Jak mogę sobie poradzić z uczuciem zażenowania i wstydu, które odczuwam za każdym razem, gdy popełnię drobny błąd?
Odpowiedzi
Nie jestem pracownikiem socjalnym ani psychiatrą, ale jeśli przeszkadza Ci to na tyle, że negatywnie i nie do zniesienia wpływa na Twoje życie, sugeruję skonsultowanie się ze specjalistą – lekarzem, terapeutą, kimkolwiek.
Wszystko, co mam jeszcze do powiedzenia, to (mam nadzieję) przyjazne sugestie lub, co gorsza, amatorska psychologia, która tylko namiesza ci w głowie.
Jedną z sugestii byłoby pogodzenie się w jakiś sposób z ideą, że wypadki się zdarzają - że ciągła, uporczywa perfekcja nie jest możliwa. Nie wahaj się też nie godzić się z tym idealnie - spróbuj zacząć od intelektualnego zrozumienia (tj. zmęczeni ludzie popełniają błędy itp.) i pozwól, aby to zmieniło twoje emocjonalne zrozumienie.
Inną sugestią byłoby spróbować przemieścić swoje uczucia - zamiast cicho być niespokojnym, mruczeć o błędzie lub przeklinać. Przenieś niepokój w irytację. Może użyj jakiegoś nieszkodliwego gestu lub działania fizycznego - jak uderzanie pięściami.
Innym przesunięciem byłoby zrobienie z tego żartu. Zbieraj zabawne frazy.
Jeśli jesteś zwolennikiem teorii „Wrzuć dziecko do wody, aby nauczyć je pływać” (co jest szczerze mówiąc okrutne), możesz spróbować zwiększyć presję na siebie, tak aby NIE mieć czasu na jąkanie się, niepokój lub płacz. Ale nie zrób sobie krzywdy, próbując tego.
Zastanów się, czy nie rozmyślasz za dużo (co jest raczej rekurencyjne - potencjalnie rozmyślałbyś za dużo o rozmyślaniu). Jasne, zauważ, jeśli popełniłeś błąd - ale spróbuj też szybko przejść do następnej rzeczy. To nie jest to samo, co zwiększanie presji na siebie, ponieważ BĘDZIESZ miał sukcesy i możesz zrobić sobie przerwę po sukcesie, zamiast pracować do wyczerpania. Jeśli musisz czekać na innych na „następną rzecz”, to zostaw sobie kilka rzeczy do pracy dla siebie - dowody geometryczne (jeśli to lubisz) lub planowanie podróży (jeśli to lubisz) lub odpowiadanie na polemiki ludzi używających dziwnych, żółtolicych awatarów na Quora.
Miałem ten sam problem. Nadal czasami się z nim zmagam, ale oto kilka rzeczy, które pomagają mi go trzymać na dystans:
Odkryłem, że ideał perfekcjonisty jest nierealny. Osiągnięcie prawdziwej perfekcji (co jest niemożliwe w tym życiu) w rzeczywistości polega na zachowaniu równowagi, a niepopełnianie „błędów” lub czegokolwiek, co w danym momencie uważamy za takie, powoduje zaburzenie równowagi. Na przykład:
- Nie potrafimy cytować nikogo dokładnie słowo w słowo, nawet siebie samych. Jeśli próbujemy, denerwuje to innych, ponieważ oczekuje się pewnej ilości parafrazowania i utrzymuje tempo rozmowy na odpowiednim poziomie.
- Nie możemy rozwiązać każdego problemu za pierwszym razem. Nie wiemy wystarczająco dużo. Ale możemy się uczyć i rozwijać. Jeśli będziemy próbować rozwiązać każdy problem idealnie, utkniemy na jednej, głupiej rzeczy. To nie jest zrównoważone.
- Nie możemy powstrzymać się od obrażania ludzi. Ludzie mają guziki, a my nie wiemy, co to jest. Po prostu bądź miły i wyrozumiały. Próba zadowolenia wszystkich jest niemożliwa i daje innym władzę nad tobą, której nie powinni mieć. Tworzy to współuzależnienie.
- Jesteśmy samolubni. Jesteśmy bojaźliwi. Jesteśmy słabi. Po prostu się nie poddawaj, a stopniowo staniesz się bardziej bezinteresowny, pewny siebie i silniejszy.
Byłem nauczycielem muzyki. Najważniejszą rzeczą, której chciałem nauczyć moich uczniów, było NIE PRZESTAWANIE. Większość ludzi nie będzie nawet wiedziała, że muzyk popełnił błąd podczas występu, dopóki nie zrobi z tego wielkiej sprawy, np. nie zrobi dezaprobaty lub nie przeprosi, albo nie zatrzyma się i/lub nie naprawi błędu. To po prostu zastąpienie jednego błędu WIĘKSZYM błędem.
Uczyń swoje życie tym występem. Kontynuuj. Nie rób z tego wielkiej sprawy. Nie przepraszaj za drobiazgi. Ludzie nie przejmują się. Kontynuuj występ. Drobne rzeczy znikają, jeśli nie robisz z nich wielkiej sprawy.
Jeśli nie interesuje Cię perspektywa religijna, pomiń następne 2 akapity :)
Jestem osobą bardzo religijną. Kiedyś miałam pewne obawy co Bóg myśli o moich błędach. Od tamtej pory dowiedziałam się, że Bóg PLANUJE, żebyśmy popełniali błędy, a właśnie po to jest Zadośćuczynienie Chrystusa. Jedynym prawdziwym problemem z popełnianiem błędów w oczach Boga jest to, gdy się poddajemy i przestajemy próbować robić to, co słuszne. Dopóki będziemy się starać, ostatecznie będzie OK. Po prostu rób, co możesz, a twoje najlepsze stopniowo będzie lepsze.
Módl się o pomoc. Zyskasz lepszą perspektywę i pomoc, których inaczej byś nie miał. Zobaczysz ogromną różnicę. Odkryjesz, że twoja sytuacja stanie się łatwiejsza do opanowania, a niektóre z twoich nierealistycznych oczekiwań niewytłumaczalnie rozpłyną się. Obiecuję.
Powodzenia :)