List do Nieba

Dec 06 2022
Mój drogi dziadku, dziś w nocy śniło mi się, że cię tulę. Czułem twoje gęste siwe włosy na mojej twarzy, gdy kładłem głowę obok twojej na szpitalnym łóżku.

Mój drogi dziadku, dziś w nocy śniło mi się, że cię tulę. Czułem twoje gęste siwe włosy na mojej twarzy, gdy kładłem głowę obok twojej na szpitalnym łóżku. To jest twój dom od ponad miesiąca. Poczułam zapach twojej skóry, tak dobrze mi znany odkąd byłam małą dziewczynką. Delikatnie pocałowałem cię w policzek, pogładziłem twoje włosy i szepnąłem ci do ucha, jak bardzo cię kocham. Spałeś spokojnie i czułem twój powolny oddech. Wiem, że czułeś mnie obok siebie. Łzy płynęły mi po oczach. Powiedziałem ci jeszcze raz, jak bardzo cię kocham i ile dla mnie znaczysz. Wiem, że mówiłem ci to wiele razy wcześniej, kiedy nie spałeś i byłeś zdrowy, ale nie wiem

Myślę, że jest wystarczająco dużo słów, które mogą wyrazić głębię mojej miłości do ciebie. Leżałem tam spokojnie przez chwilę, czując bicie twojego serca. Był powolny i zmęczony, ale ciężko pracował, aby utrzymać cię przy życiu. Tak jak ty, twoje małe serce było wojownikiem. Sprawiło Ci to wiele bólu i walki przez całe życie, ale także dzielnie walczyło, abyś mógł być z nami przez 85 pięknych lat. Pocałowałem
cię w czoło i ścisnąłem twoją dłoń. Płonąłeś w gorączce. Płakałem i zapewniałem, że zawsze będę cię kochał i że możesz iść i zobaczyć swoją ukochaną zmarłą żonę, moją kochaną babcię. Tęskniłeś za nią przez ponad 13 lat, odkąd zmarła na raka. Jeszcze raz cię przytuliłem, pożegnałem się i opuściłem szpital ze łzami spływającymi mi po twarzy.

Kiedy otworzyłem oczy w swoim łóżku, zdałem sobie sprawę, że to wszystko było snem. Tego dnia mama miała się z tobą zobaczyć i planowaliśmy przeprowadzić rozmowę przez FaceTime. Wiedziałem, że jesteś bardzo słaby i głównie śpisz, ale pomyślałem, że może mógłbym ci to wszystko opowiedzieć. Myślałem, że może obudzisz się na chwilę lub usłyszysz mnie w swoich snach. Miałem bilet lotniczy na lot do Europy tej nocy, żeby zobaczyć cię w twoich ostatnich dniach.

Kiedy tego ranka sprawdzałem telefon, uświadomiłem sobie jeszcze jedną smutną sprawę: taką, która mówiła, że ​​nie ma cię już z nami. Odszedłeś spokojnie o 10:45, czyli o 4:45 mojego czasu. Byłem tam z tobą, kiedy przechodziłeś, trzymałem cię za rękę i całowałem cię w moim śnie. Nasze dusze były razem, połączone w innym wymiarze. Wiem, że mnie słyszałeś i wiem, że czułeś całą moją miłość.

Mam złamane serce: to, co powinno i mogłoby mieć, zabija mnie teraz. Byłeś w szpitalu przez miesiąc, a ja nie przyszedłem cię odwiedzić. Wiem, że przyszedłem się z tobą zobaczyć i pożegnać 6 tygodni temu, kiedy myśleliśmy, że lada chwila umrzesz, ale na szczęście wyzdrowiałeś na krótką chwilę. To dało mi i mojemu bratu możliwość spędzenia z tobą czasu w twoim domu przez kilka tygodni. Wtedy
wiedziałem, że twój koniec jest bliski. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych, kiedy usłyszałem, że twoja sytuacja jest coraz gorsza, moje serce błagało mnie, abym znowu cię zobaczył. Chociaż już poszłam się pożegnać, czułam się
to nie wystarczyło. Przez cały czas, kiedy ty byłeś w szpitalu, a ja byłem w Nowym Jorku, byłem smutny, sfrustrowany i zły, niezdolny do skupienia się na pracy i życiu osobistym. Wszystko, co chciałem zrobić, to być przy tobie i trzymać cię za rękę. Ciągle pytałam moich bliskich, czy mam znowu do Was lecieć za ocean. Po co, mówili. Już się pożegnałeś, jest w złym stanie, a wizyta niczego nie zmieni . Chcieli dla mnie tylko jak najlepiej, martwiąc się, że rozpadnę się, gdy zobaczę, jak cierpisz. Serce kazało mi iść, ale nie poszedłem za nim. Czy kiedykolwiek wystarczy pożegnań z kimś, kogo tak bardzo kochasz? nie sądzę.

Pamiętam ostatni miesiąc, kiedy cię widziałem — czas, który cenię, ale nie był wystarczająco długi. Pamiętam, jak wyjaśniałem ci moją pracę handlową na początku października. Masz to. Jesteś moim mądrym ciasteczkiem. Kiedy wychodziłem, przytuliłem cię najmocniej i najdłużej w historii. Czułem, że już cię nie zobaczę. Przytulałeś mnie mocno i długo, i oboje zaczęliśmy płakać. Chociaż
ciężko ci było oddychać, wstałeś i odprowadziłeś mnie do drzwi. I długo potem stałem tam na korytarzu i patrzyliśmy sobie w oczy, płacząc. Chyba oboje wiedzieliśmy. Wciąż miałem nadzieję, że może złapiesz drugi oddech i znów cię zobaczę.
Ale nadzieja nie ma nic wspólnego z intuicją. Tak bardzo chciałem cię przytulić, trzymać za rękę i powiedzieć ci, jak bardzo cię kocham po raz ostatni. Kiedy byłem gotowy to zrobić, było już za późno, kochanie. Chciałbym, żeby było inaczej, ale nie mogę teraz wrócić.

Kiedy dzwoniłeś do mnie ostatni raz jakieś dwa tygodnie temu, powiedziałeś mi:

Mój aniele, muszę cię opuścić. Próbowałem wszystkiego, ale nie mogę już walczyć. Jestem zmęczony i cierpię.
Proszę wybacz mi, że muszę cię zostawić samą. To jest to, co jest, to jest życie. Proszę dbać o siebie. Bardzo cię kocham. Mój najdroższy aniołku.

To był nasz ostatni telefon i po tym ledwo mogłem oddychać. Poczułem najgorszy ból w sercu. Żałuję, że nie przyszedłem wtedy i nie przytuliłem cię. Dlaczego tego nie zrobiłem? Czemu?

Wszystko, co mam teraz, to wspomnienia i ogromna wdzięczność, że byłeś częścią mojego życia przez tyle lat. Nie mogę wystarczająco podziękować wszechświatowi, że mam szansę poznać cię tak dobrze i doświadczyć tak wiele z tobą. Czuję się błogosławiony. Byłeś przy tym wszystkim: kiedy się urodziłem, zawiozłeś moją mamę do szpitala, aby mnie urodziła. Odwiozłeś ją do domu, trzymając mnie w ramionach. Małe krzyczące dziecko. Większość dzieciństwa spędziłam z Tobą i Babcią Pauliną. Kiedy ty pracowałeś, ja grałem z nią w gry i śpiewałem. Moi rodzice ciężko pracowali, żeby mnie wyżywić. Miałem szczęśliwe dzieciństwo. Wtedy doznałeś pierwszego zawału serca. Pamiętam, jak byłem przerażony, kiedy straciłeś przytomność na korytarzu, kiedy miałem około czterech lat. Myślałem, że cię straciłem, ale byłem zbyt młody, by zrozumieć, co się dzieje. Pamiętam, jak odwiedziłem cię w szpitalu, mając nadzieję, że wkrótce wrócisz do domu. Kiedy to zrobiłeś, nie byłeś w stanie pracować tak jak wcześniej
wcześniej, co oznacza, że ​​mogliśmy spędzać czas cały czas! Każdego ranka mama przynosiła mnie do ciebie i babci na śniadanie. Po śniadaniu zrobiliśmy tak wiele atrakcji. Nigdy nie zapomnę naszych godzinnych spacerów po pobliskim lesie — obserwowania zwierząt, patrzenia na drzewa, słuchania ptaków,
jesiennego zbierania grzybów. Pamiętasz ten uroczy mały domek, który wyglądał na taki stary i obskurny. Ten, o którym myśleliśmy, że mieszka tam straszna wiedźma? Pamiętasz, jak padał śnieg, brałeś ze mną sanki i lepiliśmy bałwana? Pamiętasz, jak czasami chciałeś iść do domu, a ja mówiłem: „Opi; chodźmy tu i tu też”. Zawsze byłem głodny eksploracji i uczenia się nowych rzeczy, a ty mnie zachęciłeś.

Czasami chodziliśmy do piekarni. Zawsze dawałeś mi ciastko i grałeś w lotto, pozwalając mi wybierać numery. Byłem twoją szczęśliwą gwiazdą, powiedziałeś. Twoje szczęście. Byłeś taki dumny.

Kiedy byłem chory, leżałem w łóżku i nie mogłem iść do szkoły, siedziałeś przy moim łóżku, czytałeś gazetę i robiłeś mi herbatę i jedzenie. Na zmianę z babcią pilnowałeś, żebym nie była sama. Nigdy tego nie zapomnę.

Nigdy też nie zapomnę niekończących się chwil, kiedy jeździliśmy z babcią do twojego górskiego domu — ty i twój wielki ford taunus, którego nikt nie miał w naszym mieście. Kiedy tam dotarliśmy, pracowaliśmy razem w twoim ogrodzie godzinami. Takie cudowne wspomnienia! I taki piękny ogród! Zawsze miałeś najbardziej niesamowite jeżyny i maliny, najsłodsze jakie kiedykolwiek jadłem, które często pozwalałeś mi zbierać prosto z drzewa.

Dzięki uprzejmości Lii Holmgren

Kiedy urodził się mój brat, oboje spędzaliśmy czas z tobą. Odebrałeś mnie z przedszkola, tak jak później odebrałeś mojego brata. Byłeś zawsze przy nas! Czasem jak babcia z tobą jechała, to potem razem jedliśmy lody. Pamiętam, jak patrzyłem, jak naprawiałeś niektóre ze swoich motocykli, podczas gdy ja bawiłem się w pobliżu w błocie. Zawsze byłeś taki poręczny, a wokół zawsze był olej. Uwielbiałeś naprawiać motocykle i samochody! Jako młoda dziewczyna byłam zafascynowana wszystkimi maszynami. Och, pamiętasz, jak wsadziłeś mnie na motor i jeździłeś po domu? Byłam tak przerażona, że ​​płakałam histerycznie.
Chyba nienawidziłem być pasażerem i lubiłem siedzieć za kierownicą od bardzo młodego wieku. Kiedy dostaliśmy naszego psa Astora, skończyłeś się nim opiekować, bo nikt z nas nie miałby czasu. Zabierałeś tego gościa na wielogodzinne spacery i byliście najlepszymi kumplami.

Uwielbiałeś tańczyć, ja też! Pamiętacie ślub Mirka? A inne wesela rodzinne?
Myślę, że miałem wtedy dziewięć lat. Tańczyliśmy razem jak gwiazdy rocka przez wiele godzin! Uwielbiałem z tobą tańczyć. Byliście tak zabawni i tak energiczni!

Ale czas leciał i nagle stałem się nastolatkiem, który nie był zbytnio zainteresowany spędzaniem czasu. Często spóźniałem się do szkoły, więc czasami mnie podwoziłeś, więc przybywam na czas. Potem też mnie odbierałeś i zawsze miałeś gotowy lunch, który ugotowałeś z babcią. Tak bardzo kochaliście nas dzieciaki!

Potem opuściłem nasze rodzinne miasto i odwiedzałem je tylko od czasu do czasu. Za każdym razem, gdy przychodziłem, byłeś starszy i bardziej chory, ale nigdy nie przestałem cię kochać.

Dokładnie pamiętam, jak kiedyś szliśmy po stromym wzgórzu nad twoim górskim domem i musiałeś się zatrzymać, żeby złapać oddech. Wtedy po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jak bezbronne jest twoje serce i zacząłem się martwić. Wizja twojej śmierci była nie do zniesienia. Ale powiedziałeś, że wszystko w porządku i poszliśmy w głąb lasu, gdzie spędziliśmy godziny, spacerując po okolicy i zbierając grzyby.

Uwielbiałem nasz wspólny czas. Nauczyłeś mnie chronić przyrodę i być życzliwym dla ludzi. Wszyscy, których spotkaliśmy, pytali cię, czy jestem twoją wnuczką, a ty byłaś taka dumna, że ​​powiedziałaś tak! Stracilibyśmy rachubę czasu spędzonego na łonie natury, a ja znów poczułabym się jak mała dziewczynka, mimo że byłam już wtedy dorosła. Chyba nigdy nie przestałem się tak czuć, aż do dnia twojej śmierci. To dość ciekawe, że z rodzicami chcemy jak najszybciej być dorosłymi, aby udowodnić swoją niezależność, ale z dziadkami zawsze jesteśmy dziećmi i kumplami do przytulania. Ta dynamika nigdy się między nami nie zmieniła. Pamiętam, jak długo po dwudziestce siedziałem na kolanach babci, a ona tuliła się
do mnie, jakbym znów miał trzy lata. W naszych sercach szczególne miejsce zajmują dziadkowie i oboje z pewnością wzięliście sobie tę rolę do serca.

A kiedy moja kochana babcia, twoja żona, zachorowała na raka, opiekowałeś się nią dzień i noc, płacząc i cierpiąc tak samo jak ona. Tak bardzo ją kochałeś, swoją piękną żonę. Kiedy zmarła po trzeciej walce z rakiem. Chorowałem prawie rok. Tak bardzo was oboje kochałem!

Kiedy ją straciliśmy, nie miałeś motywacji do życia i chciałeś iść zaraz za nią. Tak bardzo się o ciebie martwiliśmy. Byłeś zdruzgotany i płakałeś przez lata, spędzając godziny nad jej grobem.
Błagaliśmy Cię, abyś został i walczył dla nas, ponieważ tak bardzo Cię kochaliśmy. Przeszedłeś przez ten ból, który doprowadził do raka. Myśleliśmy, że to może być dla ciebie, ale walczyłeś, modliłeś się i wyzdrowiałeś jak mistrz. Wiem, że zostałeś, ponieważ twoja rodzina — i ogród — znaczyły dla ciebie wszystko. Nie tylko to, ale zawsze byłeś uśmiechnięty, miły i gotowy pomóc każdemu
w potrzebie. Gdyby ktoś miał zepsuty samochód lub motocykl, poszedłbyś go naprawić. Kiedy rodzina babci potrzebowała pomocy, nawet po jej śmierci, robiłbyś wszystko, co w twojej mocy, aby pomóc. Byłeś tam dla nas. I zawsze bylibyśmy przy tobie.

Podczas moich wizyt w ostatniej dekadzie, kiedy mieszkałem już w USA i po śmierci Babci, lubiłem z Wami długie rozmowy. Opowiedziałeś mi wszystko o swoich latach wyścigów Moto-Cross, zaczynając od 16 roku życia i kontynuując do trzydziestki. Wszystkie wypadki, które miałeś!
A ile złotych medali zdobyłeś! Ścigałeś się nawet na Wyspie Man! Podróżowałeś do Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Węgier, Szwajcarii, Niemiec, Francji, Holandii i całej Europy, jeżdżąc furgonetką wypełnioną motocyklami. Ścigałeś się i wygrywałeś. Jesteś moim bohaterem! W komunizmie ty
dostał specjalne pozwolenie na opuszczenie Czechosłowacji i miał propozycje pozostania na zachodzie. Ale nie zrobiłeś tego. Wróciłeś do domu, do żony i małych dzieci, mojej mamy i wujka. Powiedziałeś mi, że pęknie ci serce, gdy zostawisz ich samych. Ty też bardzo je kochałeś! Uwielbiam sposób, w jaki opisałeś swoje dzieci i żonę. Byli dla ciebie aniołami. Dzieci: urocze z blond kręconymi włosami. Twoja żona: elegancka i piękna. Mówiłeś, że wszyscy byli zazdrośni, kiedy pojechałeś do miasta. Kiedy się urodziłam, jeszcze w PRL-u, przywieźliście mi tyle fantazyjnych zachodnich ubrań, których nikt w naszym mieście nie miał! W szkole byłam księżniczką i wszyscy byli zazdrośni. Miałeś nieubłagany styl. Zawsze schludnie ostrzyżona, ubrana, ogolona, ​​świeżo wykąpana i ubrana tak, jakbyś właśnie zeszła z wybiegu, nawet gdy jesteś chora. Zawsze byłam dumna, że ​​mam takiego przystojnego dziadka.

Przed COVID jeździłeś do domu weekendowego i jeździłeś samochodem jak prawdziwy kierowca wyścigowy, aż skończyłeś 83 lata! Świetny wzrok i refleks. Nawet nadal pracowałeś w swoim ogrodzie, pomimo problemów zdrowotnych. Po COVID nie można było wychodzić na zewnątrz. Wiem, że siedziałeś sam w domu, przestraszony.
Twoje serce zepsuło się szybciej niż kiedykolwiek. Brakowało Ci spacerów i świeżego powietrza. Miesiącami leżałeś w szpitalu, w złym stanie, nie mogąc przyjmować gości. Nie mogąc polecieć do Europy, spędziłem 3 miesiące przerażony, że stracę cię, nie widząc cię. W chwili, gdy mogliśmy podróżować, byłem tam, spędzając czas z tobą, przy twoim szpitalnym łóżku. Wymasowałem Twoje stopy i nogi, dzięki czemu poczujesz mniejszy dyskomfort. Mam dla ciebie aparat tlenowy. Tak bardzo ci się podobało. Diagnoza była smutna: niewydolne serce. Dla ciebie oznaczało to najgorsze. Brak aktywności fizycznej. Żadnego ogrodnictwa. I nie za dużo chodzenia. Wszystkie rzeczy, które kochałeś. Byliśmy tacy smutni.

Ale wyzdrowiałeś i wyszedłeś ze szpitala! Miałeś szansę świętować mój nowy rozdział w życiu i miłości w tym roku. Byłem bardzo szczęśliwy, że wróciłeś na właściwe tory, chociaż wiedzieliśmy, że to tylko tymczasowe i nie potrwa długo. Twoje zdrowie było kruche, więc postanowiłem spędzić z tobą jak najwięcej czasu.
Pół roku, które spędziłem w Europie podczas Covidu, dało mi szansę na częste widywanie się z Wami i moją rodziną. To był jeden z najlepszych okresów w moim życiu, zdecydowanie. Byłem na tyle duży, aby zrozumieć ciebie (i moich rodziców) i odbyliśmy wiele znaczących rozmów. Na zewnątrz zimno lub ciepło, chodziliśmy na spacery — krótsze i wolniejsze. Z tygodnia na tydzień oddychanie stawało się coraz trudniejsze.
Czasami wydawało mi się, że udusisz się, gdy twoje serce będzie coraz słabsze. Pamiętam, jak lekarz i mama mówili, że nie wolno jeść mięsa. Jednak na jednym spacerze poszliśmy do supermarketu i poprosiłeś mnie, żebym kupił ci kiełbasę i przemycił ją do domu. Oczywiście. Chciałem, żebyś się nim cieszył, ponieważ wiedziałem, że twój czas na tym świecie jest ograniczony. Pewnego razu latem 2021 roku poszliśmy do nowo otwartego baru w mieście. To był piękny słoneczny dzień i siedzieliśmy na zewnątrz.
Pamiętam to wyraźnie: buntownik w twoim chciał się napić wina (kolejne nie-nie), więc zrobiliśmy. Psotny uśmiech, kiedy zamówiłeś kieliszek czerwonego! Wypiłem jednego z tobą i teraz wiem, że to był nasz ostatni kieliszek.

Moje najdroższe kochanie, mój dziadku Ivan, mógłbym spędzić tygodnie i zapisywać setki stron słodkich wspomnień o tobie, twojej miłości i życzliwości, twoim poczuciu humoru i pozytywnym umyśle. Twoja silna potrzeba przygody i ekscytacji, które odbijają się we mnie. Widzę siebie w tobie na tak wiele sposobów. Już wiem
, skąd bierze się potrzeba ekscytacji i skąd wzięłam buty podróżne. Zawsze będziesz miała specjalne miejsce w moim sercu. W tej chwili moje serce przeżywa głęboki smutek.

Chociaż wiedziałem, że zostało ci niewiele czasu i często płakałem, myśląc o utracie ciebie, rzeczywistość jest znacznie gorsza. Nic w życiu nie przygotowuje nas na utratę ukochanej osoby, a tylko czas leczy rany

. . . tak jak było z babcią, tak będzie teraz z tobą. Wiem, że ból ustąpi, ale nigdy całkowicie nie zniknie. Jestem wdzięczna, że ​​mam tylko radosne i piękne wspomnienia.

Spoczywaj w pokoju moja droga kochana. Czuję, że jesteś blisko mnie i wiem, że teraz ty i babcia jesteście moimi aniołami stróżami. Tak bardzo za nią tęskniliście, więc teraz wasze dusze są razem w niebie. Kocham cię i cieszę się, że mogłem się pożegnać i trzymać cię w moim śnie.

Twoja wnuczka
Lia