Kristi Noem zmuszona była przejechać 500 mil po terenach plemiennych, aby odebrać pralnię chemiczną

PIERRE, SD – Marszcząc brwi, patrząc na zegar, wciskając mocniej pedał gazu, gubernator Dakoty Południowej Kristi Noem została zmuszona w czwartek przejechać 800 mil po terenach plemiennych, aby odebrać swoją pralnię chemiczną. „Naprawdę żałuję, że nie wiedziałem, że grozi mi zakaz, zanim podrzuciłem te rzeczy w zeszłym tygodniu” – powiedział wyraźnie zestresowany gubernator, któremu niedawno zakazano wkraczania na tereny legalnie należące do rdzennych plemion amerykańskich, a żeglował już sześć godzin bocznych dróg przez górzysty teren stanu, mając nadzieję, że uda jej się wybrać kilka sukienek, których potrzebowała na galę. „Zamykają o piątej, więc naprawdę skracam. Szkoda, bo ci goście są najlepsi, a kiedyś zajmowało mi to tylko 30 minut, co oznaczało, że mogłem wpaść po pracy, bez problemu. Wszystkie dobre sklepy też wróciły tam, skąd przyszedłem, więc nie mogę powiedzieć „pieprzyć to” i zamiast tego kupić coś nowego. Ugh, będę musiała udać się do podłej pralni chemicznej bliżej mojego domu, która zniszczyła moją zamszową marynarkę bez choćby przeprosin. W chwili publikacji prasy źródła potwierdziły, że Noem dotarła do firmy osiem minut przed zamknięciem i zorientowała się, że zostawiła bilet reklamacyjny w domu.
powiązana zawartość
- Wyłączony
- język angielski
powiązana zawartość

