Życie to luksus

Dec 16 2022
Późnym popołudniem w niedzielę szedłem ulicą Market St. w San Francisco trasą BART.

Późnym popołudniem w niedzielę szedłem ulicą Market St. w San Francisco trasą BART. To była apokaliptyczna scena. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że tysiące ludzi chodziło po okolicy bez planu; bez środków do życia, zaniedbany i wyczerpany.

Wielu starszych i niepełnosprawnych próbowało się ogrzać pod stosami koców. Wokół resztek ludzkich odchodów kręciły się całe rodziny. Zapomniani i całkowicie wykluczeni, mają niewiele do stracenia.

Ponad całą tą nędzą górują nowe błyszczące budynki — wieże z pluszowym i błyszczącym wystrojem. Obiecujące „doświadczenie luksusu”. O zmroku widać wyraźnie, że budynki te mają niewielu mieszkańców. Przez szybę widać tylko kilka rozproszonych świateł.

Parker Apartments on Parker & Shattuck ~ fot. Negeene Mosaed

San Francisco przypomina mi miasto spustoszone przez jakąś wojnę. Sceny te przypominają filmy powojenne, w których tłumy ludzi przemieszczały się w poszukiwaniu schronienia i pożywienia. To widok, który skłania do myślenia i zadawania pytań:

Co nas tu sprowadziło? Co należy zrobić? Jak naprawić tę ludzką tragedię?

Powiedziano nam, że musimy budować, budować i budować jeszcze więcej, aby zająć się rzekomym kryzysem przeludnienia w mieście. W tym momencie nawet przechodzień mógł zobaczyć, że te budynki nigdy nie były przeznaczone dla przeciętnego San Francisco. Co się stało z całym szumem i pilną potrzebą wypchnięcia mieszkańców starych budynków do budowy nowszych, bardziej wyszukanych jednostek o rynkowej cenie?

Jak mówią ostatnie statystyki, współczynnik pustostanów w budynkach w mieście sięga ponad 15%*. Według raportu opublikowanego w październiku 2022 r. Przez miejskiego analityka ds. budżetu i legislacji, co dziesiąty lokal w San Francisco jest pusty. Na ulicach miasta jest cztery razy więcej pustych domów niż bezdomnych.

Potrzeba budowania coraz lepszych, nowszych, bardziej luksusowych apartamentów wydaje się być kolejnym aspektem wydobywczej natury rynku. Wybudowane jednostki przynoszą korzyści budowniczym, pośrednikom w handlu nieruchomościami i zarządzającym aktywami z portfela kolejnego multimilionera lub miliardera. Wydrążanie kultury, społeczności, żywiołowości… na drodze do zaspokojenia potrzeby wydobycia większego bogactwa z tego, co my, społeczność, budujemy w naszych przestrzeniach przez długie lata ludzkiej pracy.

Jest rzeczą oczywistą, że wysokie ceny nieruchomości i złudzenie, że jest ich niedobór, sprawiły, że wszyscy ogarnęli szał, by budować dla tego, kto zaoferuje najwięcej. Tymczasem wszyscy nasi zaufani przywódcy polityczni śpiewali melodię „podaż równa się popytowi”. To proste równanie wygodnie pomija najbardziej stałą zmienną: chciwość . Zgodnie z regionalnymi limitami alokacji potrzeb mieszkaniowych, które należało spełnić. Te same historie opowiada się nam w Berkeley.

Nasze śródmieście jest teraz domem dla wielu żurawi zajętych budowaniem kolejnej, błyszczącej nowej wieży. Jednak kiedy przechodzę obok The Parker z jego retro-nowoczesną fasadą, widzę niewiele włączonych świateł. Duży szyld na zewnątrz siłowni Equinox na parterze przedstawia narciarza wodnego z dużym napisem „ŻYCIE JEST LUKSUSEM”.

Na szczęście w ostatnich wyborach w Berkeley i San Francisco przytłaczającą większością głosów uchwalono przepisy dotyczące podatku od wakatów. Wskazuje to, że ludzie stają się świadomi fundamentalnej potrzeby ochrony naszych miast przed dalszym gromadzeniem naszych mieszkań i przestrzeni. Daleko nam jeszcze do pogodzenia potrzeby schronienia z finansjerizacją rynku mieszkaniowego. Dlatego ważniejsze niż kiedykolwiek jest kwestionowanie naszych wybranych przywódców, ich retoryki i decyzji.

Ten artykuł został po raz pierwszy opublikowany w Berkeley Times 15 grudnia 2022 r.