Sprawa dla Utah Jazz

Mar 02 2022
Jazz mają wszystkie składniki, aby wygrać, ale brakuje im drugorzędnego strzelca supergwiazdy po Donovanie Mitchellu. To nie miało tak wyglądać.
Jazz mają wszystkie składniki, aby wygrać, ale brakuje im drugorzędnego strzelca supergwiazdy po Donovanie Mitchellu.

To nie miało tak wyglądać. Ten esej miał uzasadnić, dlaczego Utah Jazz może wreszcie wygrać mistrzostwo w tym sezonie. Ale kiedy to wszystko zostało napisane, fakty po prostu się nie zgadzały. Czy Utah Jazz to potrafi? Czy uda im się to wszystko wygrać? Wydaje się to mało prawdopodobne, prawda? Zwłaszcza w przypadku Warriors, Bucks, Nets, Suns i 76ers, z których każdy ma lepsze składy i głębsze ławki. Tym, co sprawia, że ​​fani jazzu są bardziej przerażające, wydaje się, że przyszłość młodej gwiazdy Donavan Mitchell wisi na włosku. Mitchell podpisał pięcioletnie przedłużenie umowy z Utah o wartości 195 milionów dolarów w 2020 r. Ale podpisanie tego przedłużenia stało się niemal warunkiem wstępnym dla każdej gwiazdy, która ostatecznie domaga się transakcji. Pozwala im zabrać torbę i uciec. Więc co musi się stać, aby Mitchell został? Wygląda na to, że Jazz ma wszystko, czego potrzeba, aby to wszystko wygrać. A przynajmniej zbliżyć się do cholery.

Dlaczego nie? Są co najmniej dwa poziomy poniżej kursów faworytów Nets i Warriors, aby wygrać wszystko, ale mają duszną obronę, supergwiazdę z pierwszej opcji i genialnego młodego trenera. Wszystkie składniki potrzebne do tego. Więc czego brakuje?

W tym miejscu pojawia się mylący paradoks Rudy'ego Goberta. Na papierze Gobert powinien być drugą opcją w Jazzie. Z pewnością zarabia na pięcioletnim przedłużeniu o 205 milionów dolarów. Jednak 16 ppg i 15 rpg Goberta nie wystarczają w oczach analityków NBA, aby potwierdzić status drugiej gwiazdy. Po prostu nie ma ofensywnej gry, by na własną rękę podpalać drużyny. Jak większość współczesnych bigosów, potrzebuje ołowianego strażnika, który zainicjuje jego ofensywę. Niestety, nie ma umiejętności pracy nóg ani strzelania, by zrobić to sam.

A te braki mogą być powodem, dla którego Jazz nie spełnia swoich oczekiwań.

Jest tam wszystko inne. Trener Quin Snyder jest jednym z najlepszych umysłów koszykówki. Jako główny trener Jazz ma procent wygranych 0,588, a jego zespół regularnie gra z pasją i precyzją po obu stronach boiska. Rzadko popełniają błędy, a cały zespół gra cały czas z dużym silnikiem. Snyder wyciągnął najwięcej z każdego zawodnika, którego trenował, w szczególności Joe Inglesa i Jordana Clarksona, który w zeszłym sezonie wygrał szóstego człowieka roku. Stał nawet za odmłodzeniem Mike'a Conleya Jr. jako drugorzędny treser piłek.

Oprócz wspomnianych już Clarksona i Conleya, rotacja może się pochwalić gościem w trójkę Royce O'Neale, strzelcem wyborowym, Bojanem Bogdanoviciem, weteranem roli Rudy Gay i wsparciem Hassana Whiteside'a. Niestety, żadne z tych nazwisk nie budzi strachu w umysłach trenerów drużyny przeciwnej. I może to jest problem. Łącznie stanowią grupę solidnych weteranów i graczy dwukierunkowych. Ale Jazz to jedyna rywalizująca drużyna, której brakuje prawdziwego drugorzędnego strzelca — kogoś, kto może sam średnio 25 punktów w serii play-off.

Już wcześniej widzieliśmy, jak jednoosobowe zespoły wygrywały mistrzostwa w 2011 roku z Dallas Mavericks pod wodzą Dirka Nowitzkiego, a w 2019 z Toronto Raptors pod wodzą Kawhi Leonarda. Ale tak dobry jak Mitchell, nie jest na poziomie tych dwóch graczy z 75. rocznicą. Mitchell będzie potrzebował pomocy w dogrywce. Kto się na to zintensyfikuje? Conley i Gay są daleko poza swoimi liczbami pierwszymi jako opcje drugorzędne i trzeciorzędne. Clarkson jest dobry, ale nie zawsze świetny. Najlepiej zasłużyłby mu, schodząc z ławki, przeciwko drugorzędnym jednostkom przeciwnych drużyn. To pozostawia Goberta, który nie ma ani umiejętności, ani widocznej motywacji, by stać się kimś więcej niż groźbą lobowania.

Jeśli Jazz nie może być lepszy niż suma ich części, ich skład nie przetrwa głębszych, bardziej utalentowanych zespołów Golden State i Phoenix. A jeśli Jazz nie zdoła dotrzeć do finału Konferencji Zachodniej, co stanie się z Mitchellem? Czy zaczyna szukać gdzie indziej, aby wypełnić głęboką fazę play-off? Franczyza jest finansowo zaangażowana w tę obecną grupę w dającej się przewidzieć przyszłości. Obecnie jest zbyt dobry, aby ulepszyć się poprzez loterię, i nie jest wystarczająco duży, aby przyciągnąć głównych wolnych agentów. Nawet gdyby byli, kto by przyszedł? A jakim kosztem? I czy to w ogóle wystarczy? To są pytania, które będą rozważać sekretariat Jazz, trener Snyder i Mitchell podczas i po play-offach.

O ile Gobert nie rozwinie znacznie ulepszonej pracy nóg lub strzału z haka, obciążenie punktacją ponownie spadnie na Mitchella, aby stanąć na wysokości zadania. Widzieliśmy to już raz, jak wtedy, gdy stał się supernową w bańce przeciwko Denver Nuggets, średnio 36 ppg przy 53 procentach strzelania z boiska, 52 procent z trzech i 95 procent z linii podczas siedmiomeczowego lenistwa. Ale skończyło się to odpadnięciem z pierwszej rundy, ponieważ facet, z którym walczył, Nuggets Jamal Murray, miał również w swoim zespole Nicola Jokić.

A może? Jazz są łatwiejsze do zaplanowania w serii siedmiu gier, gdy oczywiste jest, że wszystko przejdzie przez Mitchella. Jeśli nie będą mieli szczęścia i nie zagrają z inną jednoosobową drużyną, taką jak Dallas Mavericks w pierwszej rundzie, może to być kolejne wczesne wyjście. Szkoda, Jazz mają wszystko, czego potrzebuje zespół, aby to wszystko wygrać. Snyder jest w pierwszej dziesiątce trenerów. Gobert jest Obrońcą Roku. Mitchell to prawdziwa supergwiazda pierwszej opcji. A reszta Jazz to gracze kalibru mistrzowskiego.

Ale tym, co odróżnia pretendentów od pretendentów, jest zwykle posiadanie lub brak gracza z pierwszej dziesiątki w NBA. A tym, co odróżnia rywala od mistrza, jest posiadanie Robina od Batmana. Jeśli nikt z listy Jazz nie wejdzie do roli w tym sezonie, Jazz obawiają się również utraty Batmana.