Katalizator
W jego sytuacji nie było nic wyjątkowego. Miliony ludzi przeżyło już tę samą udrękę, a kolejne miliony miały nadejść. Nieświadomy ich zmagań, świat nie chciał pisać wierszy ani śpiewać pieśni pochwalnych. Nie istniało nic, co mogłoby upamiętniać ich bitwę. Choć niewidoczny gołym okiem, szalał na całym świecie z niepokojącą szybkością.
Cierpienie dręczyło go na jawie, pozbawiając go wielu przywilejów. Jego rodzinna narracja została zagrożona, a jego dawny styl życia zburzony, co sprawiło, że kontakt ze światem był coraz trudniejszy.
Decydując się na przejście trudniejszej trasy z nieznanych powodów, postanowił przeszukać odpowiednią literaturę w poszukiwaniu współczesnych teorii rządzących wszelkimi związkami między neuroprzekaźnikami. Co do grosza, co do funta, to jego wysiłki wcale nie uczyniły go mądrzejszym. OCD, GAD, lęk napadowy, lęk o zdrowie — te kategorie prawie go nie dotyczyły, ponieważ cierpiał na nie sporadycznie i bez wyjątku.
Jego próby znalezienia ulgi zaczęły się kilka miesięcy temu, kiedy próbował zwiększyć regulację swojego mechanizmu serotoninowego, poprzez selektywne hamowanie odpowiednich receptorów, porzucając zestaw narzędzi farmakologicznych. Nieufny wobec współczesnych rozwiązań, rozpoczął samotną pielgrzymkę.
Wkrótce zdał sobie sprawę z szerszej złożoności, która wiązała ze sobą układ glutaminianu i wszystkich zmian związanych z ekspresją gabaergiczną lub syntezą dopaminy. Dowiedział się o stanach zapalnych osłonki mielinowej i odkrył skrajne hipotezy dotyczące szybkiej neuroplastyczności, która zależała od doświadczeń podobnych do napadów padaczkowych. Miał nadzieję, że na dobre poradzi sobie z wadliwym okablowaniem, ponownie uruchamiając podstawową nierównowagę. Bez względu na koszty!
Wykorzystując grzyby grzybopodobne wyhodowane w szafie zaprzyjaźnionego biologa, postanowił przetestować pewne założenia i spożyć dawki, które wcześniej uważano za wyjątkowo szkodliwe.
Wspomagany amatorskimi dociekaniami, uzupełniał inne składniki i techniki, mając nadzieję na inny wyraz swojej neurochemii. Jednak kilka minut później zmiany potoczyły się w spokojnym tempie. Jego objawy ustąpiły na krótko, po czym wróciły do poziomu wyjściowego, niszcząc ostatnią strzępkę nadziei. Całe czytanie, całe rozwiązywanie problemów… Wszystko poszło na marne. Ale czego się spodziewał? Być może pychą było wyobrażanie sobie, że jest inaczej.
Siedząc na sofie, jego wzorzec myślowy powrócił do znajomego dołu.
Ale tam, w rozległym morzu identyczności, coś zapaliło się po raz pierwszy. Jego umysł był jałowy, a wzrok niepokojący, co wskazywało na głęboką zmianę. Zaczęło pojawiać się fenomenologiczne doświadczenie, które można opisać jedynie jako boskie przebudzenie. W mniej niż minutę rozwinęło się to sekwencją staccato, obejmującą całą jego wewnętrzną jaźń.
Objawy niepokoju zaczęły się nasilać, by ulec nowym zjawiskom wewnętrznym, które potraktowały go życzliwie. Z minuty na minutę jego wewnętrzny dialog się zmieniał. Doświadczając pozytywnej zmiany nastawienia, uspokoił swój wewnętrzny głos.
Dzięki łasce swojej uporządkowanej neurochemii poczuł rozwój nowych umiejętności, które stały się intuicyjne i wszechobecne. Twórcze wzorce myślowe napinały się jak nowo odkryta muskulatura, aby jeszcze bardziej uporządkować jego neurofizjologię. Miliony bramek otwierały się i zamykały, aby wspomóc szybkie zaburzenia paliwa neuronowego. Potem, w środku tego przebudzenia, uświadomienie sobie uderzyło mocniej niż pociągi przez ścianę z cegieł — nie był pewien dokładnego mechanizmu, ale był w stanie ułożyć swój wzorzec myślowy, aby zinternalizować każde doznanie dostępne w repertuarze ssaków.
Gdyby naukowcy obserwowali jego mózg w tym konkretnym momencie, byliby zdumieni nie do pojęcia. Intensywna ilość wyładowań nerwowych podczas doświadczeń podobnych do napadu wydawałaby się lotem komara w porównaniu z brzęczeniem ula. Zmiany były znacznie subtelniejsze i znacznie gęstsze niż to, co współczesna nauka mogłaby kiedykolwiek zrozumieć.
Jasna myśl pojawiła się i płynnie przeniknęła przez samą tkankę rzeczywistości. Zdobył nowe zrozumienie poprzez czystą kontemplację, tworząc modele teoretyczne, aby zmodernizować jego specyficzne dolegliwości.
Co zaskakujące, jego szybki sposób myślenia na tym się nie skończył. Osiągając po raz pierwszy od lat spokój podobny do zen, jego ciekawość została uwolniona dzięki połączonej sile fal lawinowych. Uwolniony od udręki, która teraz wydawała się odległa i zwyczajna, jego umysł zagłębiał się w inne kierunki, niezrozumiałe dla każdego żyjącego wcześniej człowieka.
Jego ciekawość, jak przeszywająca włócznia, przebijała każdą ideową ścianę w wielu kierunkach. Przez chwilę rozważał problemy matematyczne, a jego zrozumienie rozszerzało się do granic jego rozumu, aby pomieścić odpowiedź. Nieprzeszkolony w tych dyscyplinach, wymyślał zupełnie nowy model teoretyczny, który miał pomóc w jego dociekaniach. Świeży sposób patrzenia na świat dzięki przypadkowemu instrumentalnemu podejściu. Taki, który zadowoli najbardziej doświadczonych uczonych, a nawet zachwyci ich.
Fakt, że nie był formalnie wyszkolony, nie miał znaczenia. Kształtowanie i dojrzewanie wzorców myślowych zajęłoby lata; dziesiątki lat, aby zainspirować nowatorski pomysł. Z pewnością ani jednej minuty — tyle wystarczyło, by rozmyślał nad dziwacznymi tematami, zbyt odległymi, by przeciętny człowiek mógł je mgliście pojąć. Jego umysł płynął teraz elegancko przez morze informacji, często kwestionując granice między jego własnymi myślami a strukturą rzeczywistości. Przez chwilę byli ze sobą połączeni.
Kiedy w przyszłości historycy będą zastanawiać się nad jego kwalifikacjami, brak referencji może okazać się szkodliwy dla jego zdolności do zmian. Uwolniony od kajdan i formalnych struktur, jego umysł stał się elastyczny dzięki parabolicznej krzywej.
Wkrótce cuda kosmosu wydawały się powtarzalne, a on pragnął więcej danych. Tęsknił za chaotycznymi istotami, takimi jak on sam, które mogłyby wytrzymać, a nawet przewyższyć jego dowcip.
Dzięki swojej podstawowej konfiguracji miał teraz dostęp do komputerów oddalonych o tysiące mil i dowolnie naginał ich polecenia operacyjne.
W rezultacie jego palce bawiły się pionierskimi osiągnięciami techniki obserwacyjnej. Wpisując polecenia na stworzonym przez siebie interfejsie, wykorzystał mechaniczne oko ludzkiego kolektywu do obserwacji kosmosu w sposób wcześniej niewyobrażalny. Wkrótce rozległa pustka zaczęła wypełniać się iskrami hałasu.
Próbując uleczyć własną samotność i niepokój, na stałe wyleczył ludzką zbiorowość. Po raz pierwszy w znanej historii, z perspektywy wyewoluowanej małpy, wszechświat nie był już pusty. Wręcz przeciwnie! Wylewało się z nieskończonych głosów, emitowanych przez niezliczone częstotliwości, media i formy inteligentnego życia.
Od bezdennego więzienia, które sam stworzył, do ekscytującej treści międzygwiezdnej paplaniny, podróż trwała zaledwie chwilę. Pozornie nieprawdopodobne, było statystycznie nieprawdopodobne jak wszystko inne. Wspomagana przez tysiąclecia ewolucji, materia na Ziemi potrzebowała niezliczonych iteracji, aby znaleźć drogę i połączyć się z inną materią w odstępie eonów.
Z podniesionym teraz jarzmem miał zamiar zamanifestować swój potencjał, kierując się nieustraszenie w kierunku osobliwości. Chwila obecna, niosąca wystarczającą ilość danych, znaczenia i lekkości, wystarczyła, by zapewnić niespotykaną satysfakcję.

![Czym w ogóle jest lista połączona? [Część 1]](https://post.nghiatu.com/assets/images/m/max/724/1*Xokk6XOjWyIGCBujkJsCzQ.jpeg)



































