Proces twórczy
Siedzę i zastanawiam się o czym napisać. Zastanawiam się nad moją niezdolnością do skupienia się i brakiem pomysłów na coś kreatywnego do zaoferowania. Komu odpowiadam? O co się martwię? Nic z tego nie jest sprawą życia ani śmierci, więc dlaczego mnie to niepokoi? Nie jestem pewien, ale wyobrażam sobie, że w tej historii jest coś więcej.
Proces twórczy nie jest czymś obcym. Jest coś intrygującego w tym niepokoju – a może to podniecenie? — który towarzyszy siadaniu do pisania, odtwarzania muzyki lub rysowania. Co to jest? Nie jestem pewien, ale na pewno jest terapeutyczny. Ale dlaczego? Znowu nie mogę być pewien.
W tym momencie wszystko wydaje się być myśleniem w kółko. Czy tylko marnuję czas?
Nawet jeśli z jakiegoś powodu nic nie trafia mi na wyciągnięcie ręki, samo pisanie ma działanie terapeutyczne. Wiem, że coś tam jest. Mam coś na końcu języka i po prostu nie mogę znaleźć słów, ale i tak walczę z tym i jakimś cudem czuję się lepiej, kiedy odchodzę.
Czasami wydaje się, że bełkot, który udaje nam się wymyślić, wcale nie jest bełkotem. Nasze mózgi próbują coś przetworzyć, a my nie mamy jeszcze pełnej kontroli nad tym. Proces pisania pozwala nam przepracować te kwestie w pozornie rytualny sposób. Siedzimy i piszemy, próbujemy znaleźć odpowiedzi na dręczące nas pytania i czasami nam się to udaje — ale tak czy inaczej, próbowaliśmy.
Pojawiamy się, wkładamy w to pracę i czasami pojawiają się interesujące spostrzeżenia. Może będą pomocne także dla innych? Myślę, że na tym polega piękno tej strony. W pewnym sensie dzielimy się naszymi osobistymi dziennikami lub pamiętnikami, próbując rozgryźć różne rzeczy. Świadomość, że nie jesteśmy sami, jest pocieszająca.
„Krótko mówiąc, masz do sprzedania tylko swoje emocje. To doświadczenie wszystkich pisarzy”.
— F.Scott Fitzgerald

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































