X-Men część 12
X-Men: First Class # 1–8, 2006–2007, autorstwa Jeffa Parkera i Rogera Cruza
Zaczynając od tego postu, robimy mały objazd. X-Men: pierwsza klasabył miniserialem, który miał opowiadać o niezliczonych przygodach oryginalnych X-Menów, gdy byli jeszcze studentami. Zasadniczo te historie mają mieć miejsce pomiędzy niektórymi oryginalnymi historiami, o których rozmawialiśmy, dlatego mówię o nich teraz. Jednak nigdzie nie pasują idealnie. Na przykład numer 4 odnosi się do historii Juggernaut, która ma miejsce w numerze 33 oryginalnej serii, której jeszcze nie czytaliśmy, ale Jean nadal jest uczniem szkoły, co oznacza, że powinno to mieć miejsce przed koniec ostatniego omawianego przez nas zagadnienia (#23). Prawdopodobnie dlatego Marvel powiedział, że te historie nie są w większości kanoniczne. Od czasu do czasu historia w głównej ciągłości będzie odnosić się do czegoś, co dzieje się w tej serii, wciągając odrobinę do kanonu. Ale ogólnie
Dlaczego więc o nich mówimy? Jest kilka powodów. Po pierwsze, powiedziałem na samym początku tego projektu, że będę czytać i pisać o wszystkich X-bookach najlepiej jak potrafię. I to z pewnością kwalifikuje się jako seria komiksów związanych z X. Po drugie, a może nawet ważniejsze, to świetna zabawa.
Zamiast przechodzić przez wszystkie problemy krok po kroku, powiem tylko o punktach, które zwróciły moją uwagę. Na początek rozmawialiśmy wcześniej o przesuwającej się skali czasu w uniwersum Marvela. Historie napisane w latach sześćdziesiątych mają mieć miejsce mniej więcej dwadzieścia lat temu, kiedy czytamy. To pozwala naszym bohaterom kontynuować przygodę bez starzenia się, ale także powoduje pewną niezręczność, gdy nie mają takich rzeczy jak telefony komórkowe. Ta seria aktualizuje scenerię do bardziej nowoczesnej (wraz z telefonami z klapką!), Wciąż mając historie osadzone pomiędzy oryginalnymi przygodami. Z jednej strony jest to bardzo mylące. Z drugiej strony jest to już mylące i przynajmniej te historie unikają tego dodatkowego zawieszenia niewiary, którego wymagają w tym momencie oryginały.
I żeby było jasne, kiedy mówię o aktualizacji ustawienia, nie mam na myśli ignorowania oryginalnego ustawienia. Istnieje wiele szczegółów, które przypominają nam o dwudziestu trzech numerach oryginalnej serii, którą już przeczytaliśmy. Widzimy, że profesor Xavier zachował posąg (lub kawałek materii stałej, jak to ujął Stan Lee) Mastermind, który teraz znajduje się na szkolnym korytarzu. Dostajemy cały problem o tym, że Angel próbuje umówić się z Wandą Maximoff, teraz, gdy ona i Pietro opuścili Bractwo. W innym numerze zespół ma do czynienia z grupą Skrullów próbujących zdyskredytować ich w oczach opinii publicznej, a Cyklop zastanawia się głośno, który kosmita w ogóle zadałby sobie trud, by ich ścigać, po czym zatrzymuje się i mówi: „Może Lucyfer”. Twórcy odrobili pracę domową. Wiedzieli, gdzie i kiedy wrzucić referencje, i to działa. Jeśli możesz przeoczyć zaktualizowaną technologię wokół nich,
Po drugie, największą zaletą tej serii jest to, że w końcu pokazuje pięciu oryginalnych X-Menów będących nastolatkami. Wielokrotnie powtarzano nam w materiałach z lat sześćdziesiątych, że są to „najdziwniejsze nastolatki ze wszystkich”, ale do tej pory widzieliśmy bardzo niewiele dowodów, które faktycznie wskazywałyby, że są nastolatkami. I to wszystko zmienia się w tych ośmiu kwestiach. Flirt Scotta i Jean wydaje się być czymś, co mogłoby się wydarzyć między kolegami z klasy, a nie Stanem Lee, który wkładał kilka romantycznych paneli komiksowych do książki o superbohaterach, którą pisał. Kiedy zespół wyjeżdża na „wakacje” na Florydę, większość z nich udaje się na bagna w poszukiwaniu doktora Curta Connorsa (znanego również jako Jaszczurka), ale Scott i Jean zostają z Bobbym, aby utrzymać fort w domku na plaży. Jesteśmy traktowani na prawdziwym flircie między nimi dwoma, gdy bawią się na plaży. A po tym, jak zaskakująco rozważny Xavier każe Bobby'emu wejść do środka i mówi Scottowi: „Nie mów, że nigdy nic dla ciebie nie zrobiłem”, mamy jedną z moich ulubionych scen w serialu. Podczas zabawy z Jeanem okulary Scotta spadają, co powoduje niekontrolowane wystrzeliwanie jego optycznych wybuchów. Jak robił to niezliczoną ilość razy w numerach z lat sześćdziesiątych, jego odpowiedzią jest zamknięcie się i utrata wiary w siebie lub swoją przyszłość. Ale w odróżnieniu od wczesnych wersji tych postaci, ten Jean ma trochę więcej sprawczości i nie pozwala Scottowi podążać jego zwykłą ścieżką samoponiżającego się przygnębienia. Zamiast tego przypomina mu, że nikogo nie ma w pobliżu i każe mu spojrzeć prosto w pusty ocean i otworzyć oczy. Po krótkiej rozmowie w tę iz powrotem Scott jest w końcu przekonany i robi to. Otrzymujemy rzadki wygląd obu szeroko otwartych oczu, zanim powoli pochyla głowę i pozwala Jeanowi założyć okulary. Robiąc to, mówi: „Widzisz? Nikt nie został ranny. Jesteś tym, kim jesteś, Scottie. Tak jak koń musi biec, tak ty musisz użyć swojej mocy”. To piękna scena, której bardzo brakuje w oryginalnej serii komiksów.
Jedyną rzeczą, której nie kocham w tej serii i jej historycznych aktualizacjach, jest sposób, w jaki przedstawiają Cerebro. W kwestiach, które omawialiśmy do tej pory, Cerebro jest potężnym komputerem przeznaczonym do wykrywania mutantów, zwykle mutantów znajdujących się w pobliżu. W miarę jak seria trwa przez dziesięciolecia, komputer staje się potężniejszy i zyskuje więcej zastosowań, ale w tej serii Cerebro jest świadomy i prowadzi większość zajęć dla uczniów. To znacznie większa zmiana niż ktoś, kto ma telefon komórkowy lub Internet. To bierze coś, co było po prostu przedmiotem, aczkolwiek obiektem o potężnych zastosowaniach, i zamienia go w postać, z którą wchodzi w interakcję nasza zwykła obsada postaci. Ma osobowość, rozmawia z ludźmi i podejmuje decyzje. Jeśli czytasz te wydania w środku oryginalnej serii X-Men, tak jak ja, trudno się do tego dostosować. A kiedy skończymy i wrócimy do lat sześćdziesiątych, to nie będzie kwestia odebrania komuś telefonu komórkowego, to całkowite zniszczenie postaci. Jest bałagan i naprawdę nie ma w tym sensu. Sceny w klasie równie dobrze mógłby być obsługiwany przez profesora Xaviera.
Mówiąc o profesorze Xavierze, jak wspomniałem powyżej, jest on szokująco miły w tej serii. Dorastając, oglądając kreskówkę, zawsze myślałem o profesorze jako o życzliwej osobie, która opiekuje się swoimi uczniami i przyjaciółmi w X-Men. Dopiero gdy wróciłem i zacząłem czytać starsze komiksy, zdałem sobie sprawę, jaki jest naprawdę okropny. X-Men: Pierwsza klasa to dla niego miła zmiana tempa i wydaje się, że humanizuje go w taki sam sposób, w jaki czyni zespół prawdziwymi nastolatkami. To jest mężczyzna, któremu pozwoliłbym kierować nastolatkami, a przynajmniej nastolatkami obdarzonymi super mocami. I to jest dla niego duża zmiana, a przynajmniej duża zmiana perspektywy w historii.
Zanim przejdziemy dalej, chciałem też porozmawiać o Hanku. Jeśli jesteś kimś, kto czyta aktualną listę X-booków, wersja Hanka, którą dostajemy w pierwszej klasiejest dość nie do poznania. Jeśli nie jesteś zajęty nowoczesnymi komiksami, powiem tylko, że począwszy od późnych lat 80. i wczesnych 90. Hank zaczyna długą drogę do moralnej dwuznaczności. Myślę, że można to dostrzec nawet we wczesnych numerach, które czytaliśmy, kiedy opłakuje fakt, że jest mutantem. Ale ostatecznie przenosi się na terytorium CIA/celu uświęca środki/amoralnego naukowca. Tak więc widok go jako prawie beztroskiego nastolatka w tych ośmiu numerach jest dość bolesny. Jest to również świetne, ponieważ nigdy wcześniej nie widzieliśmy go jako prawdziwego dziecka. Ale niezależnie od tego, czy było to zamierzone, czy nie, widok tego jowialnego i młodego Hanka jest dość wyraźnym przypomnieniem, jak bardzo świat może cię zmienić, jeśli na to pozwolisz.
Wreszcie, myślę, że ważne jest, aby przed zakończeniem omówić okładki tych zagadnień. Wszystkie zostały wykonane przez Marko Djurdjevica i są oszałamiające. Uwieczniają te postacie zarówno jako superbohaterów, jak i młodych nastolatków, którymi są w opowieściach. Widzimy ich wersję, którą widzi świat, wkraczającą do akcji, gotową stawić czoła każdemu niebezpieczeństwu, jakie na nich czeka. Ale widzimy też delikatne i spokojniejsze chwile normalnego życia (lub przynajmniej tak bliskiego normalnego życia, jak kiedykolwiek X-Men). Okładki są bez wyjątku piękne i stanowią prawdziwą ozdobę książki.
Ogólnie bardzo podobała mi się ta seria. I myślę, że wrzucenie go w środek oryginalnej serii jest równie dobrym miejscem do czytania, jak każde inne. Rozbija niektóre wolniejsze problemy i jest zabawną zmianą smaków. Następnym razem przyjrzymy się początkowi drugiej serii First Class , wraz z Giant Size Special , która została wydana pomiędzy dwiema seriami. Alert spoilera, obaj są też całkiem czarujący.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































