Nowojorska policja twierdzi, że łańcuch rowerowy sprzedawany przez Departament Bezpieczeństwa Publicznego Kolumbii jest dowodem na to, że za protestami na kampusie stoją „profesjonaliści”

Jeśli jest jedna rzecz, którą burmistrz Nowego Jorku Eric Adams chce, abyście wiedzieli na temat protestów studenckich na kampusach Uniwersytetu Columbia i City College w Nowym Jorku, to nie jest nią to, że studenci są słusznie zdenerwowani trwającym ludobójstwem w Palestynie. Nie, po aresztowaniu za protesty prawie 300 osób Adams oskarżył „zewnętrznych agitatorów”, mówiąc: „To problem globalny polegający na tym, że na młodych ludzi wpływają osoby, które są profesjonalistami w radykalizacji naszych dzieci”. Może to zabrzmi szalenie, ale nowojorska policja znalazła niepodważalny dowód — łańcuch rowerowy.
powiązana zawartość
Być może zastanawiasz się teraz: „Czy łańcuch rowerowy nie jest bardzo powszechnym sposobem zapobiegania kradzieży roweru? I czy wielu studentów studiujących w Nowym Jorku nie jeździ na rowerach? Czy jest coś, czego mi tu brakuje? Czy ktoś machnął łańcuchem rowerowym w policjanta czy co? I to wszystko byłyby ważne pytania. Odpowiadając na nie, na ile możemy to stwierdzić, brzmi to: tak, tak, nie, nie. To dosłownie po prostu łańcuch rowerowy.
powiązana zawartość
- Wyłączony
- język angielski
Zastępca komisarza nowojorskiej policji Tarik Sheppard w programie „Morning Joe” pokazał łańcuch rowerowy, który dowodzi, że protesty studenckie są w rzeczywistości prowadzone przez siły zewnętrzne, a nie grupę dzieciaków z college'u, którzy rozumieli, co miał na myśli minister finansów Bezalel Smotrich, wzywając do „całkowitej zagłady”. wrogów Izraela. „To nie jest to, co uczniowie przynoszą do szkoły. Oto, co profesjonaliści wnoszą do kampusów i uniwersytetów” – powiedział zastępca komisarza Sheppard, zanim wyjaśnił, że przyzwyczajeni byli do zamykania na klucz drzwi do Hamilton Hall.
Mówiąc szczerze, łańcuchy te są bardzo mocne i dość trudne do zeerwania, dlatego cieszą się dużą popularnością wśród rowerzystów, którzy chcą, aby ich rowery wróciły na miejsce, w którym je zostawili. Aha, i jak się okazuje, wydział Bezpieczeństwa Publicznego Kolumbii sprzedaje dokładnie te łańcuchy rowerowe. I to nawet ze zniżką! A jednak powinniśmy wierzyć, że studenci Kolumbii zamiast używać łańcuchów rowerowych, które najprawdopodobniej kupili w samej szkole, tak naprawdę dostali je od Hamasu, George'a Sorosa lub innych „ludzi niezwiązanych z uniwersytetem”. OK, Eryk. Cokolwiek powiesz.
Jeśli teraz zignoruje się wszystko, co działo się w USA przez cały czas, gdy te dzieci dorastały, można zadać sobie pytanie, dlaczego protestujący studenci byli tak dobrzy w utrzymywaniu gliniarzy z dala od budynku, w którym się znajdowali. Są studentami w końcu dzieci, więc jak mogli tak utrudniać gliniarzom dostanie się do środka bez profesjonalnej pomocy?
Pomyśl jednak o tym dłużej niż pół sekundy, a przypomnisz sobie, że jest to pokolenie wychowane na ciągłych ćwiczeniach strzeleckich w szkołach. Profesjonalna pomoc, jaką otrzymali, niemal na pewno miała formę wieloletnich szczegółowych instrukcji i ćwiczeń w zakresie barykadowania drzwi. Jeśli nie chcieli, żeby dzieciaki z college'u były profesjonalistami w powstrzymywaniu strzelaniny, może zamiast tego powinni byli zrobić coś, aby powstrzymać strzelaniny w szkołach.
Alternatywnie administratorzy uniwersytetów mogli postępować zgodnie z uświęconą tradycją ignorowania protestów na kampusach do czasu, aż nieuchronnie wygasną, ale najwyraźniej to było po prostu za dużo, o co prosili. Zamiast tego postanowili sprowadzić policję, a metoda, którą wszyscy znamy, sprawdziła się podczas wojny w Wietnamie. Zaczekaj...

