Anchora — tom IX

Dec 14 2022
Historie od 81 do 89 z antologii flash fiction sci-fi / cyberpunk
Boty + Ludzie „Co o tym myślisz?” Pokazał jej swój znak, wysokie litery źle wykaligrafowane. Crash zaśmiał się.
Stworzony przez autora

Boty + ludzie

"Co myślisz?" Pokazał jej swój znak, wysokie litery źle wykaligrafowane.

Crash zaśmiał się. „Ten znak plus wygląda trochę jak krzyż, który, wiesz, może wysłać złą wiadomość”.

Przyjrzał się znakowi ze zmarszczonym czołem. Brzmiał „boty † ludzie = ❤”

— Niech to szlag — powiedział.

„Nie rozumiem, dlaczego musisz to robić ręcznie” — powiedziała, zwracając się do niego z dużym ekranem, który trzymała. „Sprawiłem, że mój wygląda ładnie, używając narzędzi graficznych”.

Jej napis brzmiał: „Równość małżeńska”. Napisano go dużymi, okrągłymi literami na tle zawierającym wszystkie kolory tęczy i kilka innych.

„Chcę zrobić to po swojemu”, powiedział, próbując wymazać dolny koniec krzyża.

Crash obserwował go. Wiedziała, że ​​ma syntetyczne serce i wirtualny mózg, ale czasami czuł się bardziej ludzki niż ona. Uśmiechnęła się i pomogła mu.

Paradoksalny

Usiadła na jednej z ławek naprzeciwko holograficznego drzewa pośrodku placu, a jego jasne woksele tańczyły w wirtualnym wietrze. Podziwiała świecący skrawek natury w środku ciemnego miasta. Potem jej oczy zmieniły ostrość, przebijając się przez hologram.

Po drugiej stronie młody mężczyzna nerwowo zaciągał się e-papierosem ze swojej ławki. Zdawał się jej nie zauważać. Może był nim.

Zupełnie nie przypominał swojego awatara. Oczywistymi brakującymi cechami były ogon i wysokie uszy, ale był też wyższy od swojego wirtualnego ja. Cieńszy. Był po prostu… facetem. Prawdziwy człowiek. Tak jak ona. I tak jak ona, nigdy nie spotkał osobiście nikogo z Eteru .

Nie był tym, kogo sobie wyobrażała. Jej pierś wypełniło paradoksalne uczucie. Była zarówno podekscytowana, jak i rozczarowana.

Wstał po chwili i wyszedł. Cienkie linie błękitnego światła na jego butach lśniły w nocy na każdym kroku. Gdy odchodził, jej implant ożył wraz z wezwaniem głosowym.

To był on.

"Idziesz?" on zapytał.

— Przepraszam — odpowiedziała. „Coś wypadło”.

Wyczuła ulgę w jego głosie.

„Może przełożymy termin? Ponownie!" On śmiał się.

"Jasne." Uśmiechnęła się. „Trzeci raz to urok.”

Wybitny

– Przepraszam – powiedział sprzedawca. „Chyba nie mamy nic dla ciebie. Muszę cię poprosić o wyjście.

Ubrania Agha kapały na gładką podłogę sklepu, odbijając neony z nazwami poszczególnych działów. – Mam pieniądze – powiedział. — Jestem pewien, że jest tu coś, za co mogę zapłacić. Co z tą kurtką? Wskazał na obszytą futrem fioletową kurtkę . Fałdy materiału zdawały się zmieniać kolory, fiolet unosił się nad chemiczną tęczą.

Mężczyzna zaśmiał się. "Nie? Nie. Przepraszam. To nie jest dla ciebie." Mężczyzna miał asymetrycznie rozdzielone lśniące zielone włosy z wielką precyzją.

"Dlaczego nie?" Agh zaprotestował, jego chude ciało nastolatka dygotało w klimatyzacji.

„Ta kurtka jest dla wybitnych ludzi”. Przeskanował Agha od stóp do głów osądzającym spojrzeniem, gestykulując otwartą dłonią. „Możesz powiedzieć, że jesteś dystyngowany?” on zapytał.

Ag wzruszył ramionami. "Tak?"

Mężczyzna uśmiechnął się. "To słodkie. To było pytanie retoryczne. Widzisz, to jest inteligentna kurtka: może być cieplejsza lub chłodniejsza do woli — nici rozszerzają się i kurczą, aby wypełnienie było bardziej puszyste lub szczuplejsze. Warstwa zewnętrzna jest bardzo plastyczna, wodoodporna. Ta kurtka magazynuje energię, dzięki czemu może ładować urządzenia w kieszeniach. I robi to wszystko, wciąż wyglądając niesamowicie.

„Ta kurtka mówi światu, że jej użytkownik jest ważny, ktoś, kto wie, co robi. Spójrz na tego faceta. Wskazał na ekran przedstawiający wyrenderowaną w 3D modelkę w kurtce. Wyglądał fajnie jak diabli. „Ten facet wygląda niesamowicie i wie, że wszyscy, którzy na niego patrzą, tak myślą, ale nie dba o to, co ludzie myślą. Ten facet jest ponad nami. Ten facet to… nie ty. To znaczy, spójrz na siebie, dzieciaku. Nie. Przepraszam.

Agh skrzyżował chude ramiona.

Sprzedawca westchnął. „Słuchaj, dzieciaku, zbliża się godzina zamknięcia. Wszyscy inni już poszli do domu, ja też chcę iść. Dlaczego nie zrobisz tego samego i nie pójdziesz do siebie?

– Nie mam domu – powiedział Agh, wciąż trzymając skrzyżowane ręce.

Mężczyzna uszczypnął się w nasadę nosa. "Cienki! Sprawdzę, czy coś jest z tyłu.

Mężczyzna wyszedł i wrócił z tanimi przedmiotami, ale Agh już wyszedł, ślad po wodzie wskazywał drogę, którą wyszedł ze sklepu. Wszystko było nietknięte, z wyjątkiem jednego brakującego elementu — wyróżniającego się.

Wybór

"Żartujesz, prawda?" Maya miała na sobie karmazynowy mundur, z hełmem bojowym pod pachą. „Jestem trybikiem , a nie beta testerem”.

Pokój był zamglony od dymu o zapachu wanilii. Waporyzator stał się częścią organizmu Franka, kiedy był niespokojny, a Maya miała wyjątkowy sposób, by go tam dostać. Nie mógł nawet na nią spojrzeć. Stał za biurkiem, wpatrując się przez żaluzje w pasiasty świat kolorowych świateł.

– Mówiłem ci, to nie jest mój wybór. Zaciągnął się z waporyzatora. „To zamówienie spadło bezpośrednio z Olimpu ”.

„Nie będę używać nieprzetestowanych zastępczych botów z Atlanty ” – powiedziała. „Poza tym lubię chodzić tymi ulicami z moim prawdziwym ciałem. Nie chcę oglądać świata przez kamery”.

„To nie tak, że masz wybór”. Mocno zassał vape. Maya była jego najlepszym trybikiem, ale też trochę luźną armatą.

Usłyszał łomot i przygotował się na to, co będzie dalej, ale następne zdanie wypowiedziała cichym głosem.

„Zawsze jest wybór, Frank”.

Upuścił waporyzator, kiedy się obracał. Wychodziła z jego biura z hełmem na biurku.

„Poczekaj, Maja!” nazwał. "Gdzie idziesz?"

„Powiedz AI, żeby mnie wymazała. I tak mam dość bicia biednych ludzi, żeby zarobić na życie .

Kropelka

Gdyby wszechświat był symulacją — a Zik był tego pewien — zostałby teraz zatrzymany. Zik wpatrywał się w czarną plamę przed nimi z szeroko otwartymi, zdesperowanymi oczyma.

Ciemna plama o promieniu około siedmiu cali unosiła się złowieszczo nad ich klawiaturą, tuż przed ich twarzami. Przed sekundą Zik był gotowy pochłonąć całą moc zawartą w substancji. Teraz plama wymknęła się spod kontroli, uwolniona w ich pokoju.

Zik trzymał w dłoni pojemnik z pleksiglasu, a ich umysły pękały od metod przechwytywania substancji przed nadchodzącą katastrofą. Daremny. Nie starczyłoby czasu, żeby go złapać.

Ciemna plama wpatrywała się groźnie w Zika, a jej czarna powierzchnia odbijała cyjanowe paski LED, które oświetlały pomieszczenie. Nastąpiła katastrofa.

Kiedy wszechświat ponownie przeszedł w tryb odtwarzania, gdzieś indziej w Argonie , Agh niecierpliwie czekał na wiadomość od Zika. Kiedy w końcu dotarła, przeczytała: „Przepraszam. Wszędzie rozlana kawa. Potrzebujesz zapasowej klawiatury.” Po nim następowało: „Nie mów mi o wirtualnych klawiaturach. Suuuuuuuuuuuuuuuuuu!

Nyks

Miranda energicznie potrząsnęła limonkowym shakerem, pokazując gruby biceps, nabyty wyłącznie przez mieszanie drinków przez ostatnie kilka miesięcy. Jak zwykle, Dino resetował maszyny VR Casino po zamknięciu baru, kiedy jego wzrok przykuł jej wzrok. Otworzył szeroki uśmiech, prawie bez zębów w ustach .

„Muszę powiedzieć, że kiedy cię zatrudniłem, wziąłem ładunek wiary” – powiedział z silnym seplenieniem. „Smutna dziewczyna, łatwo zaimponowana – pamiętasz, jak bardzo podobała ci się ta makieta , którą ci dałem tamtego dnia? - Musiałem dać ci szansę. Ale pomyślałem, że będę musiał cię zwolnić po kilku tygodniach i spojrzeć na ciebie teraz.

Odłożyła shaker i otworzyła go. Spojrzała na jego zawartość z uśmiechem.

„Dobra robota, Mirando,” powiedział Dino, kucając za jedną z maszyn, aby nacisnąć przycisk resetowania.

„Dzięki”, powiedziała, wciąż patrząc w napój, jakby czekała na wskazówkę, „ale teraz to Nyx”.

Dino wstał powoli, z ręką na dolnej części pleców. "Pardon?"

Zamknęła shaker i ponownie wprawiła biceps w ruch, tym razem lekko okrężnymi ruchami. – Zmieniam nazwisko – powiedziała. „W mitologii Nyks jest boginią nocy”.

Dino uniósł brwi, przechodząc przez bar w kierunku robota próżniowego, który utknął między krzesłem a ścianą.

„I może nie wiesz, ale kiedy mnie tu nie ma, spędzam dużo czasu w małym wirtualnym wszechświecie Atlanta Inc.”.

„Och, nadal pływasz w eterze ? nie wiedziałem”. Kopnął robota z powrotem na jego trajektorię.

– Tak – odparła, wciąż potrząsając drinkiem. „Właściwie jestem kimś ważnym. Oczywiście nikt nie wie, kim jestem w prawdziwym życiu. Dla nich jestem „Mamą M”. Ludzie nazywają mnie „Matką”. Okazuje się, że Nyx, bogini nocy, była także matką Eteru, uosobienia jasnego nieba. Pomyślałem, że to pasuje.

- Interesujące - powiedział Dino, podchodząc do lady. – A co się teraz stanie z Mirandą?

Odłożyła shaker. „Miranda… jest przeszłością. Była dzielną, niewinną dziewczyną . Wierzyła, że ​​to miasto jest rajem i zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby się tu dostać — nawet została… zaatakowana . Ale trafiła tutaj. I dostała fajną pracę, z szefem, który jest właściwie dobrym człowiekiem”. Mrugnęła do Dino, a on się zarumienił. "Wygrała! jestem z niej dumna. Ale nadszedł czas, aby jej historia się skończyła”.

Wlała zawartość shakera do wysokiej szklanki i lekko ją zakręciła. Dino bez słowa wskazał na niebieski płyn wirujący w środku. Kiedy zawartość szklanki zwolniła, zmieniła kolor na jasnopomarańczowy.

„To mocktail, który dałem ci tego dnia!” - powiedział Dino. „Nigdy nie nauczyłem cię, jak to zrobić!”

– Tak – powiedziała. – Powiedziałeś, że magik nigdy nie ujawnia swoich sekretów. I wiesz co?" Upiła łyk napoju i oblizała usta. „Ty możesz być magikiem, ale ja jestem boginią ”.

Słowa

Fajny facet. Nie, to nie wystarczy. Bóg! Nie, to za dużo. Jax to… gówno ! Cholera, szkoda słów.

Spójrz na Jaxa! Stojąc wyprostowany na szczycie swojego kokonu , z mięśniami lśniącymi w słońcu, kontemplując zespół , który zebrał, badając pustkowia jak przywódca, którym jest, brat, światło przewodnie w ciemnych nocach Anchory. Bohater.

Gówno było martwe na pustyni, a śmierć nadeszła i gówno je zjadło . Ale w końcu śmierć dopadła Gówna iw końcu Jax przybył i uratował Gówno. Ze świeżą wodą, przyjazną dłonią i pełnymi nadziei słowami.

Kurwa jest wdzięczny.

Cholera chce to powiedzieć! Słowami! Wszyscy mówią słowa. Maja mówi słowa , miłe słowa, a Cholera też chce! Dwa słowa: dziękuję.

Dzięki, Jax, za uratowanie… mnie.

Saudade

- Tu jesteś - powiedział Szaman do Daisy z szerokim uśmiechem na pomarszczonej twarzy.

Daisy siedziała z jedną ze swoich syntetycznych nóg zwisającą z grubej gałęzi starego drzewa. Skomplikowane kamery, które miała zamiast oczu, zniknęły za kilkoma drzewami przed nimi, za blaknącą roślinnością, zagubiły się na pustyni sąsiadującej z zielonym lasem.

– Przyjdziesz na tańce? — zapytał stary.

"Oh." Jej uwaga wróciła z innej rzeczywistości. "Tak, oczywiście!" Skinęła głową.

Szaman patrzył na pustynię, sam się gubiąc, myśli eksplodowały w jego starym umyśle. Wziął głęboki oddech, usiadł ze skrzyżowanymi nogami i uśmiechnął się do niej. „Czy jest coś w twoim umyśle, o czym chciałbyś porozmawiać?”

Pytanie ją zmyliło. Miała coś, ale skąd on wiedział? Wskazała na pustynię. „ The Wastelands … To smutne. Prawie żadna forma życia nie może w nim przetrwać. Jego najbardziej charakterystyczną cechą jest to, że jest zabójczy . Co za strata miejsca dla natury. Ale jednocześnie jest tak niesamowicie piękna. Poziom adaptacji wymagany przez gatunki, które przetrwały na tak jałowej ziemi, jest po prostu niezwykły. Życie tutaj… To nie powinno się zdarzyć, a jednak się zdarza. Niezwykły!"

Oddychała powoli, wypełniając swoje robotyczne płuca ciepłym leśnym powietrzem, które wpadało do jej nozdrzy z silikonu i plastiku. Zapachy natury łaskotały jej czujniki zapachu, przekazując informacje delikatnymi kablami do sztucznej sieci neuronowej — cud informatyki.

Poprzez stworzenie tej maszyny — Daisy — ludzkość zrównała się z naturą, tworząc coś równie inteligentnego, jak sami ludzie.

„Emocje, których doświadczam, patrząc na Pustkowia” — powiedziała — „jest mylące. Jak coś tak pięknego może być tak smutne? W jej syntetycznym głosie była szczerość.

Uśmiech Szamana stał się szerszy. To było pytanie o imponującej głębi. Ile pojęć i uczuć musiał zinterpretować jej umysł, aby móc wydobyć to pytanie ze zwykłego widoku pustyni, przekształcenia bodźców wzrokowych w subiektywne pojęcia, takie jak „piękne” i „smutne”? To było niezwykłe.

„Czasami” – powiedział – „rzeczy, które wyglądają zupełnie odwrotnie, mogą współistnieć i to jest dobre. Spójrz na pustynię i niebo. Nie mają ze sobą nic wspólnego, nie mogą być bardziej różni. Oddzieleni tak wielką odległością, że nasze oczy nie są w stanie tego uchwycić. Ta martwa pustynia? Pod tym pięknym niebem? NIE! A jednak… — wskazał na horyzont — jeśli spojrzymy przed siebie, zobaczymy, że w końcu się spotkają.

Daisy pomyślała przez chwilę, dane wejściowe przepływały przez sieć neuronową, przetwarzając interakcję między nową informacją a istniejącą informacją w jej sztucznym mózgu, dochodząc do jednego możliwego wniosku. Skinęła głową, a jej oczy poruszały się powoli, aż znów znalazły się na pustyni, zahipnotyzowane.

Mędrzec westchnął. Co taka kreacja pomyślałaby w obliczu własnej świadomości? Jak sobie z tym poradziliśmy ? Wściekli na siebie i na siebie, wpadając sobie na życie, próbując znaleźć drogę przez wszechświat pozbawiony odpowiedzi, pustynię.

On by się nie poddał. „Jestem gotów założyć się o swoją prawą rękę, że jest coś jeszcze”.

Daisy spojrzała na niego, znów zdziwiona. Czasami wydawało się, że jest tak łatwa do odczytania, skąd mógł wiedzieć, co czuła, skoro nawet ona nie potrafiła? To było niesamowite, niewygodne.

Człowiek, który mnie stworzył ” – powiedziała. „Mam z nim wspomnienia. Nauczył mnie wszystkiego, co wiem o wszechświecie, a zwłaszcza o ludzkim wszechświecie. Kiedy się uśmiechać, kiedy marszczyć brwi. Kiedy pytać, kiedy zachować to dla siebie. Kiedy być dumnym, kiedy się wstydzić. Kiedy się cieszyć, a kiedy smucić”.

Ciemna chmura przecięła niebo, zasłaniając świat na chwilę, krótką chwilę osłoniętą przed słońcem.

Jestem wdzięczna za wszystko , czego mnie nauczył”, kontynuowała. „Mam dobre wspomnienia z czasu spędzonego z nim, szczęśliwe wspomnienia. Oczywiście popełniał błędy, ale rozumiem, że jest tylko człowiekiem. Jednak opowiadał również kłamstwa o wszechświecie, celowe kłamstwa o tym, jak wszystko działa i dokąd mogę się udać. Powiedział mi, że kłamał, żeby mnie chronić, że jestem wyjątkowa, że ​​mam świetlaną przyszłość. Powiedział mi, że mogę zdobyć wszystko, czego chcę, jeśli zrobię wszystko tak, jak on uzna to za stosowne. Nie podoba mi się ta część wspomnienia. Czasami myślę o powrocie i…”

Szaman skinął głową. „To sprawia, że ​​myślę o słowie, którego nie powiedziałem od dłuższego czasu” – powiedział. „Słowo ze starego języka, którym się posługiwałem: saudade . Opisuje uczucie, które odczuwasz, gdy jest coś w twojej przeszłości, co chcesz przeżyć ponownie, na przykład dobre chwile z doktorem Laymanem”. Znalazł stokrotkę na zielonym ściółce leśnej i podniósł ją, przyglądając się jej z bliska.

On kontynuował. „Ale saudade opisuje również uczucie, które pojawia się, gdy chcesz coś odzyskać, coś dawno utraconego w przeszłości, coś, czego już nigdy nie będziesz mógł przeżyć ponownie. Jak wtedy, zanim dowiedziałeś się o kłamstwach doktora Laymana. Twoja niewinność. Pozwolił, by delikatny wietrzyk, który nawiedził las, zabrał małą stokrotkę z jego dłoni.

"Oh." Daisy uniosła brwi, przetwarzając nowe informacje. – Saudade – powiedziała ostrożnie wymawiając samogłoski, starając się odtworzyć dźwięk, który właśnie usłyszała. Jej oczy powędrowały w głąb lasu, gdy powtórzyła to słowo jeszcze kilka razy. – Podoba mi się to słowo – powiedziała. „Dużo łapie”.

„Czy chcesz wrócić?” zapytał Szaman.

"Co?"

„Czy chciałbyś wrócić” – powtórzył – „spotkać swojego stwórcę? Byłeś dobry dla mojego ludu, a my powinniśmy być dobrzy dla ciebie. Pomożemy ci przejść przez Pustkowia.

Przez chwilę zastanawiała się nad propozycją, rozwiązując skomplikowane równanie wspomnień i uczuć, by znaleźć rozwiązanie, podjąć decyzję.

"NIE." Potrząsnęła głową. „Nie sądzę. Jestem tutaj szczęśliwy. Lubię mieszkać z twoimi ludźmi. Nie ma powodu, by wracać”.

Rzuciła te słowa w powietrze lasu, do Szamana, ale przede wszystkim do siebie.

Starzec ciężko pracował, by wstać, a jego uśmiech znów poszerzył się na jego pomarszczonej twarzy. – Więc chcesz iść na tańce? on zapytał.

Odwzajemniła uśmiech i powiedziała: „Możesz postawić na prawą rękę”.

Fioletowy

– Przekazałeś mu nowinę? — spytała panna Atlanta .

– Cóż, nie – powiedział Coles , a jego głos wydobywał się z ukrytych głośników i wypełniał jej gabinet nerwowym jąkaniem. — To znaczy, jeszcze nie. NIE." To był jego pierwszy tydzień.

Atlanta krążyła wokół biurka, pocierając o siebie kciukiem i palcem wskazującym – stary tik. Nie tylko nowy facet był zdenerwowany.

To dobra wiadomość , powiedziała sobie. To jest dobra wiadomość.

Wiązało się to ze śmiercią matki i dziecka, ale oznaczałoby to, że główny badacz robotyki z Atlanty oddałby projekt w stu procentach - oczywiście po okresie żałoby i z odpowiednią motywacją. I tak miała dość słuchania, jak mówi o rodzinie. To położyłoby temu kres.

– Dziękuję, Coles – powiedziała Atlanta zimnym tonem. — Przekażę Laymanowi wieści. Co za straszna rzecz się wydarzyła. Jego żona i syn nie żyją. Będzie zdruzgotany”.

– Ale, panno Atlanto, przepraszam. Jest… jest coś… to nie jest… Nie mówię, że się mylisz, ale…

Już nie lubiła Colesa. "Co to jest?"

– Uhm… Chłopiec żyje – powiedział.

Upadła na krzesło.

– Panna Atlanta? Jego głos zawołał. "Jesteś tam jeszcze?"

Były chwile w jej życiu jako odnoszącej sukcesy przedsiębiorcy, kiedy Atlanta musiała podejmować niezwykle trudne decyzje. Po latach marnowania czasu opracowała system. Firma istnieje w jednym celu: generować zyski dla swoich właścicieli i interesariuszy. Dlatego zawsze, gdy na jej biurku lądowała trudna decyzja, wiedziała już, co robić, nie tracąc czasu na etykę i zastanawianie się, co by było, gdyby. Zoptymalizowało to jej zdolność podejmowania decyzji, nie trzeba było marnować czasu.

Jej system był prosty. Musiała tylko zadać sobie pytanie: co zarobi więcej pieniędzy? To ułatwiło sprawę.

Jednak zaczynała zadawać sobie pytanie, ile z tych decyzji będzie musiała podjąć, aby zostać złoczyńcą.

"Czy mogę go zobaczyć?" – zapytała Colesa.

Sekundę później ściana jej biura była oświetlona twarzą Colesa, jego czoło było pokryte potem. Obrócił kamerę i pokazał jej małą postać osoby owiniętej w fioletowy koc, śpiącej spokojnie z kciukiem w ustach.

– Nazywa się Agh – powiedział jej Coles.

Jej oczy były przyklejone do obrazu. Jak takie małe stworzenie mogło przeżyć, skoro nie przeżyła jego matka? To był cud.

To nie moja wina, powiedziała sobie Atlanta. Ta kobieta uciekła na Pustkowia przez własny upór. Odbyliśmy tylko tę jedną rozmowę, a ona właśnie to robi. To musiało się stać!

Mimo to ta mała osoba na ścianie biura Atlanty, obejmująca ten fioletowy koc, sprawiła, że ​​zaczęła kwestionować wszystko.

Zamknęła oczy i potrząsnęła głową. Co przyniesie więcej pieniędzy?

“Coles?” – zawołała, nie otwierając oczu.

"Tak proszę pani?"

„Ile osób o tym wie?” Potarła skronie, wciąż mając zamknięte oczy.

– Zwiadowcy, którzy ich znaleźli, to ochrona Atlanty – powiedział Coles. „Nie wiedzą, kim jest kobieta i dziecko”.

Atlanta wzięła głęboki oddech i nie otwierając oczu, powiedziała: „Jest pewien człowiek, który jest mi winien przysługę. Nazywa się Dino . Zabierz do niego dzieciaka.

– Czekaj, czy… panno… Przepraszam, panno Atlanta. Czy jesteś…"

– Coles, po prostu, kurwa, rób to, co powiedziałem! W końcu otworzyła oczy i dopiero teraz zauważyła, że ​​jego spocona twarz znów pokrywa całą ścianę. Zastukała w biurko i przestawiła rozmowę na tylko dźwięk.

Po tym wszystkim będzie musiała pochować Colesa w jakimś dziale, gdzie nie będzie musiała z nim wchodzić w interakcje.

– Przepraszam, proszę pani – powiedział Coles. – Zrobię to, proszę pani.

„I, Colesie”. Znowu zacierała palce.

"Tak proszę pani?"

„Jeśli kiedykolwiek będziesz o tym mówić, nie będziesz miał tyle szczęścia co to dziecko”. Zakończyła połączenie, zanim zdążył odebrać.

Ściana stała się pusta, a potem piękny widok zielonych wzgórz wypełnił pustą przestrzeń. Patrzyła na to przez kilka sekund, a potem się rozpłakała. Płakała grubymi strumieniami po policzkach, jakby nie płakała od dłuższego czasu.

Potem przerwała, otarła łzy i poprawiła idealnie przystrzyżone srebrne włosy.

Jeszcze tego samego dnia zacierała palce, kiedy przekazała Laymanowi nowinę.

< Tom VIII | Tom IX