„Propozycja” (2005)
„Australia — co to za świeże piekło?”
W czasie pisania tego tekstu, w chłodne, ale pogodne angielskie popołudnie w przeddzień Bożego Narodzenia 2022 r., reżyser John Hillcoat dodał dwie kolejne premiery filmowe, których nie ma w katalogu kariery, który pierwotnie napisałem w 2013 r. przed aktualizacją w 2016 r., a do którego link znajduje się pod adresem dół tej krótkiej salwy otwierającej. Od tego czasu wypuścił film krótkometrażowy Corazon oraz film dokumentalny o życiu Boba Dylana w 2021 roku.
W poniższym artykule na blogu omawiam pięć pierwszych filmów z kinowej kariery Johna Hillcoata, z których tylko jeden odtwarzam w całości, co nie jest zaskoczeniem . Propozycja jest moim ulubionym i prawdopodobnie współczesnym klasykiem. Twierdzę również, że jego „seria” filmów, od Propozycji tutaj przez złamane serce Droga i do Lawless , 2005–2012, jest naprawdę bardzo dobra. Równie dobrze mogę ponownie wydać moje rozważania na The Road . Niesamowity film. To mnie po prostu niszczy. To sprawa ojca/syna!
W każdym razie, moje blisko dziesięcioletnie rozważania na temat najlepszego reżyserskiego osiągnięcia Johna Hillcoata.
John Hillcoat — Życie w jego obiektywie
„Australia — co to za świeże piekło?”
Dzięki prostym napisom początkowym przeplatanym czarno-białymi zdjęciami Australii z lat 80. postacie, „Charlie Burns”, jego brat „Mike Burns” i kapitan policji „Morris Stanley”. Bracia Burns są poszukiwani za niewidoczne makabryczne zabójstwo i gwałt, a kapitan Stanley ma dla Charliego propozycję — zabij jego starszego brata Arthura, a on i jego młodszy brat Mike zostaną ułaskawieni.
Z momentami minimalnymi dialogami, ale z niesamowitym i zwartym scenariuszem Nicka Cave'a, Nick zapewnia także kolejną rozkosz w tym filmie, nawiedzoną i piękną ścieżkę dźwiękową ze skrzypkiem Warrenem Ellisem. To też momentami minimalistyczne, ale z doskonałym skutkiem i doskonale komponuje się z filmem. Podobnie jak szeptana, ledwie słyszalna narracja. Specjalne wyróżnienie należy się także reżyserowi zdjęć Benoit Delhomme, ponieważ w reżyserii Johna Hillcoata australijskie pustkowia są doskonale sfotografowane. Długotrwałe ujęcia szeroko otwartej, brudnej i zakurzonej odludzi nadają ton, podobnie jak częste stosowanie ujęć z dużej odległości słońca zachodzącego na jałowej, odległej części ledwo zamieszkałego świata. Istnieje wiele kultowych ujęć wspaniale oprawionego zachodzącego słońca Arthura Burnsa siedzącego na szczycie swojego górskiego schronienia, a zwłaszcza braci Artura i Charliego siedzących na tym samym szczycie góry, z zachodzącym słońcem między nimi.
„Charlie Burns” (Guy Pearce) Znakomity jako cichy, melancholijny i zamyślony brat Burns. Minimalny dialog, ale z kamerą stale skupiającą się na Charliem, to dopracowany i nieruchomy występ Pearce'a.
Centrum i serce filmu z całym otaczającym go szaleństwem.
„Arthur Burns” (Danny Huston) Najstarszy z braci Burns i pełniący obowiązki patriarchy rodziny. Ryczące przedstawienie przemocy i intensywności, bliskie karierze, najlepsze od Hustona, mimo że był nieobecny w filmie aż do drugiego aktu.
Genialny występ.
„Mike Burns” (Richard Wilson) Uwięziony i przetrzymywany jako przynęta dla swoich starszych Braci, mistrzowska rola Wilsona jako zacofanego i przestraszonego Brata.
W pogoni za Burns Brothers i kierowaniu rolami drugoplanowymi Ray Winstone wciela się w genialnego portreta „Kapitana Stanleya”, a Winstone ożywia tego archetypowego Anglika kolejnym urzekającym występem. Elokwentny i stanowczy, a jednocześnie pogrążony w kipiącej nerwowości, podążamy za jego zejściem, gdy rozpada się na naszych oczach. To potężny występ, ale przede wszystkim oczami, bo choć elokwentny, wydaje się, że nie jest w stanie skupić wzroku na nikim poza swoją żoną. Jego oczy nieustannie biegają w lewo iw prawo, gdziekolwiek, byle nie do osoby mówiącej. Głęboko zakochany w swojej żonie „Marcie Stanley” (Emily Watson), wydają się zdeterminowani, by wieść bardzo angielskie życie pośród jałowej pustki, która ich otacza. Interesujące jest obserwowanie w całym filmie, jak kolor i faktura zmieniają się ze sceny na scenę i jest to szczególnie widoczne, gdy otaczają kapitana Stanleya i Martę. Od żółto poplamionych i nasyconych kolorów australijskiego pustkowia i jego osadników, do pełnych jasnych kolorów pokazywanych z kapitanem Stanleyem lub w jego domu.
Wszyscy główni bohaterowie są bogato dopracowani i wielowarstwowi z genialnymi portretami, w szczególności „Jellon Lamb” (John Hurt) , który wyróżnia się oszałamiającym wyglądem epizodycznym. Tylko dwie sceny i niewielki czas na ekranie, ale radość, zwłaszcza dyskusja w barze z Charliem Burnsem i ich abstrakcyjna dyskusja na temat Karola Darwina i pochodzenia gatunków. Ciekawa, dobrze zagrana scena. W „Brian O'Leary” Noah Taylor pojawia się jako pierwszy ze swoich dwóch epizodów dla reżysera w jego filmach, a „Jacko” jest znakomicie grany przez Davida Gulpili, jednak wyróżniającą się drugoplanową rolę odgrywa David Wenham jako „Eden Fletcher” .
Przedstawienie Australii końca XIX wieku i przerażającego traktowania rdzennych plemion aborygenów, z pewnością jest. Ale głębiej, film o lojalności, przyjaźni i rodzinie. W całym filmie jest też wiele zestawień, które są kluczowe, pokazując jasne i ciemne strony sytuacji, a nawet kondycji ludzkiej, jaka panowała w tamtym czasie. Wiele pięknie sfotografowanych wschodów słońca na tle codziennego zachodzącego słońca i odliczanie do egzekucji Mike'a. Dwukrotnie cytowane słowa kapitana Stanleya „Ucywilizuję tę ziemię”, ucięty bezpośrednio przeciwko złemu traktowaniu nieletniego Mike'a w więzieniu, jest surowym zestawieniem, podobnie jak przejmująca scena podziału śpiewającego członka gangu oddalonego o wiele mil i nieświadomego chłosty wymierzanej Mike'owi. W całym filmie panuje silne poczucie rasizmu, jednak Aborygen pracuje pod dowództwem kapitana Stanleya i jego policji. Podobnie inny Aborygen pracuje w pluszowym domu Kapitana, co jest przeciwieństwem złych warunków panujących w mieście. Szał zabójstwa policji zostaje zestawiony z pijackim wykonaniem „Rule Britannia” .Wszystkie te zestawienia i wiele innych są przesiąknięte przez cały film, podobnie jak ciągłe pytanie, propozycja na początku filmu — Czy zabijesz własnego brata, aby uratować życie innego brata? Opisanie filmu jako powolnego i melancholijnego (czasami) wydawałoby się krytyką, ale tak nie jest. Idealnie pasuje do filmu i historii, którą opowiada. Przemoc jest ulotna i często widzisz tylko następstwa przemocy bez graficznego przedstawienia, jedna scena jest wyjątkiem i jest przerażająco brutalna.
Cudowny film i powód, dla którego od razu stałem się fanem Johna Hillcoata, z niecierpliwością oczekując na kolejną premierę reżysera.
Dzięki za przeczytanie . Jak zawsze tylko dla skowronków i zawsze ludzka reakcja, a nie obfitość spoilerów. Moje trzy ostatnio opublikowane artykuły filmowe i telewizyjne są połączone poniżej lub w moich archiwach jest ponad 100 artykułów na blogach (z ponad 300 indywidualnymi recenzjami filmów) do wyboru:
POŁĄCZYĆ!
POŁĄCZYĆ!
POŁĄCZYĆ!

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































