jest odbiorcą . Miejscem docelowym jest dostawca poczty e-mail, w którym przechowywane są wszystkie wiadomości e-mail.
Jeśli wyślę wiadomość e-mail na konto Gmail, wiadomość e-mail kończy swoją podróż na serwerze Gmail. Jeśli wyślę go na konto programu Outlook, jest to serwer programu Outlook. Na tym kończy się szyfrowanie zapewniane przez HTTPS. Połączenie HTTPS nie jest między tobą a drugą osobą, z którą próbujesz rozmawiać, ale między tobą a serwerem, którego oboje używacie do rozmowy. Po dotarciu wiadomości e-mail na serwer poczty e-mail szyfrowanie HTTPS kończy się i każdy administrator pracujący na serwerze może uzyskiwać dostęp, skanować, przeglądać, interpretować i używać przechowywanych na nim wiadomości e-mail.
W rzeczywistości wszyscy publiczni dostawcy poczty e-mail już to robią z całą Twoją pocztą, gdy jest sprawdzana pod kątem spamu. Inni dostawcy poczty e-mail, tacy jak Google i Microsoft, skanują wiadomości e-mail w celu znalezienia informacji o harmonogramie, aby automatycznie dodawać je do kalendarza, lub wykonują wiele innych zadań w celu zapewnienia wszelkiego rodzaju automatyzacji. Wszystko to jest możliwe, ponieważ poczta elektroniczna jest przechowywana w otwartym, darmowym i uczciwym standardzie, który nie dotyczy prywatności (i nie powinien). Co następuje? Oczywiście możemy zaszyfrować samą wiadomość e-mail, uzyskując pełne szyfrowanie. Może?
Szyfrowanie nie oznacza prywatności
Jeśli nie zadowala nas zaszyfrowanie tylko kanału transmisji za pomocą HTTPS, możemy być zainteresowani zaszyfrowaniem całej wiadomości e-mail za pomocą PGP lub innych narzędzi do szyfrowania poczty. Działa to w celu zabezpieczenia rzeczywistej treści wiadomości e-mail, ale jeśli chodzi o nadawcę, odbiorcę, temat, adresy IP i wszystkie inne metadane, które mamy dla każdego e-maila, nie. A czasami jest to nawet ważniejsze niż sama wiadomość.
Na przykład, tworząc listę wszystkich osób, z którymi koresponduję przez e-mail, administrator serwera poczty e-mail może w zasadzie odtworzyć moją listę kontaktów. Właśnie tego starałem się uniknąć, mając własny serwer kontaktów w mojej sieci domowej zamiast przechowywać go w Google. I pamiętaj, serwer poczty e-mail nie może działać bez znajomości nadawcy i odbiorcy wiadomości e-mail. Te informacje muszą być niezaszyfrowane, publiczne. Więc co, czy muszę też hostować własny serwer e-mail? Nie, ponieważ nadal będę wysyłać e-maile na adresy Gmail i Outlook, chyba że przekonam wszystkich do przejścia na mój serwer e-mail, ale wtedy niestety jestem administratorem, który może czytać e-maile wszystkich innych .
Co zatem pozostaje z prywatności? Bardzo. Wiem, że to niewygodna rozmowa i wiem, że wszyscy szukamy schronienia za Linuksem i każdym otwartym standardem właśnie dlatego, że chcemy uciec od chciwych i kierujących się interesami struktur korporacyjnych. To jest w porządku i powinniśmy to robić dalej. Ale to, że korzystamy z Linuksa, nie oznacza, że administrator serwera poczty e-mail z Linuksem po drugiej stronie planety, który odbiera i obsługuje wiadomości e-mail z całego świata, nie może po prostu zobaczyć wszystkich sudo ls -l /var/opt/maildir/radumoich wiadomości e-mail, zaszyfrowanych lub nie.
Musimy tylko być tego świadomi. Musimy tylko zrozumieć, że Linux, standardy i open source nie mogą zagwarantować prywatności. Standardy nie zostały zbudowane dla prywatności, ale dla otwartego dostępu, abym mógł używać dowolnej aplikacji z określonym formatem pliku. Lub że mogę nawet zbudować własną aplikację dla tego formatu pliku. Open source nie zostało zbudowane dla prywatności, ale dla egzekwowania standardów, pełnego dostępu do kodu źródłowego, wolności wyboru i braku tłumienia przez interesy korporacyjne.
Prywatności nie można znaleźć w oprogramowaniu, ale jest ona bardziej związana z osobistą dyscypliną online, rodzajem higieny online. Składa się bardziej z nawyków niż z oprogramowania i nie obchodzi go, czy używam Linuksa, czy czegokolwiek innego. Tak, Linux znacznie ułatwia osiągnięcie prywatności po prostu dlatego, że nie jest zainteresowany moimi danymi osobowymi, aby tworzyć wszelkiego rodzaju założenia na mój temat i wyświetlać mi treści i reklamy, które według niego są mi potrzebne. Ale to nie jest ochrona prywatności. W przyszłym artykule porozmawiamy trochę o ogólnych nawykach, które tworzą i utrzymują prywatność w Internecie. Do tego czasu dziękuję za przeczytanie i do zobaczenia następnym razem!

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































