Ósmy odcinek X-Men '97 to trudny początek i koniec sezonu

May 03 2024
Pęd ku finałowi sezonu zaczyna się od niechlujnego żonglerki

Ósmy odcinek X-Men '97 to początek końca, przynajmniej pierwszego sezonu serialu. „Tolerancja wyginęła – część 1” to pierwszy rozdział trzyczęściowego finału serialu. To stawia odcinek w trudnej sytuacji, ponieważ musi rozpocząć pracę nad powiązaniem wielu wątków serialu i ponownym zjednoczeniem jego dużego zespołu. Ogólnie rzecz biorąc, jest to świetna prezentacja oszałamiającej animacji X -Men '97 dzięki wysokooktanowej akcji, ale narracyjnie wydaje się słabsza niż reszta serii ze względu na tak wiele ustawień. Jednak cliffhanger w ostatniej chwili obiecuje, że wszystko wróci na właściwe tory.

powiązana zawartość

Zwiastun X-Men '97 zapowiada galę Hellfire, Baby Cable i dyrektora Magneto
X-Men '97 pokazuje, że mutanty Marvela nigdy nie wychodzą z mody

powiązana zawartość

Zwiastun X-Men '97 zapowiada galę Hellfire, Baby Cable i dyrektora Magneto
X-Men '97 pokazuje, że mutanty Marvela nigdy nie wychodzą z mody
Dlaczego zakochasz się w tym niezależnym połączeniu horroru i romansu
Udział
Napisy na filmie obcojęzycznym
  • Wyłączony
  • język angielski
Udostępnij ten film
Facebook Twitter E-mail
Link do Reddita
Dlaczego zakochasz się w tym niezależnym połączeniu horroru i romansu

Pierwsza część finału rozpoczyna się po tym, jak w poprzednim odcinku ujawniono, że Bastion jest największym złem tego sezonu. To postać ze złożoną historią przedstawioną w komiksach, ale mówiąc najprościej, jest facetem nienawidzącym mutantów, który jest po części człowiekiem, a po części superzaawansowanym strażnikiem. Poznanie jego pochodzenia jest jednym z głównych punktów fabuły tego odcinka, ponieważ Cyklop, Jean i Cable próbują dowiedzieć się, z czym się borykają. Prowadzi to do ciekawej lekcji historii na temat relacji Bastiona z odległą przyszłością Cable’a, a także jego własnego, pełnego problemów wychowania, które pod wieloma względami odzwierciedla trudną sytuację mutantów.

Podobnie jak reszta serialu, interpretacja klasycznych historii i postaci z komiksów, jest to interesujące podejście. Problem w tym, że serial nie daje chwili oddechu tej historii i wkrótce zombie-armia wartowników zaczyna atakować naszych bohaterów. Prowadzi to do pościgu samolotowego, który prowadzi do pościgu samochodowego (sponsorowanego przez Porsche ! Które Cable w jakiś sposób nadal kojarzy się z „fajnym jak cholera samochodem” nawet za setki lat). W tym samym czasie Logan, Nightcrawler i Beast bronią X-Mansion. Serial podkreśla oszałamiającą animację, ponieważ obie drużyny mają kilka świetnych sekwencji akcji, i niezaprzeczalnie zajebiście jest oglądać, jak Nightcrawler walczy trzema mieczami (trzeci dzierży ogonem).

X-Men '97 pędzi swoimi kluczowymi wątkami

Można by pomyśleć, że podzielenie finału serialu na trzy części dałoby zakończeniu mnóstwo czasu na opowiedzenie interesującej historii. Ale „Tolerancja wyginęła – część 1” pędzi przez fabułę. Podobnie jak w przypadku poprzednich odcinków , zastanawiałem się, dlaczego decydują się na adaptację niektórych historii, skoro dają im tak mało czasu. Najbardziej fascynującą częścią tego odcinka jest wątek C, który następuje po Jubilee i Roberto. Ta dwójka była niedocenianym sercem X-Men '97 i tak jest również w najnowszym odcinku. Obserwowanie, jak Roberto konfrontuje się ze swoją zmutowaną tożsamością, jest nieskończenie fascynujące, zarówno jeśli chodzi o dostrzeganie małych radości, jakie odnajduje dzięki wskazówkom Jubilee, jak i złego traktowania, jakie otrzymuje od otaczających go osób – w tym własnej rodziny. Serce pęka, gdy matka Roberto wydaje go radykalnym bojownikom ze względu na jego tożsamość.

Choć znowu wszystko dzieje się dość szybko, ponieważ odcinek stara się zrównoważyć wszystkie kręcące się płyty. W pewnym sensie to błogosławieństwo, że serial porusza tak dużą część fabuły skupionej wokół Bastionu, ponieważ pod wieloma względami jest tak samo nudny jak Operation: Zero Tolerance , komiks, na którym jest w dużej mierze oparty. Na szczęście pod koniec wracamy do ambicji narracyjnych, jakich wcześniej brakowało w X-Men '97 . Magneto ucieka z więzienia, a po tym, jak (ponownie) stanął twarzą w twarz z ludobójstwem swojego ludu, ma dość prób grania w grę Charlesa polegającą na zawarciu pokoju z ludzkością. Wypowiada więc wojnę. W tym niesamowitym cliffhangerze pojawia się także jeden z najtrudniejszych wątków w historii X-Men – Magneto miał rację . W kontekście X-Men '97 ta linia uderza mocniej niż kiedykolwiek. To moment, w którym wyłączyłem mikrofon, i wywołał u mnie dreszcze.

Duża część tego programu skupiała się na tym, jak Magneto powstrzymywał się, wskazując na otaczające go okrucieństwa i mówiąc: „A nie mówiłem”. Teraz może odpuścić. Jedyne, co mnie martwi, to to, że powrót Charlesa na Ziemię w ostatniej chwili grozi przekształceniem X-Men '97 w najbardziej męczący konflikt w mutantdomie – Charles kontra Magneto. Zbyt często Karol reprezentuje wygodną ideę niepowodującej destrukcji rewolucji, ideę, że prześladowani ludzie na świecie muszą zachowywać się pokojowo i współpracować pomimo całej przemocy wobec nich. Gotowość Magneto do bardziej realistycznej pracy na rzecz prawdziwie rewolucyjnych zmian, w tym użycia przemocy wobec ciemiężyciela, jest koncepcją niewygodną dla norm społecznych. Dlatego tak często sprowadza się go do roli kartonowego złoczyńcy. Miejmy nadzieję, że X-Men '97 uniknie tej pułapki i uzna prawdę – Magneto ma rację.

X-Men '97 można już oglądać w Disney+.

.