Serca atomowe

Dec 04 2022
I. Roy przewrócił się pod szorstkim zielonym wojskowym kocem, kiedy do jego namiotu wdarły się pierwsze promienie świtu.

I.

Roy przewrócił się pod szorstkim zielonym wojskowym kocem, gdy do jego namiotu wdarły się pierwsze promienie świtu. Powietrze pachniało rosą i zgnilizną, z odległymi odorami metalu, prochu strzelniczego i dymu, które zawsze były obecne. Amerykański chirurg patrzył na wyniszczoną walką twarz śpiącego kochanka i delikatnie pocierał szorstką brodę, która podkreślała mocną, kanciastą szczękę śpiącego Niemca. Następnie przeanalizował wściekłą czerwono-fioletową bliznę, która biegła od skroni drugiego mężczyzny aż do dolnej części jego szyi. Szrapnel. Rana ich połączyła.

Dwa tygodnie po uratowaniu życia Roy zaryzykował wszystko dla jednej nocy sam na sam z tak zwanym wrogiem. Jednak nie był zbytnio zaniepokojony tą niedyskrecją. Gdyby został złapany, zawsze miał swoją sekretną tożsamość, na której mógł polegać. Rzeczywiście był lekarzem, ale został przydzielony do szpitala jenieckiego po intensywnym szkoleniu w tajnych jednostkach. Roy był szpiegiem i choć bardzo kochał Ottona, nie wahałby się wydobyć od niego przydatnych informacji. A przynajmniej tak sobie wmawiał.

Zirytowany swoimi paranoicznymi myślami teraz, gdy słońce wzeszło, Roy cicho wstał z niewygodnego łóżka. Chwycił swój zestaw przyborów toaletowych i poszedł do jedynego mebla w namiocie, którym była odrapana komoda wypełniona zapasowymi fartuchami chirurgicznymi i sprzętem. Ustawił małe lusterko na grubym płótnie, a potem wyjął brzytwę i mydło do golenia. Kiedy przyłożył ostre ostrze ze stali węglowej do policzka, usłyszał metaliczny szczęk rewolweru Colta. W lustrze Roy zobaczył, jak nagle za jego plecami pojawił się Otto. Pistolet był wycelowany w tył głowy Roya.

„Vergib mir”. Otto wyszeptał, po czym mocno zamknął oczy i pociągnął za spust.

W ułamku sekundy, który nastąpił między kulą wychodzącą z pistoletu a wbijającą się w czaszkę Roya, chirurg zobaczył świecące czerwone kółko otwierające się w jego małym lusterku. Wtedy odziana w skórę ręka wyskoczyła z kręgu i chwyciła go za gardło, wciągając go do szkarłatnego portalu, zanim poczuł jakikolwiek ból.

II.

Goazrich mieszkał wszędzie i nigdzie, ale kiedy miał coś do załatwienia, przebywał w swojej magicznej jaskini wykopanej w marsjańskiej górze, nazwanej przez ziemskich astrogeologów Elysium Mons. Było to urocze miejsce pełne kosmicznych kapliczek, gdzie czarodziej prezentował swoją sztukę. Parał się wieloma mediami, ale najbardziej podobały mu się atomowe portrety. Portrety, które skonstruował, przedstawiały głównie jego ziemskie ja. Uwielbiał patrzeć, jak rozwija się ich życie, ale walczył z sekretnym i zakazanym pragnieniem interwencji. Jego sztuka była ujściem dla tego stłumionego pragnienia.

Kiedy rozciągał i kształtował elektrony, aby stworzyć podobiznę Roya Hodgesa, dokonał niepokojącego odkrycia: Roy był bliski śmierci.

Goazrich nie był zainteresowany kolejnym wcieleniem. W kompleksie czasoprzestrzennym aktywowało się już tak wielu ludzi, a on pracował nad co najmniej nieskończoną liczbą portretów. Myśl o rozpoczęciu nowego dzisiaj była po prostu zbyt trudna dla starożytnego czarodzieja. Bez zastanowienia Goazrich narysował w powietrzu okrąg palcem wskazującym, którego paznokieć był wykonany z czerwonego obsydianu zebranego z małej skały krążącej wokół Syriusza B. Kiedy krąg zaczął się obracać i świecić, Goazrich zakrył swoją dłoń w czasoprzestrzeni -bezpiecznej skóropodobnej rękawicy, a następnie zanurzył chronioną dłoń w małym tunelu czasoprzestrzennym. Z drugiej strony wyrwał świadomość Roya Hodgesa z jej biologicznej skorupy i przyciągnął ją z powrotem do Elysium Mons.

“Niciiiiin!” Roy krzyczał, gdy wychodził z portalu.

„Och, nic ci nie jest, mój chłopcze”. – powiedział Goazrich swoim dziadowskim głosem.

Roy, teraz tylko mała kula świecącego zielonego światła, rozejrzał się po nieznanym mu otoczeniu.

„Czy to jest niebo?” On zapytał.

Goazrich zaśmiał się cicho, a potem nalał sobie kieliszek burbona. Wiedział, że to będzie męcząca rozmowa.

"Nie nie nie. Nie martw się, nie jesteś martwy”. – zapewnił z przekonaniem czarodziej.

– Ale… Otto… Widziałem go i słyszałem, jak pociąga za spust. Roy odpowiedział nieco bez tchu. "Zdradził mnie."

„Wojna zmusza ludzi do podejmowania złych decyzji. Nie miej do niego pretensji. Zrobiłbyś to samo, aby ocalić własną skórę, gdyby twoje pozycje były odwrócone. Goazrich powiedział to mądrym, ale nieco znudzonym tonem. Zawsze zapominał, że ziemskie inkarnacje były raczej emocjonalne, zwłaszcza jeśli chodzi o miłość i morderstwo.

Roy kontynuował: „Nie mogę uwierzyć, że mógłby to zrobić. Po tym, co dzieliliśmy. Zatrzymał się, by przyjrzeć się pływającej rzeźbie trójgłowego kojota wykonanej z zamrożonego plutońskiego azotu. – Po prostu nie mogę w to uwierzyć… – urwał, nagle stając się bardziej świadomym swojej dziwnej sytuacji. Jaskinia czarodzieja była udekorowana bardziej misternie niż jakiekolwiek miejsce, jakie Roy kiedykolwiek sobie wyobrażał.

Goazrich upił łyk burbona. „Chcesz wiedzieć, gdzie jesteś?” Zapytał od niechcenia.

Roy skinął głową.

„To nie ma znaczenia. Powód, dla którego cię tu sprowadziłem… cóż, to też nie ma znaczenia. Ale odsyłam cię z powrotem. Chciałem cię tylko ostrzec, że może być trochę tłoczno i ​​radzę zachować trochę pokory.

Roy uniósł brew w zakłopotaniu. Tak jak to zrobił, Goazrich narysował w powietrzu kolejny mały okrąg, a następnie natychmiast skierował w niego kulę Roya.

– Powodzenia, mój chłopcze. – powiedział czarodziej z wyrazem samozadowolenia, po czym dopił resztę drinka i wrócił do swojego portretu.

III.

Kiedy Raiden otworzył oczy, przez okno ich pokoju hotelowego wpadało słońce. Spojrzeli na zegarek, było już południe.

„Kyr, kochanie, obudź się”. Delikatnie potrząsnęli swoim śpiącym mężem. „Moje podpisanie jest za godzinę”.

Kyr poruszył się, ale potem po prostu przekręcił i położył pluszową białą poduszkę na swojej wspaniałej głowie z kręconymi ciemnymi włosami.

Raiden oszołomiony wstał i wysłał SMS-a do obsługi pokoju w sprawie kawy i bułeczek. Hotel był bardziej wyszukany niż wszystkie, w których mieszkali wcześniej, ponieważ został zarezerwowany przez wielki konglomerat wydawniczy, który organizował ich wycieczkę po książkach. Po latach odrzucenia przez główny nurt, najnowszy zbiór poezji Raidena najwyraźniej trafił w gusta. Znajdowali się na wielu listach bestsellerów i mieli stale rozszerzający się harmonogram wydarzeń, w których mogli uczestniczyć. Byli szczęśliwi, że Kyr wziął urlop ze stanowiska profesora mitologii perskiej, aby podróżować z nimi.

Raiden wziął prysznic, wypił trochę dostarczonej kawy, a potem wrócił do łóżka. -Kochanie musimy już iść. Uszczypnęli stopę Kyra. „Chcę ci opowiedzieć o mojej szalonej wycieczce zeszłej nocy, chodź!”

Kyr znów się poruszył, a potem wytoczył z łóżka. „Dobrze, dobrze, jestem gotowy”. Wymamrotał.

„Proszę,” Raiden rzucił Kyrowi parę czystych bokserek.

"Więc co się stało?" – zapytał Kyr, gdy obaj wyszli przez drzwi do efektownego korytarza wyłożonego marmurowymi kafelkami.

Oczy Raidena rozbłysły i stały się uroczo ożywione, tańcząc lekko, gdy zaczęły opowiadać swoją historię. „To było takie dzikie. Wziąłem około pięciu gramów i całkowicie wkroczyłem w inny świat. Na początku byłem tylko we własnej głowie, a potem wyszedłem i wszedłem w ten ognisty portal, jakbym był tygrysem w cyrku przeskakującym przez płonącą obręcz. Raiden zatrzymał się, by zebrać wspomnienia z grzybowej podróży, którą odbyli poprzedniego wieczoru. „Wtedy byłem jak unosząca się kula światła w tej ciemnej jaskini pełnej super interesujących dzieł sztuki. Był tam majestatyczny czarodziej i kolejna kula światła. Czarodziej pociągnął nas razem i wykonaliśmy ten erotyczny taniec, zanim zlaliśmy się w jedno. To było absolutnie dzikie. Nie potrafię nawet opisać tego uczucia. To było jak spotkanie dawno utraconych kochanków”.

„Robiłeś erotyczne rzeczy z kulą światła, czy powinienem się martwić?” — zapytał żartobliwie Kyr.

"Zamknij się! To było intensywne!” Raiden roześmiał się.

„Mój nie był taki, po prostu miałem wirujące wzory kolorów jak naprawdę cudowna medytacja”. Kyr powiedział, zanim obaj weszli do sali balowej, gdzie Raiden miał podpisać kopie ich kolekcji.

Kilka godzin po wydarzeniu, przystojny, ciemnowłosy nieznajomy podszedł do stolika Raidena i położył swoją kopię książki Raidena do podpisania.

„Do kogo mam się zwrócić?” – zapytał poeta.

„Baldor”. Mężczyzna powiedział z szerokim uśmiechem. Był dużym mężczyzną z gęstą czarną brodą i długimi kręconymi włosami. Miał w sobie coś mistycznego, a jego ciemnobrązowe oczy błyszczały w świetle sali balowej.

Kiedy Raiden podniósł wzrok, by oddać książkę, stało się coś dziwnego. Poczuli, jak przesuwają się w umyśle, prawie jak przesiadanie się z siedzenia kierowcy na siedzenie pasażera w samochodzie. Nagle zobaczyli, jak ktoś inny steruje.

"To ty." Usta Raidena powiedziały bez zgody Raidena.

Baldor spojrzał Raidenowi głęboko w oczy, zbladł, a potem odwrócił się, by szybko wyjść z sali balowej.

Raiden wrócił do kierownicy i poczuł lekkie mdłości. Kyr był świadkiem wymiany zdań i stanął po stronie Raidena.

"Czy wszystko w porządku?" Zapytał, odkręcając butelkę wody Raidena. „Tutaj, napij się wody. Wyglądasz, jakbyś właśnie zobaczył ducha!

Raiden wstał z miejsca i wybiegł z sali balowej za Baldorem, ale ciemnowłosego mężczyzny nigdzie nie było. Kyr poszedł za nimi.

"Co się stało?!" Krzyknął za Raidenem.

„Ten człowiek… ja…” Raiden po raz pierwszy w życiu nie mógł znaleźć słów.

„W porządku, zabierzmy cię z powrotem do naszego pokoju. Impreza i tak prawie się skończyła. Pobiegnę z powrotem i powiem Michaelowi, że boli cię głowa. Będzie dobrze." - powiedział Kyr, obejmując Raidena w wielkim uścisku.

Kiedy wrócili do swojego pokoju, Raiden położył się na łóżku i zamknął oczy. Wzięli głęboki oddech i wmówili sobie, że to tylko rezonans grzybów. Potem usłyszeli głos, ale Kyr wciąż wiązał nierozwiązane sprawy z ich agentem, a pokój hotelowy był pusty.

"Przepraszam za to. Powiedziałem sobie, że będę tylko obserwował, ale ten człowiek… – głos urwał, wyczuwając panikę Raidena.

"Co się dzieje!?" Krzyczeli głośno.

„Słuchaj, naprawdę nie wiem, ale chyba teraz mieszkamy razem”. Głos powiedział.

„Czy słyszysz moje myśli?” Raiden pomyślał sobie.

"TAk. I możesz usłyszeć moje. Jestem Royem.

„Co do cholery…” powiedział głośno Raiden, gdy Kyr wchodził do pokoju.

„Raid, co się stało, poważnie wyglądasz na chorego!” Kyr rzucił się do łóżka.

„Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale chyba dosłownie postradałem zmysły. Słyszę głos…” Raiden przerwał, obawiając się, że Kyr wpadłby w panikę, gdyby powiedzieli mu szczegóły.

– Okej… jaki głos? – zapytał cierpliwie Kyr.

„Powiedział, że ma na imię Roy… i um, w pewnym sensie przejął mój umysł i ciało tam, w sali balowej”. Raiden przyznał to z wahaniem.

Kyr milczał przez dłuższą chwilę.

– Myślisz, że to ma coś wspólnego z grzybami? – zapytał Kyr bez oceniania.

"TAk?? Na przykład cała ta sprawa dotyczyła tego związku z inną kulą… może miałem psychologiczną przerwę i pomysł został wszczepiony w moją psychikę?

Roy milczał do tego momentu, ale potem powiedział do świadomości Raidena: „Nie, przepraszam, zdecydowanie jestem odrębną osobą. Jeszcze wczoraj byłem chirurgiem podczas Wielkiej Wojny na szwajcarskiej granicy.

„Kochanie, zaczynam wariować, twoje oczy po prostu zrobiły się puste”. Kyr powiedział z głęboką troską w głosie.

„Po prostu mówił. Powiedział, że był wczoraj chirurgiem w Szwajcarii podczas pierwszej wojny światowej! Twarz Raidena zbladła jeszcze bardziej po tym ogłoszeniu, a potem ich oczy znów na chwilę zrobiły się puste, gdy Roy wykrzyknął: „ Pierwsza wojna światowa ! Było więcej!?? Wielkie nieba."

– Czy mogę z nim porozmawiać? – zapytał cicho Kyr po krótkiej ciszy.

Raiden potrząsnął głową. "Obawiam się. Co jeśli nie będę mógł odzyskać kontroli, kiedy dam mu kierownicę?

Kyr zastanawiał się przez chwilę.

„Jeśli mogę,” Roy przemówił w umyśle Raidena, „nie jestem tutaj, aby cię kontrolować lub przejąć. Prawie zostałem zamordowany, a wtedy ten dziwny czarodziej uratował mój… umysł, jak sądzę? Umieścił mnie tutaj z tobą. Planowałem po prostu wziąć się za przejażdżkę, ale ta osoba przy podpisywaniu. A może nie dokładnie on, ale jego… dusza, jak sądzę? Znałem go. To był człowiek, który próbował mnie zamordować!

„Raidena!” Kyr lekko potrząsnął swoim partnerem z troską. „Twoje oczy znów stały się puste!”

„Zaczekaj… on wyjaśnia…” Raiden powiedział monotonnym głosem, jakby nasłuchiwał słabego i odległego dźwięku.

Roy kontynuował: „Gdy tylko nawiązaliśmy kontakt wzrokowy, wiedziałem, że to on: Otto. Musimy go znaleźć!

Raiden potrząsnął ich głowami, jakby chciał fizycznie usunąć myśli Roya z ich umysłów. Następnie przekazali informację Kyrowi.

– Więc jak mamy go znaleźć? — spytał Kyr.

„To znaczy, ile osób ma na imię Baldor? To powinno dać nam początek. – powiedział Raiden, przecierając ich oczy.

"Słuszna uwaga." Kyr wyciągnął telefon i wpisał w wyszukiwarce „Baldor San Francisco”. „O mój Boże, on jest jak słynny astrolog i wróżbita z poprzednich wcieleń”.

– Myślisz, że szukał nas celowo? – zapytał Raiden, lekko wystraszony.

„Zapytaj Roya, czy uważa, że ​​Baldor jest niebezpieczny”.

Zanim Raiden mógł cokolwiek zrobić, Roy odpowiedział na pytanie Kyra głosem Raidena: „Nie, nie chcę. Jego język ciała był rozluźniony do momentu, gdy zobaczyłem Otto, a potem jego adrenalina wzrosła”. Jego głos należał do Raidena, ale z wyraźnie inną kadencją.

Kyr wyskoczył z łóżka, a jego oczy rozszerzyły się. „Wow… ok, cześć… wow… Raiden?”

„Tak, wciąż tutaj. Myślę, że uczymy się dzielić koło”. Raiden odpowiedział.

Kyr spojrzał z powrotem na swój telefon, „Cóż, jest napisane, że praktyka Baldora jest w mieście. Czy powinniśmy to sprawdzić?

Raiden skinął głową, ale potem usłyszał, jak Roy teatralnie odchrząkuje w myślach, jakby prosił o uwagę, by coś powiedzieć.

„Poczekaj,” powiedział Raiden do Kyra, zanim ich oczy zrobiły się nieco puste, gdy wewnętrznie słuchali Roya.

Policzki Raidena przybrały rumiany odcień, a kiedy wrócili do swojej świadomości, zachichotali cicho.

„Co on powiedział?” — spytał Kyr.

– Um… w zasadzie zapytał, czy powinienem cię przelecieć, zanim pójdziemy, ale zadał to w bardzo odpowiedni, staroświecki sposób.

Kyr zaśmiał się zawstydzony. Wtedy powiedział: „Co! Na serio? Jest naprawdę napalony jak na osobę, której świadomość została wyssana z ciała!

„Obiecuje, że nie będzie patrzył”. – powiedział konspiracyjnie Raiden. Ponieważ Raiden i Roy pochodzili od tego samego Strażnika, byli zasadniczo tą samą osobą tylko w innym wcieleniu duszy. To miało sens, że Roy czuł więź z Kyrem.

– Cóż, w takim razie… – powiedział sarkastycznie Kyr, wciąż niepewny tej propozycji.

Raiden spojrzał Kyrowi w oczy i uśmiechnął się, po czym wzruszył ramionami i uniósł brwi, jakby chciał powiedzieć: „Chcę, jeśli jesteś na to gotowy?”

Kyr uśmiechnął się: „Dobra, tak, proszę, ale lepiej, żeby Roy się tam odwrócił!!”

Raiden wyjął z walizki lśniące, fioletowe dildo i uprząż wraz z butelką lubrykantu.

„Łóżko czy ściana?” – zapytał Raiden, wchodząc w uprząż.

"Ściana!" – powiedział podekscytowany Roy do Raidena. Raiden przewrócił oczami.

Kyr uśmiechnął się. „Ściana”. rozebrał się.

Obaj pocałowali się, gdy Raiden przesunął dłońmi po gęstym lesie miękkich czarnych włosów na czerwono-brązowym brzuchu Kyra. Ich ręka opadła nieco niżej, by znaleźć twardą łechtaczkę Kyra. Kiedy go gładzili, ciało Kyra zesztywniało z pożądania i namiętnie pocałował szyję Raidena, żądając więcej. Kiedy jego kolana zaczęły słabnąć od potężnych doznań, Raiden pchnął go z powrotem na ścianę, by uzyskać wsparcie. Następnie uklękli i wzięli twardość Kyra do ust, wysysając go, podczas gdy on jęczał z rozkoszy.

„Jestem gotowy, chcę cię we mnie”. - powiedział Kyr.

Raiden chwycił lubrykant. Mocno trzymali dildo, najpierw pocierając swoją erekcję, a następnie przykładali je hojnie do fioletowego penisa. Kyr obrócił się i oparł jedną rękę o ścianę. Kontynuował pocieranie się z przodu drugą ręką, podczas gdy Raiden smarował swoją tylną dziurkę ciepłym, zmysłowym lubrykantem. Kiedy mała dziura rozszerzyła się i zaczęła pulsować, Raiden wszedł pierwszy z odciskiem ich kciuka, a potem, gdy jęki Kyra stały się głębsze i bardziej potrzebujące, zanurkowali głębiej.

„Środek też… proszę…” Kyr zaskomlał.

Raiden fachowo wmanewrował fioletowego penisa w środkową dziurkę Kyra, kontynuując dotykanie jego tyłka. Na początku szli powoli, całkowicie i głęboko wypełniając obie dziury, gdy Kyr mocno pocierał swoją jędrną łechtaczkę. Następnie, dopasowując się do wzrostu tempa Kyra z przodu, Raiden położył obie ręce na jego biodrach i zaczął energicznie go garbić.

Pośladki Kyra przybrały ciemny szkarłatny kolor od dokładnego uderzenia. Po tym, jak ich gorący, włochaty mąż osunął się na ścianę, wyczerpany i zadowolony, Raiden odsunął się od niego i delikatnie pocałował każdy rumiany policzek, podczas gdy zadowolony uśmiech pojawił się na ich twarzach.

„Jesteś zbyt łatwy”. - powiedział żartobliwie Raiden.

– Jesteś w tym po prostu za dobry. Kyr odpowiedział z miłością i lekko zdyszany.

"Cholera." Roy powiedział do Raidena. „To była niezła sprzeczka. Wy, Marys, naprawdę wiecie, co robicie. Raiden roześmiał się.

"Co?" — spytał Kyr.

"Nic. Prysznic, a potem chodźmy!!” Odpowiedzieli uśmiechem i szybkim klapsem w tyłek Kyra.

IV.

Kiedy dotarli do budynku Baldora, Kyr nacisnął dzwonek na trzeci apartament. Przez metalowy domofon odezwał się męski głos i zapytał, czy są umówieni.

Kyr odpowiedział: „Nie, ale musimy zobaczyć Baldora. To ważne."

Minęło kilka chwil i wreszcie drzwi zabrzęczały. Raiden i Kyr weszli do małego słabo oświetlonego holu, który pachniał bułkami z pizzą z mikrofali.

"Trzecie piętro." Kyr polecił, wskazując na klatkę schodową.

Drzwi uchyliły się, gdy dotarli do apartamentu Baldora. Weszli do środka i ze zdziwieniem zobaczyli dużego brodatego mężczyznę klęczącego na środku pokoju z masywnym, wysadzanym klejnotami mieczem na podłodze przed nim. Pokój był skąpo umeblowany, nie licząc sięgających od podłogi do sufitu półek z książkami ustawionych wzdłuż każdej ściany, małego drewnianego stolika pokrytego magicznymi przedmiotami w pobliżu jedynego okna i zabytkowego szezlongu z ciemnobordową aksamitną tapicerką. Na wąskich filarach wokół pokoju paliły się świece, a obok klęczącego mężczyzny siedział chudy czarny kot. Przestrzeń pachniała kadzidłem i woskiem ze świec.

Baldor przemówił: „Ponieważ nie odrodziłeś się po swoim morderstwie, Otto nigdy nie pozwolono odejść. Od dziecka nawiedzał mnie jego duch. Żyje we mnie i tylko naszej Opiekunowi zawdzięczam zdrowie psychiczne, bo to ona skierowała mnie w wróżby z poprzednich wcieleń, abym mógł zrozumieć swój los w tym życiu.” Pochylił głowę głęboko. „Aby Otto i wszystkie jego wcielenia były wolne, musisz dokonać zemsty”. Obiema dłońmi wskazał na miecz.

Kyr spojrzał na Raidena.

– Czy mogę z nim porozmawiać? – zapytał Roy głosem Raidena.

„Tak, jest tutaj z nami”. Baldor odpowiedział. „Będę dla niego wokalizować”.

„Otton?” – zapytał cicho Roy.

„Roya. Ich fühl mich furchtbar, es tut mir so Leid”. Otto powiedział przez Baldora.

„Warum?” Głos Roya/Raidena załamał się, jakby był bliski płaczu.

Nastąpiła długa przerwa. Wtedy Baldor przemówił ponownie: „Mówi, że nie miał wyboru. Był szpiegiem i zanim się w tobie zakochał, przekazał wiadomość swojemu dowódcy. Mieli zaatakować tego samego ranka, a on wiedział, że konsekwencje twojego schwytania będą znacznie gorsze niż śmierć.

Raiden upadł na kolana. „Ale mogliśmy uciec. Mogłeś mnie ostrzec! – krzyknął Roy ze złością w głosie.

„Nie! Es gab nichts, was wir hätten tun können.” Otto odpowiedział. Nic nie mogliśmy zrobić.

Baldor kontynuował: „Mówi, że szpital został otoczony. Jego ciało umarło tego samego dnia co twoje, kiedy jego dowódca dowiedział się, że nie wziął cię do niewoli. Mieli cię torturować. Nie było ucieczki. Bardzo mu przykro.

Roy milczał przez długi czas. Potem powiedział: „Wojna zmusza ludzi do podejmowania złych decyzji. Czy przebaczenie wyzwala to samo, co zemsta?”

Łzy napłynęły Baldorowi do oczu i upadł na podłogę jak w modlitwie.

Otto powiedział przez łzy: „Es tut mir Leid. Es tut mir Leid. Ich habe dich geliebt”.

„Ja też cię kochałem”. Roy zareagował ostro. "Wybaczam ci."

Ciało Baldora skurczyło się, a następnie upadło, gdy wszystkie świece w pokoju zostały jednocześnie zgaszone przez wir wirującej mgły. Kyr zobaczył, jak słaby duch Otto wynurzył się z ciała Baldora, a następnie delikatnie wysunął się przez okno, które zostało uchylone.

„Auf wiedersehen… meine Liebe”. - wyszeptał smutno Roy.

Kyr pocieszył Raidena/Roya, a potem podszedł do Baldora i pomógł mu usiąść.

„Wszystko w porządku, wszystko w porządku, muszę tylko odpocząć”. - wymamrotał Baldor.

„Posadźmy cię na krześle”. - powiedział Kyr, pomagając Baldorowi wstać. Kiedy opadł na szezlong, Baldor szybko zasnął.

„On jest naprawdę słodki”. - powiedział Kyr, patrząc na śpiącą twarz Baldora.

– Po prostu tak ci się wydaje, bo jest do ciebie podobny. Raiden odpowiedział.

"Lubię go." – dodał Roy.

Następnie dwa ciała / trzy osoby wróciły do ​​swojego pokoju hotelowego, aby dojść do siebie po przytłaczającym dniu.

V.

Goazrich popijał kawę, kontemplując swoją ostatnią winietę atomową. Nie robił zbyt często portretów rodzinnych, wolał fotografować pojedyncze osoby w całej okazałości, ale tym razem było inaczej. Lubił symetrię i zderzenie przeciwieństw. Na jego portrecie Kyr i Baldor stali elegancko po obu stronach Raidena i Roya, którzy siedzieli na bordowym szezlongu Baldora, z czarnym kotem pomiędzy nimi. Dwaj mężczyźni na zewnątrz byli potężni, owłosieni i ciemni, podczas gdy wewnętrzna para była szczupła i jasna. Goazrich uśmiechnął się do swojej pracy, a następnie rzucił nuklearne płótno na ścianę jaskini obok zdobytego zdjęcia Otto, otrzymanego od czarodziejki, która pozwoliła Otto przejść do kosmicznej błogości. W końcu każdy zasługuje na przebaczenie.