Requiem dla członka paczki

May 01 2023
W zeszłym miesiącu położyliśmy naszego kochanego, ukochanego chłopca, Rocky'ego. To było okropne.

W zeszłym miesiącu położyliśmy naszego kochanego, ukochanego chłopca, Rocky'ego. To było okropne. Zawsze tak jest. Ludzie, którzy kochają zwierzęta, wiedzą, jakie to okropne. Osoby, które tego nie robią, prawdopodobnie nie czytają tego artykułu.

Nie będę cię ciągnął przez ból związany z wypuszczeniem go. Zadawania sobie pytania godzina po godzinie… Czy dzisiaj jest ten dzień? On nadal je! Jego ogon wciąż macha ! Dopóki nie było.

I w końcu nadszedł dzisiejszy dzień. I poszło. I zabrał ze sobą naszego słodkiego, delikatnego Rocky'ego.

Zdjęcie autora

Po czasie widywania go w każdym cieniu, każdym kącie, każdym stosie prania,

Stałem się zagrożeniem z sąsiedztwa. Ponownie.

Stało się to po laboratorium Roxy, kotce Deannie oraz Paco i Zekie, Jacku Russellach.

Zdjęcia Autora

Sąsiedzi, którzy mieszkają tu tak długo jak ja, zaciskają smycze i pędzą, gdy widzą, że nadchodzę.

Ci, którzy niedawno przybyli, oczywiście nie mają pojęcia.

"Spójrz na siebie! Jak jesteś piękna! Jak dobry!" Grucham i mamroczę, biegając za ich zwierzakami. Każde zwierzę. Zadowoleni, że nieznajomy może zobaczyć to, co oni widzą w swoim ukochanym towarzyszu – słodycz, inteligencję, głębię duszy – większość z nich zatrzymuje się i promienieje, gdy niezwykle entuzjastyczna dama kłębi się z Delphine, Sparkym lub Brucem.

Po jakimś czasie psy akceptują, że nie pakuję smakołyków i chcą iść dalej. Lub ludzie muszą wznowić swoje rzeczywiste życie, a spotkanie się kończy. Uśmiechy dookoła.

I tak mija dzień po dniu, tydzień po tygodniu, gdy opłakuję mojego współtowarzysza z sfory, przywłaszczając sobie innych. Odpycham wózki z uroczymi niemowlętami, których nawet nie zauważam, przedzieram się przez ruch uliczny, by zaczepić psy, do których jeszcze się nie łasiłem, napadam na ludzi, którzy być może mają inne rzeczy do roboty. (Oczywiście, kiedy mówię im, że niedawno uśpiłem własne słodkie dziecko, co mogą zrobić. Uśmiechają się smutno, składają kondolencje, czekają. I czekają. Podczas gdy nadal uwielbiam ich psa.)

Pewnego dnia nie będzie już więcej nowicjuszy z sąsiedztwa, na które można by zastawić zasadzkę. Wszystkie psy będą wiedzieć, że jestem tylko mazią i drapię uszy – bez herbatników. I impreza się skończy. Skończy się okres żałoby i uwięzienia tryskających zwierząt. I nadejdzie czas na nowego chłopca lub dziewczynkę. Lub oba.

Zdjęcie autorstwa autora

Ale jeszcze nie teraz.