Pachniało magią

Dec 17 2022
„Są poza miastem” – powiedział. Zawróciłem i wróciłem do hostelu, zdecydowany spotkać się z nią następnego dnia, kiedy ona i jej mąż (i jej 3 futrzasty synowie, jak się później dowiedziałem) wrócą do piekarni.

„Są poza miastem” – powiedział. Zawróciłem i wróciłem do hostelu, zdecydowany spotkać się z nią następnego dnia, kiedy ona i jej mąż (i jej 3 futrzasty synowie, jak się później dowiedziałem) wrócą do piekarni.

Radośnie wróciłem do kawiarni następnego dnia po tym, jak ustaliłem, że spędzimy z nią czas nad wiadomościami. Jej mąż przywitał mnie i sprawił, że poczułem się komfortowo, dopóki nie przyjechała. Mokre włosy, uśmiech od ucha do ucha, ostre rysy i niezapomniane ciepło. Była teraz dumnym właścicielem jego domowej piekarni, która pachniała miłością. Kiedy siedzieliśmy i rozmawialiśmy, poświęciła mi niepodzielną uwagę i rozmawialiśmy o dzieciństwie, rodzicach io tym, jak trafiła do tego uroczego miasteczka, poznała tego faceta, który jest teraz jej mężem i dodała skrzydeł jej pasji do pieczenia. Widziałem tę samą 17-letnią dziewczynę, która była moją sąsiadką, tyle że ta miała niesamowitą pewność siebie wojowniczki i ciepło matki razem, promieniujące przez nią.

— Poczęstuję cię, co zechcesz — powiedziała. Kiedy powiedziałem jej, że jestem uczulony na jajka, w ciągu kilku minut - wszystko, co wegetariańskie, świeże i smaczne, zostało położone na stole. Czułam się, jakbym przyszła do siostry do jej domu.

Czasami, gdy jesteś w pełni obecny w rozmowie, możesz zauważyć i docenić rzeczy, które nigdy wcześniej nie przyszły Ci do głowy. Na tym polega piękno bycia w pełni obecnym. „Masz taki piękny głos, zastanawiam się, dlaczego nie parałeś się radiem” – zapytałem. „O nie”, a potem „przepraszam, nie jestem dobra w przyjmowaniu komplementów” wyskoczyło z jej ust, gdy nieśmiało próbowała mi powiedzieć, że zawsze uważała to za męskie. „To właściwa mieszanka seksowności i asertywności, zobacz, czy możesz zmienić perspektywę i teraz spójrz na to w ten sposób. Pokarm do przemyśleń” – powiedziałem.

Następnie ona i jej mąż zabrali mnie do swojego domu, który był bardzo blisko piekarni i wszyscy usiedliśmy po drugiej stronie stołu (z psami, które zajęły swoje miejsca - na łóżku, w rogu pokoju i jeden postanowił wejść rozglądając się po pokoju i węsząc), rozmawiając o ich życiu w górach, jej 3 psach, z których każdy miał odrębną i wyjątkową osobowość, przeszłościach zawodowych jej męża i naszej wspólnej miłości do podróży. Szybko zrobiła gorącą herbatę z hibiskusa dla nas wszystkich, co było jak rękawiczka dla moich zmarzniętych dłoni w tę chłodną górską pogodę. Uparła się, że zrobi to w domu, chociaż tę samą herbatę można wygodnie zamówić w jej piekarni. Jej wrodzona miłość do hostowania wypieków reklam jest jej siłą napędową w pomyślnym prowadzeniu tej piekarni, która przyciąga lojalistów i powracających gości z całego świata. Nic dziwnego, że szybko rozwija swoją działalność dzięki temu, co przychodzi jej naturalnie — goszczeniu, pieczeniu i ciężkiej pracy. Powiedzieli mi, że mają nieruchomość w niecodziennej lokalizacji w górach, a ona dopilnuje, aby wszystkie ustalenia zostały wykonane, jeśli zechcę ją odwiedzić. Obiecałem jej, że pomyśli i dam jej znać, po czym pojechałem do mojego hostelu.

Następnego dnia pojechałem altem na zapomniany przez Boga teren do jej pięknej posiadłości, gdzie zaopiekowano się mną jak królową. Spędziłem 2 najwspanialsze dni w moim życiu w tym pięknym miejscu, które do czasu wyjazdu gościło 2 inne kobiety podróżujące samotnie i parę. To miejsce przypominało wspólny dom rodzinny. „Mam ochotę polecieć na paralotni, chyba jutro pojadę do Bir” – wysłałem jej wiadomość ostatniego dnia pobytu. Następnego dnia byłem w drodze z nią i jej psem schowanym na tylnym siedzeniu, podczas gdy ona zawiozła mnie do swojej posiadłości, ponieważ przypadkowo odwiedziła ją tego samego dnia. Bogini jedzenia uraczyła mnie vada pav na drogach Himachal, którą odkryłem jakiś czas temu. Dobre jedzenie trafia do tych, którzy je doceniają.

Usiedliśmy na ławce na pięknym trawniku posiadłości w Bir, gdzie często przychodziła z psem na „czas dla siebie” z dala od zgiełku pracy i codziennego życia. Popijając herbatę, opowiedziała mi więcej o swojej miłości do pieczenia io tym, że pewnego dnia chciałaby się tego nauczyć zawodowo. Rozmawialiśmy o zdrowych i dziwacznych alternatywach dla zwykłych produktów spożywczych, jej relacji z psem, o tym, jak przełamujemy pokoleniowe procesy myślowe naszych rodzin, jej marzeniu o założeniu większej liczby piekarni na wzgórzach i jej nowym domu w tej części miasta, którą niedawno założona, ponieważ często przyjeżdża do tej posiadłości, aby założyć tu nową piekarnię.

Podczas gdy byłem pochłonięty tymi pięknymi i niezapomnianymi rozmowami, zdałem sobie sprawę, że oboje możemy być na zupełnie różnych etapach i okolicznościach życia, ale jest coś uderzająco wspólnego, co dzielimy i szukamy w tym momencie naszego życia.

W końcu mieliśmy się spotkać.

Czy zauważyłeś blask w oczach tych, którzy wiedzą w kościach, że mają to w sobie? Mam. I to niezapomniane i głęboko inspirujące.