Boję się, że pies myśli o ogromnym smutku, jaki będę odczuwał w dniu jego śmierci. Jak mogę przezwyciężyć ten strach?
Odpowiedzi
Ok, to mi się ostatnio przydarzyło. Pokrótce mogę podzielić się jego częścią. Moja mama dostała suczkę, kiedy byłam w piątej klasie i od tamtej pory była moją jedyną towarzyszką, jaką miałam w domu. Kiedyś prawie nie bawiłem się na dworze, ponieważ moi przyjaciele byli zajęci nauką w szkole, a kiedy patrzę z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że zawsze lubiłem spędzać z nią czas! Moja mama karmiła go wszelkiego rodzaju ludzkimi produktami spożywczymi, takimi jak pomarańcze, banany, winogrona, arbuzy, orzeszki ziemne, mleko, chapati itp. Uwielbiał orzeszki ziemne i banany! Stał się jednym z nas. Ale teraz tak się złożyło, że musiałam wyjechać z rodzinnego miasta i przenieść się do Kharagpur, aby kontynuować studia magisterskie i niestety moja mama też musiała ją opuścić z jakiegoś powodu. Mój pies był sam w zeszłym roku. Odwiedzaliśmy go od czasu do czasu, ale mogłem dostrzec, że proces starzenia się przyspieszył (głównie dlatego, że bardzo za nami tęsknił, chociaż służąca służyła mu dzień i noc) i stał się bardzo bezradny, ospały i blady. Po prostu nie mogłem tego znieść. Pamiętam noc, kiedy przyszedłem ją odwiedzić. Wykrzyczałem jego nazwę, a on po prostu nie mógł mnie wysłuchać. Po prostu leżał na podłodze, patrząc gdzie indziej. Podczas snu obok niego nie mogłem powstrzymać się od łkania. Uznałem się za odpowiedzialny za to, że zostawiłem to wszystko same w sobie. Chociaż starzał się tak, jakby musiał naturalnie, bez żadnej poważnej choroby, ale jak powiedziałem, przyspieszył. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! Proces starzenia się przyspieszył (głównie dlatego, że bardzo za nami tęsknił, chociaż służąca służyła mu dzień i noc) i stał się bardzo bezradny, ospały i blady. Po prostu nie mogłem tego znieść. Pamiętam noc, kiedy przyszedłem ją odwiedzić. Wykrzyczałem jego nazwę, a on po prostu nie mógł mnie wysłuchać. Po prostu leżał na podłodze, patrząc gdzie indziej. Podczas snu obok niego nie mogłem powstrzymać się od łkania. Uznałem się za odpowiedzialny za to, że zostawiłem to wszystko same w sobie. Chociaż starzał się tak, jakby musiał naturalnie, bez żadnej poważnej choroby, ale jak powiedziałem, przyspieszył. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! Proces starzenia się przyspieszył (głównie dlatego, że bardzo za nami tęsknił, chociaż służąca służyła mu dzień i noc) i stał się bardzo bezradny, ospały i blady. Po prostu nie mogłem tego znieść. Pamiętam noc, kiedy przyszedłem ją odwiedzić. Wykrzyczałem jego nazwę, a on po prostu nie mógł mnie wysłuchać. Po prostu leżał na podłodze, patrząc gdzie indziej. Podczas snu obok niego nie mogłem powstrzymać się od łkania. Uznałem się za odpowiedzialny za to, że zostawiłem to wszystko same w sobie. Chociaż starzał się tak, jakby musiał naturalnie, bez żadnej poważnej choroby, ale jak powiedziałem, przyspieszył. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! Pamiętam noc, kiedy przyszedłem ją odwiedzić. Wykrzyczałem jego nazwę, a on po prostu nie mógł mnie wysłuchać. Po prostu leżał na podłodze, patrząc gdzie indziej. Podczas snu obok niego nie mogłem powstrzymać się od łkania. Uznałem się za odpowiedzialny za to, że zostawiłem to wszystko same w sobie. Chociaż starzał się tak, jakby musiał naturalnie, bez żadnej poważnej choroby, ale jak powiedziałem, przyspieszył. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! Pamiętam noc, kiedy przyszedłem ją odwiedzić. Wykrzyczałem jego nazwę, a on po prostu nie mógł mnie wysłuchać. Po prostu leżał na podłodze, patrząc gdzie indziej. Podczas snu obok niego nie mogłem powstrzymać się od łkania. Uznałem się za odpowiedzialny za to, że zostawiłem to wszystko same w sobie. Chociaż starzał się tak, jakby musiał naturalnie, bez żadnej poważnej choroby, ale jak powiedziałem, przyspieszył. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! to przyspieszyło. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma! to przyspieszyło. Odwiedziłam go w grudniu ubiegłego roku i w Nowy Rok 2018 dostałam od mamy wiadomość, że go już nie ma!
Utrzymywanie zwierzaka wymaga ogromnej odpowiedzialności. Mój pies mieszkał ze mną ponad 12,5 roku i był to ostatni rok, kiedy nie mogłam zostać obok niego, nawet w chwili jego śmierci. Zrobiło mi się niedobrze w żołądku. Czuję się niesamowicie winny. Przez kilka dni opłakiwałem jego śmierć. Tęsknię za nią. Wciąż pamiętam i czuję jej futro na mojej skórze..
Pokonanie śmierci to trudne zadanie, jeśli mnie o to pytasz. Dopiero wtedy nauczyłem się, jak ważne jest, aby potrzebować towarzysza, gdy się starzejesz, bo inaczej będzie naprawdę bardzo trudno o siebie zadbać. Mój pies nauczył mnie wielu rzeczy, jeśli o mnie chodzi… trudno mi to przeboleć. O jego śmierci pisałem w swoim pamiętniku. Wyraziłem w nim cały mój smutek. Brzmiałoby to kompletnie idiotycznie, ale ołówkiem do oczu napisałam też „Tęsknię za tobą, Happie”. Daj temu czas. Mam nadzieję, że przejdziesz przez to. Mam nadzieję, że ja też mogę to przeboleć..
Każde żywe stworzenie umiera. To też jest część życia.
Mam zwierzęta towarzyszące od drugiego roku życia. Mam teraz 63 lata. To dużo psów i kotów, ptaków, a nawet konia, który był w moim życiu… i wszyscy zginęli lub osiągnęli punkt, w którym musiałem zabrać je do weterynarza, spać, ponieważ JAKOŚĆ ich życia nie była już tą, którą mogli CIESZYĆ SIĘ.
KAŻDY RAZ łamie mi serce. NIGDY nie będzie łatwiej.
Ale PRAWDA JEST…. wnoszą taką miłość, radość, śmiech i troskę do MOJEGO ŻYCIA, a mnie do ich… że wolałbym ICH MIEĆ, ZNAĆ I KOCHAĆ… niż aby NIGDY ich nie było w moim życiu.
Mają tak CZYSTE duchy, że mocno wierzę, że trafiają prosto do nieba, gdzie BÓG TEŻ ICH KOCHA… i jako chrześcijanin wierzę, że kiedyś ich wszystkich zobaczę, kiedy nadrobię zaległości.
Po chwili żałoby zwykle MUSISZ ZDOBYĆ innego psa, innego kota. ŻE ZWIERZĘ NIGDY NIE ZASTĄPI tego, które biegło przed nim… ALE… tworzą swoją własną przestrzeń w moim sercu i życiu… i wyobrażam sobie, że mój poprzedni pies lub kot patrzy w dół i jest szczęśliwy (mam na myśli GEE… są w niebie… więc to musi być dla nich szczęśliwe miejsce), ale też widzą, że tak dobrze wykonali swoją pracę… UZALEŻNIŁY MNIE bardziej od tej hojnej, bezwarunkowej miłości… żebym oddała, żeby mieć WIĘCEJ!
Wyobrażam sobie, że Bóg mówi im, jaką świetną robotę wykonali i że pewnego dnia zobaczą mnie ponownie, więc baw się i baw się z innymi wspaniałymi psami, a może dziećmi i innymi kochającymi psy ludźmi w niebie…. kto wie…. z Bogiem WSZYSTKIE RZECZY…. są możliwe!