Ziemia na horyzoncie!
Tak, w końcu to się stało! My, dwoje ludzi, którzy mieszkali w dużych miastach w ciągu ostatnich dziesięcioleci, takich jak Austin, Szanghaj, Amsterdam dla Mihela i Londyn, Sydney, Amsterdam dla Roberta, właśnie podpisaliśmy dokument dotyczący posiadania 2,7 hektara (6,6 akra) górskiej przyrody na zboczach w Słowenii , ojczyzna Mihela. Nikt z nas dwa lata temu nie mógł sobie tego wyobrazić. Nawet teraz trudno to pojąć, jest kawałek papieru, który mówi, że posiadamy piękny mały zakątek ziemi.
Poza papierem znajduje się 2,7 hektara doliny na północnym zboczu góry z lasami, potokami, łąkami i ruinami… wioska u podnóża góry, w której jakoś już czujemy się mile widziani, z (wierzcie lub nie) boiskiem do krykieta w odległości 30 minut jazdy od niej… i nawet trochę historii mojej rodziny, ponieważ moja babcia chodziła w zaawansowanej ciąży (przez wiele godzin! ) przez góry i przez tę ziemię, aby urodzić moją mamę w szpitalu we wsi poniżej.
Co trzeba zrobić, aby zdecydować się na zakup małej doliny, której żaden miejscowy nie uznałby za bardzo wartościową? Pewnie, mogliby powiedzieć, że piękno jest wszędzie, ale Słowenia jest piękna wszędzie, wystarczy spacerować, jeździć na rowerze lub jeździć na nartach w górę, nie trzeba niczego posiadać, nie mówiąc już o tym odosobnionym wąwozie z podejrzanym mostem i dwoma górskimi chatami, które potrzebują jeszcze więcej pracować niż sam most. Co możemy myśleć o zakupie miejsca, z którego nie widać ani nie słychać sąsiadów, gdzie szerokość gruntów ornych nie jest wystarczająco duża, aby uprawiać je komercyjnie i gdzie rzeka podwaja swoją objętość, gdy topnieje śnieg, więc płaska część staje się jeszcze mniejsza…. O czym możemy myśleć? Dodajmy do tego, że w miesiącach głębokiej zimy najważniejsze słońce nie sięga daleko w głąb doliny i być może zrozumiesz, jak miejscowi kręcą głowami. Więc, co myślimy? Co nas sprowadziło w to miejsce? Co to jest, co widzimy?
Na początek wyjątkowe naturalne piękno jest częścią decyzji. Kiedy po raz pierwszy weszliśmy do tej doliny z głowami pełnymi wszystkiego, co jest nie tak z tym miejscem, nasze serca podniosły się i zawisły o jeden lub dwa kołki wyżej niż normalnie. To było szalone, że ludzie mogą nawet posiadać taką skorupę ziemi, gdzie skały, gleba i drzewa oraz płynąca biała woda malują obrazy, które mogłyby wisieć w muzeach. Stara grusza przed ruinami wiejskiego domu, który stał tu pięćdziesiąt lat temu, ma za towarzysza jabłoń, a jej owoce okazały się smaczne, soczyste i obiecujące. Widzieliśmy obietnicę dookoła. Ale także szalone ilości pracy, aby uczynić to miejsce nadającym się do zamieszkania. Czy jesteśmy tylko dwójką entuzjastów z miasta, które ma zostać zmiażdżone przez wiejską rzeczywistość? Jeśli przez pięćdziesiąt lat nikt nie uważał tego za nadające się do życia, dlaczego mogliśmy być tak zuchwali?
Gdzieś pomiędzy porządkiem a chaosem ostatnich lat, jesteśmy gotowi na tę dolinę, z którą się związaliśmy. Jesteśmy gotowi szukać tego, co jestmożliwe w świecie, który wydaje się rozpadać na naszych oczach. Jesteśmy wystarczająco gotowi, aby podjąć pracę z glebą, drzewami, wodą na swój własny sposób. Jesteśmy gotowi stać się bardziej samowystarczalni i dzielić naszą przestrzeń i życie ze zwierzętami, które należą do tego krajobrazu. Jesteśmy gotowi, aby ten szczególny fragment przyrody nauczył nas, jak na zboczach, w krzakach i na opuszczonych łąkach może rosnąć żywność i jak trzymać jelenie i lisy z daleka. Jesteśmy gotowi szukać radości w codziennych obowiązkach, siedzieć spokojnie i patrzeć na deszcz i śnieg oraz być na tyle pokorni, by prosić o pomoc, ponieważ tak wielu rzeczy nie wiemy lub nie możemy zrobić sami. Jesteśmy gotowi do budowy domu, układania drewna z naszego lasu w kuchennym piecu, aby ogrzać to miejsce i ugotować to, co jest na patelni powyżej.
Przejście od naszego szybkiego miejskiego życia do momentu kupowania ziemi trwa oczywiście od jakiegoś czasu. Już od lat mieliśmy mieszankę emocji dotyczących stanu świata, byliśmy źli, poruszeni, poinformowani, aktywni, zdezorientowani, beznadziejni, zrozpaczeni, zagubieni, pokonani, akceptujący i zrezygnowani z wielu kryzysów, przed którymi stoimy jako ludzie. Mieliśmy dość fikcyjnych zawodów , które przynoszą zyski finansowe, ale nie miały sensu w naszych duszach i nie wniosły do świata potrzebnej zmiany.
Od dwóch lat doświadczamy, jak to jest żyć bardziej na wsi w innej dolinie, gdzie moja rodzina ma gospodarstwo. Byliśmy na stromej krzywej uczenia się, eksperymentowaliśmy, ponosiliśmy porażki, a tu i ówdzie odnosiliśmy sukcesy w uprawie żywności i pielęgnowaniu ziemi w sposób, który można określić jako permakulturowy lub regeneracyjny. Dzięki wielkiej inspiracji nauczycieli i praktyków z całego świata oraz ze Słowenii , stosujemy ich przykłady na stromych wzgórzach tutaj. Hodowaliśmy niektóre zwierzęta i obserwowaliśmy ich rolę na ziemi oraz to, co potrafią zrobić z glebą. Gościliśmy przyjaciół i rodziny, które pomagały nam w pracach domowych i dyskutowały, co robić dalej.
Wiemy więc trochę o tym, co nas czeka w naszej własnej dolinie, tym bardziej, że nie będzie to ziemia obiecana. Jeszcze tylko. Nie będzie mleka i miodu bez mnóstwa ciężkiej pracy. Jednak zawiera dla nas obietnicę. Że możemy skierować naszą energię i zdolności uczenia się na coś, co wydaje się wartościowe. A myśl o podzieleniu się tym z rodziną, przyjaciółmi i gośćmi, którzy zechcą nam pomóc, już napawa nas radością. Jeśli wcześniej dryfowaliśmy, teraz na horyzoncie dostrzegamy ląd.
Będzie tak wiele kolejnych kroków i wielu z nich jeszcze nie wiemy, jak je wykonać, w tym sfinansowanie wymarzonego domu, który ma powstać na starych ruinach, ale wiemy, co zrobić z nogami, w jakim kierunku je skierować i na jakiej glebie mają spocząć.
Więcej w przyszłości…
Michała i Roberta
6 grudnia 2022 r

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































