Jak pozbyć się strachu przed śmiercią zwierzęcia, aby je zdobyć? Miałem wiele zwierząt, które odeszły i zawsze było ciężko.

Sep 03 2021

Odpowiedzi

NickNicholas20 Nov 12 2017 at 10:12

To trudne, naprawdę trudne.

Przez jakiś czas pracowałem w zoo i kiedy zwierzęta padały w różnym czasie, część mnie umierała razem z nimi. W przypadku zwierząt domowych jest jeszcze trudniej, ponieważ zwierzę domowe jest członkiem rodziny. Ale może rozważ to:

O wiele lepiej jest przeżyć swojego zwierzaka niż na odwrót. Jest to niezwykle traumatyczne dla zwierzaka, zwłaszcza psa, jeśli przeżyje swojego właściciela. Często nikt nie jest przygotowany do opieki nad zwierzakiem i kończy się on usypianiem.

Istnieje słynna historia psa o imieniu Greyfriars Bobby, który odmówił opuszczenia grobu swojego pana:

W 1850 roku do Edynburga przybył ogrodnik John Gray wraz z żoną Jess i synem Johnem . Nie mogąc znaleźć pracy jako ogrodnik, uniknął przytułku, dołączając do policji w Edynburgu jako nocny stróż.

Aby dotrzymać mu towarzystwa podczas długich zimowych nocy, John wziął wspólnika, drobnego Skye Terriera, swojego „psa stróżującego” imieniem Bobby. Razem John i Bobby stali się znajomym widokiem przemierzającym stare brukowane uliczki Edynburga. Byli wiernymi przyjaciółmi przez całe życie, zimę i lato.

Wydaje się, że lata spędzone na ulicach odcisnęły swoje piętno na Johnie, który był leczony przez chirurga policyjnego na gruźlicę.

John ostatecznie zmarł na tę chorobę 15 lutego 1858 i został pochowany w Greyfriars Kirkyard. Bobby szybko poruszył serca okolicznych mieszkańców, odmawiając opuszczenia grobu swego pana, nawet w najgorszych warunkach pogodowych.

Ogrodnik i opiekun Greyfriars wielokrotnie próbował eksmitować Bobby'ego z Kirkyard. W końcu zrezygnował i zapewnił schronienie Bobby'emu, umieszczając worek pod dwoma płytami stołowymi z boku grobu Johna Graya.

Sława Bobby'ego rozeszła się po całym Edynburgu. Podobno prawie codziennie tłumy zbierały się przed wejściem do Kirkyard, czekając na pistolet o pierwszej, który zasygnalizowałby pojawienie się Bobby'ego wychodzącego z grobu na południowy posiłek.

Bobby podążył za Williamem Dowem, miejscowym stolarzem i stolarzem, do tej samej kawiarni, w której bywał ze swoim nieżyjącym już panem, gdzie dostawał posiłek.

W 1867 r. uchwalono nowe zarządzenie, które wymagało, aby wszystkie psy były licencjonowane w mieście, w przeciwnym razie zostaną zniszczone. Sir William Chambers (The Lord Provost of Edinburgh) postanowił zapłacić Bobby'emu licencję i wręczył mu obrożę z mosiężnym napisem „Greyfriars Bobby from the Lord Provost 1867 licensed”. Można to zobaczyć w Muzeum Edynburga.

Życzliwi mieszkańcy Edynburga dobrze opiekowali się Bobbym, ale nadal pozostał wierny swemu panu. Przez czternaście lat wierny pies zmarłego strzegł i pilnował grobu aż do własnej śmierci w 1872 roku.

Nagrobek Bobby'ego głosi: „Szarego Braci Bobby – zmarł 14 stycznia 1872 – w wieku 16 lat – Niech jego lojalność i oddanie będą lekcją dla nas wszystkich”.

JamesOppenheimerCrawford Nov 12 2017 at 10:13

Miałem kilka kotów, które musiałem wypuścić z tego życia. Staram się być tam dla nich, głaskać je i pieścić oraz mówić im, jakie są cudowne, gdy się wymykają. Nie rozumieją nic z tego, co się dzieje. Przybyli do mojego domu jako bezdźwięczni istoty, które polegają na mnie w kwestii jedzenia, schronienia i emocjonalnego wsparcia. Nic z tego nie rozumieją, a ja spędzam większość czasu, starając się, aby czuli się bezpieczni i kochani. Czasem muszę zabrać je do weterynarza, to ich przeraża i boli mnie, kiedy to się dzieje, ale i tak to robię, bo w końcu tak jest dla nich najlepiej, o ile moje słabe myślenie może odkryć.

Nadchodzi czas, kiedy najlepszą rzeczą dla nich jest zakończenie cierpienia w możliwie najmilszy sposób. To strasznie boli, ale wiem, że trzeba to zrobić, i wtedy będę płakać, a czasami później, ale w końcu wiem, że wszystko będzie dobrze, a moja towarzyszka będzie dobrze.

Towarzysz daje nam tak wiele, a jest tak wiele, że nie rozumieją. Jest jednak wiele rzeczy, które rozumieją i znają miłość. Dają nam ją, a my w zamian zawieramy z nimi przymierze, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić im jak najlepsze życie. A na koniec będzie to oznaczało ułatwienie im przejścia do następnego życia z tego, zakończenie bólu i cierpienia. To nie jest zabawne, ale jest związane z terytorium.

Dobrze, że pomyślałeś o potrzebie bycia gotowym do pomocy, gdy nie ma lekarstwa i jedyne, co możesz zrobić, to je uwolnić. Nie jesteś gotowy na adopcję innego zwierzęcia i tak właśnie jest dla ciebie. Czy i kiedy będziesz gotowy, aby zrobić kolejny krok, to zależy wyłącznie od Ciebie. Z pewnością nie musisz dorównywać cudzym wyobrażeniom o tym, czego powinieneś chcieć.