Czy kiedykolwiek czułeś, że oddajesz część siebie, aby „uratować” kogoś innego?
Odpowiedzi
Oddałam wszystko, co miałam, aby spróbować uratować mojego byłego męża, który miał skłonności samobójcze. Wszystko. Moją tożsamość, poczucie własnej wartości, kręgosłup i całe moje życie.
Problem polegał na tym, że on nie chciał być ratowany.
Każdy dzień był walką. Nigdy nie wiedziałem, z którym facetem będę miał do czynienia tego dnia. Żyłem w strachu, że obudzę się, gdy będzie martwy. Przyłapałem go na próbie powieszenia się i przerwałem dwa prawie udane przedawkowania. Musiałem stać się inną osobą w zależności od tego, co czuł tego dnia. Kiedy odchodziłem, nie wiedziałem, kim, kurwa, jestem, tak wiele rzeczy mi się w głowie pomieszało.
Powiedział mi po swojej ostatniej próbie (która prawie go zabiła): „Wiem, że mnie kochasz, ale żałuję, że mnie uratowałeś. Nie mogę już tak żyć”.
Teraz jest dobrze – szczęśliwie wyszłam ponownie za mąż i mam cudowne życie. Nadal jednak zmagam się z pytaniem „Czy postąpiłam właściwie? Czy powinnam pozwolić mu odejść i zaznać spokoju?”
Mam nadzieję, że gdziekolwiek jest, w końcu znalazł drogę przez swoją ciemność. Mam nadzieję, że w jakiś sposób znalazł szczęście.
Tak. Poświęciłam mnóstwo czasu, wysiłku i pieniędzy, próbując „uratować” moją córkę przed uzależnieniem od narkotyków. Ostatnio wyciągnęłam ją z więzienia, a niecałe dwa dni później ćpała w moim domu i kłamała o tym na każdym kroku. Każda cząstka mojego jestestwa wiedziała, że kłamie, i wciąż pytałam, ale ona wciąż sprawiała, że czułam się, jakbym to ja. Pamiętaj, że studiowałam psychologię, jestem wychodzącą z nałogu narkomanką i jestem jej matką, więc nie mogłam się na mnie wykręcić. W końcu poprosiłam ją, żeby zrobiła test narkotykowy. Odmówiła, więc miałam odpowiedź. Powiedziałam jej, że musi opuścić mój dom. Wyłączyłam jej telefon i jutro unieważniam jej kaucję. Dałam jej każdą szansę na świecie. Dałam jej cały świat u jej stóp, ale ona wzięła naszą dobroć za słabość. To nie pierwszy raz. Płakałam oceanami. Zostałam okradziona. Wydałam tysiące. Spędziłam godziny, próbując ją uratować przed nią samą. Prawie straciłam trzeźwość i małżeństwo w tym procesie. Więc tak.