Czy kiedykolwiek czułeś, że oddajesz część siebie, aby „uratować” kogoś innego?

Apr 29 2021

Odpowiedzi

WendiBrown4 Nov 21 2018 at 17:45

Oddałam wszystko, co miałam, aby spróbować uratować mojego byłego męża, który miał skłonności samobójcze. Wszystko. Moją tożsamość, poczucie własnej wartości, kręgosłup i całe moje życie.

Problem polegał na tym, że on nie chciał być ratowany.

Każdy dzień był walką. Nigdy nie wiedziałem, z którym facetem będę miał do czynienia tego dnia. Żyłem w strachu, że obudzę się, gdy będzie martwy. Przyłapałem go na próbie powieszenia się i przerwałem dwa prawie udane przedawkowania. Musiałem stać się inną osobą w zależności od tego, co czuł tego dnia. Kiedy odchodziłem, nie wiedziałem, kim, kurwa, jestem, tak wiele rzeczy mi się w głowie pomieszało.

Powiedział mi po swojej ostatniej próbie (która prawie go zabiła): „Wiem, że mnie kochasz, ale żałuję, że mnie uratowałeś. Nie mogę już tak żyć”.

Teraz jest dobrze – szczęśliwie wyszłam ponownie za mąż i mam cudowne życie. Nadal jednak zmagam się z pytaniem „Czy postąpiłam właściwie? Czy powinnam pozwolić mu odejść i zaznać spokoju?”

Mam nadzieję, że gdziekolwiek jest, w końcu znalazł drogę przez swoją ciemność. Mam nadzieję, że w jakiś sposób znalazł szczęście.

HeatherEsquivel1 Nov 21 2018 at 10:45

Tak. Poświęciłam mnóstwo czasu, wysiłku i pieniędzy, próbując „uratować” moją córkę przed uzależnieniem od narkotyków. Ostatnio wyciągnęłam ją z więzienia, a niecałe dwa dni później ćpała w moim domu i kłamała o tym na każdym kroku. Każda cząstka mojego jestestwa wiedziała, że ​​kłamie, i wciąż pytałam, ale ona wciąż sprawiała, że ​​czułam się, jakbym to ja. Pamiętaj, że studiowałam psychologię, jestem wychodzącą z nałogu narkomanką i jestem jej matką, więc nie mogłam się na mnie wykręcić. W końcu poprosiłam ją, żeby zrobiła test narkotykowy. Odmówiła, więc miałam odpowiedź. Powiedziałam jej, że musi opuścić mój dom. Wyłączyłam jej telefon i jutro unieważniam jej kaucję. Dałam jej każdą szansę na świecie. Dałam jej cały świat u jej stóp, ale ona wzięła naszą dobroć za słabość. To nie pierwszy raz. Płakałam oceanami. Zostałam okradziona. Wydałam tysiące. Spędziłam godziny, próbując ją uratować przed nią samą. Prawie straciłam trzeźwość i małżeństwo w tym procesie. Więc tak.